Niech żyje kultura osobista i wyczucie chwili…

 

Jadę autobusem. Piękna pogoda. W środku luz, sporo miejsc siedzących, wybieram więc jakieś extra ;) Przodem do jazdy, przy oknie… Mijają dwa przystanki. Otwierają się drzwi. Wsiadają kolejne osoby. W rzędzie obok siada młody mężczyzna (to ważne), a naprzeciwko mnie jakaś ruda mama z córką i (najprawdopodobniej) swoja matką (starsza pani zajmuje miejsce obok mnie). Zaczynają rozmawiać.

  • Widziałaś, kto wszedł z nami? – pyta dramatycznym szeptem ruda (szept na tyle głośny, że ja odrywam się od lektury).
  • Nie – stwierdza starsza pani.
  • Ten facet, no… wiesz, no ten – kobieta przewraca oczami i wskazuje mężczyznę, który siedzi po przeciwległej stronie autobusu – no, ten, co tam siedzi koło okna, widzisz?
  • Aaa – starsza kobieta kiwa głową – widzę go, widzę.

Nie mogę się skupić na czytaniu, bo rudzielec mówi zbyt głośno. Lustruję ją wzrokiem. Mam na nosie gigantyczne okulary przeciwsłoneczne, więc mogę się gapić bezkarnie.

  • Co z tym mężczyzną? Ja go nie kojarzę – poddaje się starsza.
  • Nie wiesz? – brwi rudzielca unoszą się zdziwione. – On był w tym programie „Rozmowy w toku”, u Drzyzgi…
  • No coś ty…Ten, co tam siedzi?
  • A tak. Ten, ten… Oglądałam, to wiem – ruda rzuca okiem na mężczyznę i niezrażona GŁOŚNO mówi dalej – Nie masz pojęcia, co za historia…

Przewracam kartki w książce, ale nie czytam, w życiu. Nie da się. A skoro nie, to, chcąc nie chcąc, podsłucham ich rozmowę. Nie będzie to trudne, ludzie siedzący parę miejsc za nami też chyba wszystko słyszą.

  • Słuchaj… – rozkręca się rudzielec – on miał żonę, no, nie wyobrażasz sobie, jaka z niej była pijaczka…

Rzucam okiem na mężczyznę, o którym mowa. Chyba poczerwieniał…

  • Mieli dziecko… – ciągnie kobieta – ale wiesz, ona piła i piła. W ogóle się tym dzieckiem nie zajmowała.
  • Co ty mówisz? I on opowiadał o tym w tym programie? – pyta starsza pani.
  • Tak. O wszystkim mówił. Jak było ciężko i w ogóle. Jak się musiał tym dzieckiem zajmować. Wiesz, sam, zupełnie sam, bo ona piła i piła…

Delikatnie odwracam się tu i ówdzie. Zainteresowanych opowieścią rudej jest coraz więcej. Zresztą nie mamy wyjścia. Jej dramatyczny SZEPT niesie się po całym autobusie. Mężczyzna, który jest bohaterem wywodu, patrzy w okno. Czerwony jak burak. Jednak nic nie mówi.

  • No i wiesz… on musiał i tą pijaną żoną się zajmować, i dzieckiem. Straszna historia, bo ona nie chciała rzucić tego picia, wiesz…
  • No i co? No i co?
  • I opowiadał o tym wszystkim, wiesz… ale w końcu się z nią rozstał, wiesz, bo nie wytrzymał. No, ileż można wytrzymać z pijaczką – ruda stwierdza oskarżycielsko i patrzy na mężczyznę z litością – ale historia, co?
  • Niesamowita – wtrącam się do rozmowy – cały autobus ją słyszał. Ten pan, o którym mowa, również, gratuluję kultury osobistej. Następnym razem niech pani krzyczy, bo ci na końcu autobusu mogli wszystkiego nie usłyszeć…

Po czym wstaję szybko i wysiadam.

Dwa przystanki za wcześnie. Cholera, ta asertywność dużo mnie kosztowała :)

112 myśli nt. „Niech żyje kultura osobista i wyczucie chwili…

  1. ~kefir

    Panie może i wścibskie, ale jeśli koleś leci do TV opowiadać takie historie, to opowiada je na cały kraj. Niech więc się nie dziwi, że i w autobusie o tym gadają:) Gwiazdro filmowy heh.

    Odpowiedz
    1. ~mimi

      Ale to ze opowiedzial nie upowaznia nikogo do chamstwa, a brak kultury w tym wypadku to zwyczajne chamstwo i prostactwo.

      Odpowiedz
  2. ~Alpag

    A ja się nie zgodzę z komentarzami. Brawo? Kurcze, ludzie, naprawdę? Najpierw sama z zaciekawieniem wysłuchuje historii, a potem rzuca komentarz i ucieka. To nie jest asertywność. Ani według mnie nie jest godne pochwały. Gdyby wcześniej zwróciła im uwagę, że to niekulturalne z ich strony i żeby sobie odpuściły obrabianie gościowi tyłka na cały autobus, to by było asertywne. A tak to moim zdaniem zachowała się niewiele lepiej niż niereagujący pasażerowie autobusu, niestety.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Cóż, masz prawo do takiego zdania.
      Sprostuję tylko jedno: słuchałam, bo siedziałam obok i musiałabym nieźle uszy zatkać, żeby nic nie usłyszeć. Nie pisałam nic o zaciekawieniu. Wszyscy słuchaliśmy, bo inaczej się nie dało.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  3. ~ggg

    Skoro człowiek decyduje się na „show” ze swojego życia w TV, to chyba ma świadomość konsekwencji i właśnie o taką sławę mu chodzi?

    Odpowiedz
  4. ja, okruszek

    Reakcja świetna, aż żałuję, że nie widziałam min tych kobiet ;)
    A co do tego programu- czytałam wypowiedzi ludzi którzy brali w nim udział, podobno dostają za to pieniądze, te sytuacje o których mówią w ogóle ich nie dotyczą-dostają scenariusz programu z pytaniami które będa im zadane i odpowiedziami, które mają udzielić, więc może pan się wstydził że wziął udział w takiej żenadzie ;) pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. ~Pierwsza Liga

    Moi drodzy, rzeczywiście nie ma nic bardziej irytującego niż osoby, które rozmawiają przez telefon, opowiadają o swoim życiu osobistym, słuchają na głos muzyki w środkach transportu, to po prostu przeszkadza. Co do pań, które takową rozmowę przeprowadziły – nie jest to rzadkością.

    Jednak widzę, że co niektórzy zbyt poważnie podchodzą do programów telewizyjnych Ewy Drzyzgi. Rozmowy w toku od kilku lat są reżyserowane. Osoby, które w nich występują otrzymują scenariusz, nie dokładny co do joty – po prostu opis swojej postaci i najważniejszych momentów związanych z tematem – następnie sami już ubierają to w słowa. Oto kilka przykładów:

    - znajomy, który nigdy nie był u wróżki w programie opowiadał jak strasznie uzależniony jest od wróżki, jak wiele to dla niego znaczy oraz wspominał o tym, jak każde istotne decyzję podejmował z pomocą wróżbity

    - znajoma, która ma męża i dzieci opowiadała o tym jak to jest być czterdziestoletnią dziewicą

    także co do tych programów – nie bierzmy ich tak poważnie.

    Odpowiedz
  6. ~Wróbcio

    Ruda, ten gość co napisał ci, że na znak sprzeciwu mogłaś zareagować wcześniej miał rację, nie musiałaś tego słuchać do puenty, można było wyjść wcześniej (*), powiedzieć zamknij się babo (*), przytulić do piersi faceta dając w ten sposób przykład jak należy okazać mu współczucie(*), dać buziaka i krzyknąć „Nie martw się! następna będzie gorsza! (*) Lub dać mu w pysk i powiedzieć ” nie spodziewałam się tego po tobie! A taki z ciebie męski facet”(*) lub po prostu ziewnąć, pierdnąć i wyjść na najbliższym przystanku lub nawet nie czekając na niego (*) . (*) Właściwe wybierz w zależności od pogody, pory dnia, nastroju lub innych niezależnych przyczyn.
    Natomiast facet, no cóż… ma to, za co dostał kasę od Drzyzgi. Na drugi raz (oby go nie miał) napewno zastanowi się czy dla tych 200 PLN warto tak sie obnażać przed wszystkimi. Chyba jakby wywalił faję dł. np. 5 cm tyle wstydu by się nie najadał jak po tych swoich ” rozmowach w tłoku”.
    Sorry, ale taki mamy łoł tok szoł… Jak to śpiewa ślicznie Andrzej Sikorowski.
    Z ciebie pewnie też mieli niezły ubaw ludzie po tym występie. Nie pokazuj sie u Drzyzgi bo ludzie będą pokazywali sobie ciebie i mówili „pamiętasz widzieliśmy ją w autobusie, niezłe przedstawienie zrobiła”

    Odpowiedz
        1. Ruda Autor wpisu

          Na szczęście tylko podobno :)
          Tak na serio: do takiego programu jak „Rozmowy w toku” nie poszłabym nigdy. Wyreżyserowany czy nie razi mnie swoim ekshibicjonizmem. Za dużo obnażania przy zbyt wielkiej widowni jak dla mnie. :)

          Odpowiedz
  7. ~Boluś

    Osoba, która decyduje się na opowiadanie w telewizji swoich przeżyć robi to świadomie. Nie rozumiem dlaczego facet miał być zażenowany komentarzami na temat swojego życia, o którym mówił przed milionową widownią. Czyżby sądził, że nikt go nie rozpozna i nie skomentuje na gorąco jego historii. Ja na jego miejscu przyłączył bym się do rozmowy i zapytał z ciekawości, jak ocenia ona fakt zwierzania się przed kamerami, jakie jest jej podejście do takich programów, oraz czy sama zdecydowała by się na odkrywanie swoich spraw osobistych. Ale na pewno nigdy nie poczuł bym się nieswojo w takiej sytuacji, jaka zaistniała w komunikacji miejskiej.

    Odpowiedz
  8. ~wqe

    chłopak idzie do tv, programu tak żałosnego jak „rozmowy w toku” gdzie większosc dialogów jest ustawiona, wręcz każą im mówic wyuczone kwestie i problemy!! mogła go widziec i słyszec cala Polska, więc nie wiem z jakiej racji ma byc mu głupio z powodu parunastu osob w autobusie ktorzy słyszą od tejże pani to samo co on mówil sam osobiscie w tv?? już nie licząc faktu, że jego przedstawiony problem mogl byc wyobraźnią scenarzystów programu.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      A ja myślę, że fakt, iż poszedł do tv, nie upoważnia nikogo do chamskiego (przepraszam za słownictwo) zachowania. A takie zaprezentowała ta pani, głośno plotkując w autobusie.

      Odpowiedz
  9. ~jadzia

    nie zawsze historie sa prawdziwe u Drzyzgi,czesto „lekko przekierowane”pod publikę i nie zawsze maja dużo wspólnego z rzeczywistoscia, mogla to być prawda ale tez nie

    Odpowiedz
  10. ~Luna

    Przed cala Polska opowiedzial historie swojego zycia a poczerwienial w autobusie? Bez sensu zupelnie chyba liczyl sie ze „slawa”

    Odpowiedz
  11. ~Ireneusz

    Niezwykle przydatna treść o kulturze osobistej pozwala na zrozumienie zachowania się względem drugiej osoby. Właśnie – widowisko artystyczne podziwiamy tak jak sztukę z kulturą w jednym i swoim miejscu.
    Nie ustępuje się swojego miejsca w amfiteatrze gdy wokoło jest pełno wolnych krzeseł ponieważ może nas zdenerwować osoba, która pcha się właśnie na nasze zajęte miejsce. Można wtedy odmówić.
    Wiele osób w tłoku blokuje przejścia stop w korytarzach i przy wejściu na schody w Kościele, w dodatku mimo powiedzenia przepraszam chciałbym przejść na górę, odnosi się bardzo złośliwie, prawie wzbudza gniew.
    Dobremu zachowaniu się podczas przemieszczania i zajmowania pozycji z zachowaniem reguł i zasad dżentelmeńskich nie powinna przeciwstawiać się zła kultura.
    Dlatego ważna jest kultura zachowania się i pozycji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>