W pułapce cybeprzemocy

 

W dzienniczku u mojego syna pojawiła się uwaga: „Obraża kolegów na portalach społecznościowych”.

Poważna sprawa.

Zanim mój syn zaczął korzystać z FB, Aska, rozmawiałam z nim o tym, jak należy się zachowywać w tej dziwnej, wirtualnej rzeczywistości. Długo wahaliśmy się, i ja, i mój mąż, zanim w ogóle pozwoliliśmy synowi na dołączenie do internetowej społeczności. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jakie to niesie ze sobą zagrożenia. Jak w gruncie rzeczy uwstecznia młodego człowieka, bo izoluje od prawdziwego życia, normalnych-namacalnych relacji z drugim człowiekiem. Ugięliśmy się w końcu. No, bo ten kolega może, tamten też, i tamten, i tamten… Z tych, którzy nie mają dostępu do FB dzieciaki się śmieją, wytykają palcami. Straszne. Co tu robić? A więc ugięliśmy się. Młody ma kontrolowany dostęp do takich portali. Kontrolowany to znaczy, jeśli potrzebuje skorzystać z internetu, daję mu swojego laptopa. W swoim komputerze połączenia z internetem nie ma. Dla bezpieczeństwa. Wyznajemy z mężem zasadę, im mniej komputera i netu, tym lepiej. Komputerowo-wirtualny świat nie może zastąpić prawdziwego. NIE WOLNO MU. Dlatego mój syn gra czy w inny sposób korzysta z tego sprzętu w określony sposób, ma narzucone ograniczenia. Nie może przesiadywać przed monitorem, kiedy chce i ile chce.

Ale wracając do tematu, uwaga w dzienniczku uświadomiła mi, że oto moje dziecko popełniło swego rodzaju „przestępstwo” – przemoc, czy to słowna, czy jakakolwiek inna, to przestępstwo. Ale… ale ja też „minęłam” się z prawem, pozwalając mu dołączyć do portali społecznościowych. I ja, i miliony innych rodziców. Bo na FB trzeba mieć ileś tam lat, żeby móc założyć konto. A więc mój syn musiał podać nieprawdziwe dane, w przeciwnym razie konta by nie założył. Ja o tym wiem. Mój mąż też o tym wie. Wszyscy rodzice o tym wiedzą. Wszyscy rodzice wszystkich dzieci korzystających ze społecznościowych portali.

Rozmawialiśmy z synem o tym, dlaczego obrażał kolegów. Pytaliśmy, dlaczego. A bo ten go też wyzwał, pokłócili się i takie tam. W sumie normalne rzeczy. Każdy z nas kłócił się kiedyś z kimś. Zdarzyło nam się powiedzieć to i owo. Przekląć. Ale… ale takie sprawy załatwialiśmy oko w oko. Jak trzeba było, to się dawało po pysku. Potem się godziło. Załatwianie oko w oko wymagało pewnej odwagi. Po pysku dawał Józek czy Antek a nie diabol888 czy ktoś w tym rodzaju. Teraz świadomość, że nie ma przy nas osoby, która nas wkurza, powoduje dodatkowe pokłady sztucznej, dziwacznej odmiany „odwagi” – skoro mnie nikt nie widzi, mogę wszystko. Jednak to nie jest prawdziwa odwaga. Byłoby nią załatwianie spraw bezpośrednio, patrząc w oczy drugiej osobie. Obrażanie w necie to tchórzostwo w gruncie rzeczy, ale tchórzostwo wielce niebezpieczne.

I o tym powiedzieliśmy naszemu synowi.

Wytłumaczyliśmy, że każde jego słowo „puszczone” w wirtualną rzeczywistość już tam zostaje. Na zawsze. Poza tym, tak na upartego, jeśli ktoś komuś będzie ubliżać regularnie w ten sposób, można go przecież podać do sądu. Ma się namacalny dowód – historię ubliżania na portalu, której nie da się wymazać.

Do tego dochodzi też fakt, że jeśli X wyzwie Y, to kiedyś usłyszałby/usłyszałaby o tym tylko Y albo ewentualnie jeszcze kilka osób. Obecnie „widzów” są miliony. Słowa wysłane w eter będą czytane i czytane, nawet przez przypadkowe osoby. Wyobraźcie sobie, ile krzywd można w ten sposób zrobić. Jaką traumę można przeżyć, stając się ofiarą stalkera.

O tym też powiedzieliśmy naszemu synowi.

Podziałało na jakiś czas. Ale incydent, niestety, znowu się powtórzył. Wirtualny świat, w którym każdy może wszystko, wciąga jak diabli. Ponowiliśmy nasze rozmowy, jednak tym razem nasza wściekłość była zdecydowanie większa. Powiedziałam młodemu, że jeśli nakryję go na czymś takim jeszcze raz, konta na FB i Asku zostaną usunięte. Koleżanka psycholog mi podpowiedziała, że lepiej tego nie robić, lepiej wymyślić coś innego i nie izolować syna od rówieśników. Jasny gwint – izolować? Wydawało mi się zawsze, że izolowanie polega na czymś innym. Na tym, że się z kimś nie spotykamy. A tu, proszę, zabranie FB to izolowanie.

Dobra, wymyślić coś innego? Ok, ale co?

Słuchajcie, nie wiem, czy groźba, jaka zastosowałam wobec mojego dziecka, jest słuszna i na miejscu. Nie wiem tego ani ja, ani mój mąż. Próbujemy walczyć, ot po prostu. Może nieudolnie, ale póki co nie mamy innych pomysłów. Skoro rozmowy zawiodły, może trzeba ostrzejszych cięć?

Powiem Wam, że ostatnio mąż mi opowiadał o pewnym spotkaniu z rodzicami gimnazjalistów, na którym psycholog opowiadał im właśnie o cyberprzemocy – obrażaniu, wyzywaniu, znęcaniu się m.in. na portalach społecznościowych. Próbował tłumaczyć rodzicom, że powinni jakoś kontrolować swoje dzieci, uczyć ich umiaru w korzystaniu z Internetu itp. Rodzice go w sumie wyśmiali. Stwierdzili, że to tylko dzieci, nic złego nie robią, a jak nawet kogoś tam wyzwą, to co? To nic takiego. Też się kiedyś wyzywaliśmy.

TO TYLKO DZIECI ??? Mnie ten brak świadomości przeraża.

Wiecie, co myślę? Myślę, że to nas przerasta. Jeszcze nie mamy pojęcia, z jakim cholerstwem przyszło nam się zmierzyć. Tak sobie tłumaczę reakcję tamtych rodziców. Zresztą, co tu dużo szukać. Przecież ja też na co dzień stykam się z uczniami, z ich rodzicami. Dzieciaki mi regularnie opowiadają, co oglądają, w co grają, na jakich portalach przesiadują. Wiele z nich nie ma żadnych ograniczeń. ŻADNYCH.

A wolność w necie jest złudna. Trzeba mieć mocny kręgosłup, żeby się w niej nie pogubić.

Mój syn jeszcze takiego kręgosłupa nie ma. Widzę to.

Kiedyś baliśmy się silniejszego na podwórku. Wszystko było jasne. No i wiadomo było, kim ten silniejszy jest. A teraz? Teraz zagrożeniem może być każdy. Wystarczy Internet. Każdy może zrobić krzywdę.

„Cyberprzemoc (agresja elektroniczna) – stosowanie przemocy poprzez: prześladowanie, zastraszanie, nękanie, wyśmiewanie innych osób z wykorzystaniem Internetu i narzędzi typu elektronicznego takich jak: sms, e-mail, portale społecznościowe i inne. Osobę dopuszczającą się takich czynów określa się stalkerem. Napastnicy prześladują swoje ofiary złośliwymi i obraźliwymi SMS-ami lub e-mailami. Bardziej drastyczną formą ataku jest sporządzanie witryn internetowych, wpisów na forach dyskusyjnych czy dręczenia przez komunikatory sieciowe takie, jak np Facebook. Zamiarem stalkerów jest zdyskredytowanie konkretnej osoby lub grupy ludzi czy nawet całych społeczności. Takie działania wynikają z poczucia anonimowości lub bezkarności sprawców.

Taka forma znęcania się nad swoimi ofiarami, zdaniem psychologów wynika z tego, że łatwiej poniżać, dyskredytować i szykanować, gdy istnieje szansa ukrycia się i nie ma potrzeby konfrontacji z ofiarą oko w oko. Prześladowanie przez internet jest szczególnie groźne dlatego, że kompromitujące czy poniżające materiały są dostępne w krótkim czasie dla wielu osób i pozostają w sieci na zawsze, jako kopie na wielu komputerach, nawet po ustaleniu i ukaraniu sprawcy.

Badania przeprowadzone na grupie dzieci w wieku 12-18 lat na temat dręczenia w sieci i realu przez dr Robin Kowalski i dr Susan Limber: 22% dziewczynek miało styczność z cyberbullyingiem (w świecie realnym 12,3%) 11% chłopców miało styczność z cyberbullyingiem (w świecie realnym 14,1%).

Zgodnie z badaniami prowadzonymi przez Fight Crime: Invest in Kids na grupie 1000 osób, jedna trzecia nastolatków była obrażana lub wyśmiewania w Internecie, 10% spotkało się z groźbami fizycznymi publikowanymi online.

Według raportu Safer Internet w okresie od 6 lutego do 31 grudnia 2007 – 524 na 1408 zgłoszeń do helpline.org.pl dotyczyło właśnie cyberprzemocy, co lokowało ten problem na drugim miejscu pod względem częstości zgłaszania. Najnowsze polskie badania na próbie 2143 uczniów gimnazjum klas trzecich wykazały, że w ciągu 12 miesięcy poprzedzających badania 19,6% gimnazjalistów było sprawcami cyberbullyingu, 6,6% jego ofiarami, a 5,9% pełniło obydwie role (tzw. sprawco-ofiary). Jednocześnie według badań tego samego autora ok. 21% polskich nauczycieli wskazuje, iż musiało osobiście interweniować w cyberprzemoc pomiędzy swoimi uczniami.

W dniu 6 czerwca 2011 r. weszła w życie poprawka do ustawy, uznająca cyberprzemoc za czyn zabroniony. Obecnie czyn ten podlega karze:

  • paragraf 1: Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  • paragraf 2: Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
  • paragraf 3: Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
  • paragraf 4: Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Wprowadzenie art. 190a do Kodeksu karnego zakończyło w Polsce okres bezkarności osób posługujących się internetem w celach nękania innych osób.”

(cytowałam z internetowej encyklopedii – net oprócz tego, że niebezpieczny, bywa często użyteczny)

28 myśli nt. „W pułapce cybeprzemocy

  1. ~dreamrock

    Kiedy w 1830 roku w hrabstwie Kent w Anglii otwarto pierwszą w świecie linię kolejową, obsługiwaną przez lokomotywy parowe, kościół wydał dekret, ażeby tory odgradzać wysokim płotem, bo na widok pociągu pędzącego z zawrotną prędkością 47 km/h, kury przestaną się nieść. Większość społeczeństwa potraktowała te zalecenia poważnie i chyba dlatego dziś nikt nie wierzy, że suchy paragraf jest w stanie rozwiązać cokolwiek. Historia rozwoju ludzkości dowodzi, że człowiek jest w stanie zaadaptować się do każdej technologii i wykorzystać ją w pożytecznym celu. Ale gdzie drwa rąbią…

    Odpowiedz
  2. ~Pani S.

    Cieszę się z Twojego wpisu. Ostatnio stoczyłam długą dyskusję na podobny temat. Koleżanka zrobiła to, co Ty – pozwoliła dziewięcioletniemu synowi założyć konto na FB. Od razu zapytałam, po co. W jego wieku nie ma jeszcze znajomych, których trzeba odnaleźć po latach i których chce się poinformować, co u nas słychać. Koledzy ograniczają się raczej do kumpli ze szkoły i z podwórka, więc można się z nimi podzielić przemyśleniami w bardziej tradycyjny (miejmy nadzieję) sposób. Syn koleżanki wysłał zaproszenie Panu S., bo go bardzo lubi. Pan S. zapytał mnie, co z tym zrobić. Powiedziałam, że to do niego należy decyzja, ale skoro nie popiera zjawiska (wcześniej o tym rozmawialiśmy), nie powinien przykładać do tego ręki, a kiedy spotka się z młodym, musi mu wyjaśnić dlaczego nie przyjął go do znajomych. Uważam, że groźba likwidacji konta jest słuszna. Tylko pamiętaj, że skoro padła, musi być spełniona. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Mój miał 12 lat, kiedy założył konto. Znajomych z klasy i szkoły ma pełno. Nawet mi to i owo pokazywał.
      Co do groźby, tak, mam jasność – będzie wina, będzie kara. Tak, jak mu zapowiedzieliśmy.
      Pozdrawiam i również życzę Wesołych Świąt :)

      Odpowiedz
  3. dani

    Aż strach co to będzie, jak mój Synuś dorośnie na tyle, by zainteresować się internetem… Tym bardziej, że technologia coraz bardziej brnie do przodu. Nie chcę się wymądrzać, ale przy kolejnym takim incydencie chyba usunęłabym konto dziecka… Nawet kosztem izolacji.

    Odpowiedz
  4. ~desperado

    Zawiodłem się na Tobie !! Już myślałem, że zapisałaś młodego na tajski boks, kung-fu albo chociażby jakieś karate i poinstruowałaś, że cyber wyzwiska to jest gra dla mięczaków i powinien w zamian za wyzwiska podejść do kolesie oklepać mu twarz, ale nie !! ty mu zamierzasz zabronić nawet odgryźć się jakiemuś dupkowi, który obraża jego, jego matkę, dziewczynę, a nawet kota!!
    Dzień dobry, ale tak się nie robi !!

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Ależ Ty dziś krzykliwy jesteś… :)
      Jak mu w razie czego nie zabiorę, to żadnemu kolesiowi pyska nie oklepie. A jak zabiorę, będzie musiał stanąć z różnymi dupkami twarzą w twarz. I dobrze. Niech staje :)
      I dzień dobry.

      Odpowiedz
    2. ~gloria55

      Popieram wszystko ale nie cyber kolezenstwo u dzieci. Moj syn w wieku 8 lat chodzil na karate, lekcje pianina i dodatkowy jezyk. Mial 12 gdy dostal komputer (bo wszyscy juz mieli). Mial 14-17 to spedzal 4 wieczory na tae kwon do. Teraz studiuje software i opowiada na jakich cymbalow wyrastaja dzieci cyber. Generacja upadkow. Niech mi zadna matka nie mowi, ze wie co jej dzieci robia na kompie. Dowodem sa komentarze na forum..wyzwiska, obrazanie a komentarza na temat poruszany nic a nic. Wychowani na tchorzy popisujacy sie anonimowo i bez pokazania twarzy. BOHATERZY ???

      Odpowiedz
  5. Sadeem

    Wzajemna szkoda między dzieciakami to jedno, choć cieszy mnie że uświadamiasz syna co do konsekwencji. Gdyby inni rodzice wzięli przykład, bylibyśmy na dobrej drodze do wytępienia pokolenia bezkarnych hejterów ;) Mnie bardziej przeraża udostępnianie wszelkich danych. Kiedyś pedofil musiał się podszyć pod rówieśnika i poudawać bratnią duszę, dziś sprawdzi w profilu dziecka na FB na przykład do której chodzi ono szkoły i kogo ma w znajomych, co ułatwi zlokalizowanie klasy. Większość informacji jest na wyciągniecie ręki jeszcze przed jakąkolwiek wymianą zdań. A dzieci są niestety naiwne i nie myślą o tym, że ktoś mógłby mieć zamiar je skrzywdzić. Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Co do danych – zgadzam się. Mój młody podał dużo różnych powymyślanych danych na swój temat. Zawsze to coś.
      Pozdrawiam i dzięki za komentarz. :)

      Odpowiedz
  6. ~nuxy

    podoba mi się to, że Twój syn ma ograniczenia w kwestii korzystania z komputera i nie spędza przy nim całego dnia. syn mojego męża potrafi 6h dziennie spędzić przed laptopem, później bierze tableta, albo smartfona, albo gra na xbox w gta5. zero normalnego życia.. ale ja w kwestii jego wychowania nie mam nic do powiedzenia, niestety.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Szkoda, że nie masz w tych kwestiach nic do powiedzenie :( Nic dobrego nie wyniknie z tego przesiadywania przed kompem i izolowania się od świata.
      Pozdrawiam,
      R.

      Odpowiedz
  7. ~Zszokowany

    Czy ten wpis to żart? Terroryzujesz swojego syna zabraniając mu dostępu do komputera? Nie żyjemy w XIX wieku żeby rodzice trzymali dzieciaka pod kluczem w piwnicy. Daj mu żyć.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Nie, ten wpis to nie żart. Wprowadzanie ograniczeń to nie trzymanie pod kluczem.
      Jeśli masz dzieci, pozwól im siedzieć przed komputerem, ile chcą. Niech im się mózgi zlasują, powodzenia.

      Odpowiedz
  8. ~najezyn

    Doradzam formę pośrednią i chyba najlepszą, czyli szlaban. Konto na FB zostaje, ale każda wpadka owocuje – no i tu sobie wypada własny kodeks karny wymyślić, ja bym kary w tygodniach i miesiącach zasądzał, zależnie od kalibru zbrodni. Z ukarania szlabanem każdy małolat się wytłumaczy, bo to dziś, w czasach immunitetu na lanie pasem w część tylną, praktycznie jedyna metoda karania. Po paru odcięciach od świata netowego za zachowanie karygodne, być może młody się zreflektuje. A jak nie – no to inne obcinanie przywilejów, niekoniecznie związane z siecią i komputerem, bo ostatecznie kara ma boleć, a nie dokładnie się z tematem wykroczenia pokrywać. Trudno wszak z urzędu gwałcić gwałciciela :)

    Odpowiedz
  9. ~Rafał

    Może się nie znam (za młody jestem na posiadanie dzieci), ale jeśli młodzież „kozakuje” w necie, może warto postawić takiego delikwenta przed obrażonym przez niego dzieckiem (w obecności rodziców i przy ich świadomości oraz zgodzie)? Jak nie będzie chciała latorośl nic powiedzieć, to samemu (słowo w słowo) przytoczyć to, co jeden drugiemu napisać. Idę o zakład, że mało który dzieciak jest takim chojrakiem, jeśli ma do czynienia z rodzicami kogoś, kogo obraża.

    I analogicznie niech to działa w drugą strone – jeśli młody jest napastowany przez jakiegoś kozaczka internetowego, który (oby nie, ale różnie bywa z ortografią) robi 3 kardynalne błędy ortograficzne w jednym zdaniu – w miarę możliwości skontaktować się z jego rodzicami i spotkać się większym gronem. Na moje jest szansa na to, że bully zmięknie i się powstrzyma. Wiadomo – bez zastraszania i bez osaczania (dlatego spotkanie rodziców i dzieci, a nie tylko jednej strony), ale warto spróbować. Ze mną tak nie robiono (bo i dziadkom brakowało cierpliwości), więc długo zeszło mi na naukę postępowania z takimi przypadkami.

    Co do kontroli z komputerem – bardzo dobrze. Ja jako leszcz nie chciałem tego dostrzec i od czasów gimnazjum zlewałem kompletnie słowa w domu. No i wyszło na ich – wada wzroku prawie -4, pewne braki w relacjach i zachowaniach (bo po prostu nie wiem, co robić) i skłonność do siedzenia cały dzień przed kompem została. A to nic dobrego w dorosłym życiu nie da – to, że kurz zamieciesz pod dywan nie sprawi (nie)stety, że brud zniknie.

    Odpowiedz
  10. ~zbyszek

    Córka moich znajomych (lat 10) obrażała na portalu swoje koleżanki. Wydrukoawłem jej „twórczość” z błędami i przekazałem jej rodzicom. NIE SĄ JUŻ MOIMI ZNAJOMYMI, tzn. mnie już nie zaliczają do swoich zanjomych. Ich córka jest jedynaczką. Będę z boku obserwował, jak za kilka lat, a może wcześniej, córeczka wywinie im taki numer, że będą pisać o tym „Fakt” i „Super Ekspres”. I nie będę miał z tego żadnej satysfakcji, ale oni swego rodzaju nauczkę. Pozdrawiam byłych znajomych

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dobrze zrobiłeś, popieram.
      A że niektórzy rodzice są ślepi, to niestety przykry fakt. Nie chcą widzieć, nie chcą wiedzieć, bo tak łatwiej, bo tak wygodniej.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  11. ~Inna

    Witam. Popieram Twoje postępowanie w pełni. Niestety, ale współcześni nastolatkowie rzadko mają pasje, które realizują. Często są zdani na siebie, bo rodzice żyją swoimi problemami. A cyberprzestrzeń nastolatkom pozwala żyć innym życiem. Udawać innych niż są na co dzień. Mam tego dowód w swojej pracy. Dzieci nie umieją bawić się tak jak my – dorośli kiedyś. Uczę ich podwórkowych zabaw typu: skakanka, guma, klasy, pajac. Ich wypowiedzi na forach Fb są ubogie słowotwórczo i często ograniczają się do wulgaryzmów. To smutne. Dopóki rodzice nie będą rozmawiać i kontrolować, oni będą czuć się bezkarni, a wielu z nich popadnie w spore kłopoty.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  12. ~Marta

    Witam
    Tez usunelabym konto.Nie kazdy psycholog ma racje,nalezy isc za intuicja a Pani ja posiada. To ,ze inne dzieci cos maja czy robia nie jest wyznacznikiem,ze i moje maja isc za stadem.Mieszkam za granica,tu whatsapp jes. normalka od podstawowki i dzieci spedzaja. popoludnia na czatowaniu przez telefon,zakladaja grupy i przezywaja. Moja. wie,ze to jest ok jesli rozmawia sie z kims raz. na jakis czas ale nie ciagle i to w oglupiajacy. sposob. Ma 11 lat i telefon tylko raz na jakis. czas w razie potrzeby czy relaksu. Starszy. zapisal sie na fb kiedy mial 14 lat.Jak wpisal swoje prawdziwe dane to zabralam kompa i koniec.Wiem jak ciezko jest dzieciom zabronic tych rzeczy ale od tego jestesmy i konca swiata nie bedzie.Moje po tragediach odbieranych sprzetow okazywaly wieksze przywiazanie

    Odpowiedz
  13. ~Marta

    cd.
    okazywaly wieksze przywiazanie do mnie i szacunek. One nie rozumieja jak to zle na nich wplywa takie przebywanie w sieci. Mnie rowniez trudno pogodzic sie z dzisiejszym wirtualnym swiatem ale on i tak istnieje. Musimy nauczyc sie jak pozwalac dzieciom na przebywanie w nim.Jeszcze nie tak dawno mielismy problem z tv i tym co serwowalo. Mysle,ze za bardzo chcemy szczescia naszych dzieci,ze staramy sie ich nie karac a to jest pulapka.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dokładnie tak, dzieciaki nie rozumieją, skąd się biorą nasze ograniczenia. Nawet, jak im to tłumaczymy, to i tak myślą, że mają wrednych rodziców, bo zakazują. Ale myślę, że kiedyś to docenią.
      A niekaranie to faktycznie pułapka.
      Teraz nawet „niemodne” jest mówienie o karaniu, wypada mówić o wyciąganiu konsekwencji… taki chwyt psychologiczny? niepotrzebny, moim zdaniem…
      Boję się, że jak obecne dzieciaki dorosną, to za 10-20 lat jako dorośli nieźle dadzą nam w kość.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  14. ~Marta

    Moje,mimo pomimo wieku mowia mi,ze mam racje,ze dobrze robie kiedy im zakazuje czegos choc sie wtedy buntuja,wkurzaja i swiat sie konczy.Maja prawo to czuc i im to mowie ale w spokoju kiedys sami wlasnie mi mowia,ze to madre.Jesli dziecku tlumaczy sie obszernie co i dlaczego to chocby nie pokazalo po sobie wie,ze rodzic dobrze robi.Czasem trzeba nawet bez tlumaczenia kiedy setny raz dziecko pyta: ale dlaczego? wszyscy to maja itp.
    Pozdrawiam ponownie

    Odpowiedz
  15. ~Mika

    Właśnie szukałam porady, bo moje dziecko jest ofiarą takiej cyberprzemocy, a tu taki fajny blog się trafił. Nie wesoło mi, bo mała cierpi, ale jak jej pomóc. Żeby się nie przejmowała, bo takie rzeczy robią głupie dzieci, głupi ludzie… to za mało. Wiem, że muszę jej pokazać, jak się z tym walczy. Że powinna zobaczyć, że jest kara, ale jak to zrobić?! Czytam np. tu http://www.eporady24.pl/odpowiedzialnosc_karna_nieletnich,pytania,6,199,7194.html, że takie zachowania u dzieci w wieku 13 i mniej lat sąd uznaje za „wypadek mniejszej wagi”. Że policja się nie przejmuje, to już wiem, mówią: niech Pani porozmawia z rodzicami, w szkole… A moja mała widzi, że jestem bezradna… mogłabym tylko doradzić jej wet za wet… Pozdrawiam Autorkę!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>