Jak płaciłam mojemu synowi i co z tego wynikło

Dobra, przyznam Wam się do czegoś.

Pisałam poprzednio, że opowiem Wam o tym, jak z moim mężem „naprawialiśmy” naszego syna.

Jednym z pierwszych wyzwań było oduczenie malucha spania razem z nami. Kiedy mieszkałam z synem sama, zasypiał co prawda w swoim pokoju, ale w nocy przyłaził do mnie i zostawał do rana. Tak, wiem, co myślicie, dlaczego go tego nie oduczyłam? Pewnie mogłam. Ale przyznam się szczerze: w tygodniu wstawałam o 5.30 i jechałam poza Wawę do pracy. Wracaliśmy razem (bo syn miał obok mojej pracy przedszkole) do domu ok 19. Kolacja, kąpiel, bajka i spać. Ja padałam prawie razem z nim. Padałam na pysk, zaufajcie mi. Nie miałam ani sił, ani ochoty wstawać w nocy i odprowadzać go do jego łóżeczka. Przeszkadzało mi to, ale nic  z tym nie zrobiłam. Tak to było. Niestety.

No i z moim mężem postanowiliśmy to zmienić. Pięciolatek chyba nie powinien spać z rodzicami. Zwłaszcza na łóżku, które ledwo mieściło dwie osoby:) Rozmawialiśmy z naszą pociechą. Tłumaczyliśmy wszystko. Odprowadzaliśmy na zmianę do łóżeczka. I nic. Mały był nieprzejednany. W końcu już tak się zmęczyliśmy tą sytuacją, że… wrzucaliśmy mu do skarbonki złotówkę za każdą spędzoną samodzielnie noc. Wiem, że to niewychowawcze i lepiej się do tego nie przyznawać. Pal licho, przyznaję się. Zrobiliśmy to. I powiem Wam, że całkiem szybko nasz syn zaczął sypiać sam, a o złotówkach prędko zapomniał.

Metoda, choć kontrowersyjna, okazała się skuteczna. Dlaczego o tym piszę? Żeby pocieszyć tych rodziców, którzy wychowując swoje dzieci, postępują niekiedy nieszablonowo, nazwijmy to. Kochani, nie jesteście sami…

33 myśli nt. „Jak płaciłam mojemu synowi i co z tego wynikło

    1. Ruda Autor wpisu

      Dzięki:)
      Od razu mi lepiej. Bałam się nieco ogólnego potępienia.
      Myślę, że wyjątkowe/nieszablonowe/kontrowersyjne metody nie są złe pod warunkiem że: nie przeważają nad normalnymi, sensownymi i wychowawczymi metodami, no i pod warunkiem, że nie robią krzywdy dziecku.
      Wkrótce opowiem, jak moja koleżanka też płaciła swojej córce za… oceny :)))
      Do następnego razu:)

      Odpowiedz
  1. ~Katarzyna

    Ja takich sytuacji nie potępiam, trzeba sobie w życiu radzić :) Moja córeczka ma 3,5 roku no i równiez w nocy do nas przychodzi ,pewnie jeszcze jest za młoda na złotówki :) Musimy z narzeczonym wziąć sie do roboty i dać córce do zrozumienia ,że jest juz dużą dziewczynką i powinna spać sama, w sumie łóżeczko ma koło naszego,zobaczymy jakie będą efekty :)

    Odpowiedz
  2. ~AgaiJula

    Przy obecnym stanie internetu można spodziewać się potępienia z każdej strony i co do każdego szczegółu,ale mimo to ja też się przyznam,że czasem przekupuję moja córkę.Dzieci to są cwane „bestie” moja mała wie,że nie zawsze się to jej uda,ale czasem podejmuje próby targowania się o jajko z niespodzianką.Czasem brakuje mi argumentów i też sama proponuje „machniom”jak to mawia mój mąż i wychodzi z tego „jak ty zrobisz tak i tak to ja ci coś dam”Niestety super niania posadziła by mnie za to na karnym jeżu,ale bądźmy szczerzy mając na głowie dom,dziecko i całą masę spraw czasem wolę odpuścić,ale stawiam granice i jakoś to leci.Córka wie na ile może sobie pozwolić.Wierzę,że twój syn nie wyrośnie na materialistę łapówkarza przez takie sposoby,a na fajnego chłopaka,bo w całym ogromie wychowania dziecka takie sposoby mieszczą się w normie a nawet powiedziała bym,że normą są bo wydaje mi się,że każdy to stosuje tylko w różnym stopniu.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      A tak, dzieci to małe, cwane bestyjki:) Zgadzam się z Tobą. A co do „machniom”, jak to fajnie określiłaś, to ja też to stosuję. Zwykle na zasadzie: oczekujesz ode mnie czegoś? ok? ale ja też mam prawo oczekiwać.
      Pozdrawiam:)

      Odpowiedz
  3. ~Mychaaa

    Przypomniała mi się książka „Wyznania upiornej mamuśki” Jill Smokler – tak się uśmiałam czytając tę książkę, jak i Twój wpis :-)

    Odpowiedz
    1. ~Mychaaa

      Sądziłam że mój pierwszy koment się nie ukazał, stąd drugi – przeczytaj, świetna książka na rozluźnienie, a czyta się ją błyskawicznie.

      Odpowiedz
  4. ~Spider

    Przychodzi facet do lekarza i mówi, że cierpi na bezsenność.
    Lekarz na to:
    - Żeby poradzić sobie z tym problemem najpierw musimy wyeliminować jego przyczynę.
    Na to mężczyzna:
    - Z tym może być problem, bo żona jest bardzo przywiązana do naszych dzieci.

    Odpowiedz
  5. ~indiana

    Analogiczny sposób, ale bez użycia pieniędzy, więc mniej kontrowersyjny: drukujesz na kartce siedem słoneczek (autokształty z Worda), kartkę wieszasz przy łóżeczku dziecka. Po każdej nocy, spędzonej we własnym łóżeczku, dziecko dorysowuje słoneczku uśmiechniętą buzię. Jak już wszystkie siedem będzie uśmiechniętych, to jest nagroda, ale nie rzeczowa, tylko np. wyjście na basen itp (zależy co dziecko lubi). U mojej córki zadziałało, a słoneczka tak polubiła, że teraz jak ma problem z jakimś zachowaniem, to sama chce „zbierać słoneczka”. Pozdrawiam i zachęcam do wypróbowania „słoneczek”:)

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Witaj,
      super pomysł; fajnie, że się odezwałaś.
      Kobitki, podrzucajcie pomysły, pomagajmy sobie nawzajem:)

      Odpowiedz
  6. ~Marta

    Udalo Ci sie. Gratulacje.
    Dla mnie… ja tam wierze, ze wszystko przejdzie z czasem. Nasi chlopcy (4 i 2 lata) czasem przychodza spac do nas. Najmlodszy to prawie codziennie zjawia sie przed 6 i dosypia kolo mnie. Czasem obaj przyjda w nocy i pakuja sie do srodka. A my sie cieszymy, ze mozemy wtulic sie w ich male cieple cialka. Wkrotce nie beda moze sie tak chcieli przytulac. Poki co cieszymy sie z kazdej chwili razem. A tez mamy niewielkie lozko. Zwykle ja z mezem musze spac na jednym boku, zeby chlopcy zmiescili sie w srodku. I przykrywam sie kocem, bo koldra jest za mala. Nam to nie przeszkadza. Nigdy nie odganialismy ich do swoich lozeczek. Wiedza, ze zawsze moga do nas przyjsc i nie zostana wygonieni. A nawet jesli nie wyspie sie jednej nocy… trudno wyspie sie kolejnej… albo wcale. Dla mnie najwazniejsze jest to, ze moje dzieci chca byc ze mna.
    Taka jest moja opinia, ale kazda inna tez szanuje. Kazdy rodzic ma prawo do swojego punktu widzenia.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Witaj,
      Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania. I absolutnie nie musi podzielać moich opinii.
      Miło mi, że się odezwałaś.
      Tak, przychodzi moment, że chłopaczki już nie chcą się przytulać – mój młodszy ma 5 lat i właśnie zaczyna mnie odganiać:(
      Ciepło pozdrawiam:)

      Odpowiedz
    2. ~Mychaaa

      Dla mnie najwazniejsze jest to, aby uczyć dzieci samodzielności, i wyznaczać też pewne granice, oraz uczyć, żę ich pokój jest fajny, i ich łóżko też jest fajne, pokazywać, utwierdzać, wspierać. Nie jestem za wyganianiem z łóżka, lecz jeśli od początku dziecko nauczymy spać z nami, to za jakiś czas stanie się to problemem całej rodziny. Wspierajmy pewne dobre zachowania, uczmy krok po kroku pewnych zasad – nam będzie łatwiej a i dziecko na przyszłość również będzie miało pewien azymut, którego się trzyma. Boje się tylko, że takie spanie z rodzicami w nieskończoność może źle wpłynąć na późniejszy rozwój emocjonalny dziecka, a w dzisiejszym czasie, już w wieku przedszkolnym zaczyna się walka szczurów, która trwa do dorosłości. Moim zdaniem dziecko od małego powinno spać w swoim łóżeczku, następnie w łóżku, mieć swoje miejsce, które lubi, swój pokój czy choćby kąt. Nie potępiam, każdy wychowuje dzieci jak chce, bądź jak umie ;)

      Odpowiedz
  7. ~annna

    rewelacja szkoda że na to nie wpadłam. męczyliśmy sie z mężem 2 lata jak oduczyć naszego młodszego od spania z nami. Różne metody próbowaliśmy, w końcu kupiliśmy mu normalne łóżko i nareszcie porządnie sie wysypiamy.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Najważniejsze, że w końcu się wysypiacie:)
      Mnie się w ogóle zdaje, że im szybciej nauczymy dziecko spać samo, tym lepiej. Z moim drugim synem byłam mądrzejsza i trochę szybciej o to zadbałam.
      O tym właśnie pisze Mychaaa w jednym z komentarzy – zgadzam się z nią.
      Dzięki za komentarz,
      PA:)

      Odpowiedz
  8. ~jagoda

    To i ja dołożę swoje 3 grosze.
    mam dwoje dzieci 12 lat i 2 latka.
    Młodsza niestety śpi ze mną, sama na to pozwoliłam a mąż przeniósł się na kanapę. I również szukam pomysłu na rozwiązanie tej sytuacji. Nie potępiam autorki, i chyba sama bym tak zrobiła gdyby tylko mój dwulatek to zrozumiał.
    A co do syna… i chyba wyprzedzę autorkę, mieliśmy problemy z synem ,własnie z ocenami, i co miesięczne kieszonkowe skutkuje, bardzooooo skutkuje. Im więcej pozytywnych ocen tym jak on to mówi łajniejsza wypłata :-D

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dzięki za komentarz.
      Jak widzisz, na różne dzieci są różne sposoby:)
      Może spróbuj wynagradzać dziecko za każdą spędzoną samodzielnie noc? Ktoś mi tu podpowiadał, że słoneczka można podarować, czyli jakby naklejki/rysunki.
      Słyszałam też, że czasem trzeba konsekwentnie i do bólu odprowadzać dziecko do łóżeczka, jak do nas przychodzi. Nawet wiele razy. Też podobno skutkuje.
      Jest też książka „Każde dziecko może nauczyć się samo spać”, autorki nie pamiętam, ale kilka moich koleżanek skorzystało z niej z sukcesem.
      Trzymam kciuki i życzę powodzenia:)

      Odpowiedz
  9. ~jagoda

    „Słoneczka” by się sprawdziły, ale u 3 latki-latk, ale nie wierze w to, że moja dwuletnia córka załapie o co chodzi,ale pomysł fajny

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      A może jakaś inna forma wynagradzania? Może po każdej nocy mogłaby coś fajnego odnajdywać pod poduszką? :)

      Odpowiedz
  10. ~Mychaaa

    Jeśli chodzi o dwulatki, polecam świetną książkę Tracy Hogg „Język dwulatka”, lub książkę, która przydaje się na kilku etapach rodzicielstwa, tak naprawdę od urodzin do właśnie 3-4 lat, również Tracy Hogg „Zakliczaka dzieci”. Tytuł u mnie nie wzbudził specjalnego zachwytu, powiedziałabym nawet że mi się źle kojarzy, lecz książka okazała się bardzo wartościowa. Całość podzielona jest na kilka rozdziałów : spanie, jedzenie, zachowanie, a wszystko napisane na przykładach, nie czysto teoretycznie, dlatego też bardzo fajnie się czyta. Myślę że każda mama znajdzie tam metody wychowawcze na swoich urwisków ;) i pomoże to zrozumieć różne kwestie od strony dziecka.

    Odpowiedz
  11. ~Agnieszka

    Skoro w dzień było mało czasu dla syna to rekompensował on sobie potrzebę bliskości w nocy.com nie ma w tym nic dziwnego. Myślę że powinno się raczej oszukać przyczyny niepożądanego zachowania i znaleźć adekwatne rozwiązanie. Ale cóż… przekupić dziecko łatwiej.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dlaczego uważasz, że w ciągu dnia było mało czasu dla dziecka? O niczym takim nie pisałam. Czasu poświęcaliśmy mu dużo.
      Przyczyna niepożądanego zachowania była taka, że przyzwyczajony był wcześniej do spania ze mną, codziennie.
      A poradziliśmy sobie po swojemu, nie wszystkim to się musi podobać.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  12. ~no popatrz

    No popatrz… i widzisz? to co pisałam wcześniej. Nie takie klapsy super jak je wychwalasz
    Najwyraźniej jakby były takie pożyteczne jak w wcześniejszych wpisach zapierasz się to na kilku łaniach by się skonczylo bez placenia mu,,a tu patrz . Dopiero kasa naprawiła ci dziecko, kary fizyczne poraz kolejny utwierdzam się ze nie przynoszą efektów żadnych i udownodnilas to
    Czemu ty wniosków nie wyciągasz, ze bicie dziecka nie zdaje egzaminu ?
    Zawsze twierdze ,ze można problemy rozwiązać na miliard roznych sposobów, klaps i pas jest nieskuteczny i szkodliwy w wychowaniu.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>