Odejść bez słowa

 

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, kiedy ktoś Wam bliski odchodzi bez słowa, bez pożegnania?

Nie mówię tu o śmierci. Nie tym razem :) Mam na myśli sytuacje, kiedy trwa pewna zażyłość, bliskość, a potem nagle ta oddana nam osoba znika bez słowa wyjaśnienia.

Tak. To może być wtedy, kiedy facet rzuca kobietę albo kobieta faceta. Przestają dzwonić, pisać. Koniec. Było fajnie, może nawet bardzo i nagle trach… Ona/on odchodzi. Nie wiemy, dlaczego. Nie wiemy, co zrobiliśmy nie tak, czy czymś zawiniliśmy. Ok, niekiedy wiemy, że „spapraliśmy” sprawę i ktoś nas opuszcza, bo na to zasłużyliśmy. Jednakże nierzadko bywa tak, że nie wiemy, o co chodzi. Nie mamy pojęcia, dlaczego zostaliśmy porzuceni. 

Tak może być w przypadku nie tylko zauroczenia, fascynacji, miłości, ale też bliskiej znajomości, przyjaźni. Moje pytanie brzmi: dlaczego odchodzi się bez słowa?

Czy zdarzyły mi się takie sytuacje? Jasne, że tak. Trochę już na tym świecie żyję i przeżyłam co nieco :) Dlatego też doszłam do pewnych wniosków i mam swoje spiskowe teorie na temat odchodzenia bez pożegnania/wyjaśnienia:

1) Byliśmy czymś w rodzaju zabawki, a te, jak wiadomo, zwykle porzuca się tak po prostu i bierze nowe. Kiedyś myślałam, że to dotyczy ludzi bardzo młodych (wiecie, ta szalejąca młodość i jej głupie wybryki), ale dochodzę jednak do wniosku, iż przydarza się to w każdym wieku. Nawet dorosłe, dojrzałe (chyba pozornie) osobniki obojga płci potrafią przedmiotowo traktować innych. Są wyrachowane, świadome tego, co robią. Nie liczą się z uczuciami drugiego człowieka, dlatego rzucają go bez słowa.

2) Nie byliśmy ważni dla tej osoby, dlatego też opuściła nas bez słowa. Nawet nie była wyrachowana, może nawet miała na początku dobre intencje. Jednak po jakimś czasie doszła do wniosku, że traci czas. A to, co nieważne, traktujemy przecież w „nieważny” sposób. Dla kogoś nieistotnego nie warto tracić czasu. Po co więc zbędne wyjaśniania, które zajmują czas?

3) Zraniliśmy kogoś na tyle mocno, że ta osoba chce zranić nas równie mocno. To w sumie naturalny odruch – ty mi tak, to i ja tobie tak. Albo i mocniej. Podejmowanie decyzji pod wpływem emocji, niekiedy ogromnych, powoduje, iż postępujemy nieracjonalnie, nietaktownie, nierozsądnie, nie fair. To tak jak w czasie kłótni – często ludzie są wściekli i mówią, a nawet krzyczą, wypowiadają niewybredne słowa, żeby rozładować negatywne emocje. Jak bardzo trzeba się pilnować, żeby nie powiedzieć wtedy zbyt wiele. A przecież nie zawsze jest to możliwe. I tak pod wpływem emocji, chęci zemsty, skrzywdzenia, które tak naprawdę, „na trzeźwo” nie przyszłyby nam do głowy, odchodzimy. Szybko, boleśnie, bez słowa. A potem? A potem jakoś tak głupio się cofnąć i to naprawić, prawda?

4) Ktoś jest tchórzem. Nie chce „prosto w oczy” powiedzieć, co mu/jej nie pasowało, dlatego ucieka. Nie wiem, czy to naturalne zachowanie, ale dość częste. Łatwiej uciec, niż się tłumaczyć. Dotyczy to zwykle ludzi, którzy generalnie obchodzą przeszkody, nie stawiając im czoła. Są z natury nieodważni. Nie umieją czy nie odczuwają potrzeby postawienia sprawy jasno, bo to oznaczałoby komplikacje: jakieś wyjaśnienia, tłumaczenia, czas, problemy, może czyjeś łzy. Czyli trudność. A przecież można łatwiej. Pójdę sobie i już. 

5) Nieprzewidziana okoliczność, ingerencja osób trzecich, niespodzianki życiowe itp. Każdy chciałby, żeby taki właśnie był powód odejścia tej drugiej osoby, bo to by oznaczało, że nie ma w tym jej winy. Nie jest tchórzem, nie „olewa” nas, po prostu stało się coś nieoczekiwanego, może nawet dramatycznego, co uniemożliwiło podanie powodów odejścia i pożegnanie. Obawiam się, że to jednak zdarza się raczej dość rzadko. 

Więcej teorii nie mam. Chętnie wysłucham Waszych :)

Powody odejścia bez wyjaśnienia, bez pożegnania to jedna strona medalu. Druga jest taka, że to boli. Z tej drugiej strony jest ktoś, kto, jak sądzę, w większości wypadków zasługuje na kilka słów. O ile łatwiej jest funkcjonować, jeśli wiemy, dlaczego ktoś nas opuścił. Nie dość, że łatwiej, to możemy z własnych działań wysnuć wnioski na przyszłość. Czegoś się nauczyć. Dlaczego Ci, którzy odchodzą, pozbawiają nas tego wszystkiego? Dlaczego skazują nas na myślenie, zamartwianie się, nocne niespanie, kombinowanie, co, jak i dlaczego, skazane z reguły na niepowodzenie, bo relacje międzyludzkie są tak subtelnie skomplikowane, że trudno często dojść, dlaczego zostaliśmy porzuceni.

Zawsze twierdziłam, że rozmowa jest podstawą wszystkiego. W każdym związku i każdej znajomości. Tak, rozmawianie – konstruktywne, szczere, z wyczuciem – jest niełatwe. Nawet bardzo. Ale trzeba to robić. Słowa mają magiczną moc.

 

 

107 myśli nt. „Odejść bez słowa

  1. ~Pani S.

    Nie rozumiem, jak można zniknąć bez słowa, ale wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Nie przychodzą mi do głowy inne powody niż te, które wymieniłaś. Właściwie w ogóle nie przychodzą mi do głowy powody, dla których można to zrobić. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Ja też nie rozumiem.
      A jednak ludzie często tak robią. Szkoda. Wielka szkoda, że pewnych spraw nie można załatwić w cywilizowany sposób.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
    2. ~Yeneser

      A mnie to spotkalo. Zostalam porzucona po czterech latach zwiazku. Nie moge sie otrzasnac z tego, w jaki sposob zostalam potraktowana. O ile szanuje jego decyzje tak nie potrafie szanowac sposobu i tym samym jego samego. Nie umiem chowac urazy do ludzi jednak teraz, kazdego dnia modle sie o to, by wyrzucic z siebie te negatywne uczucia, bo im dluzej beda we mnie tym dluzej bede zapominac. Jestem zmeczona odpowiedziami na pytania dlaczego i co zrobilam. Tak, czuje sie jak zabawka, ktora wyrzuca sie na smietnik kiedy sie zuzyla, lub piate kolo u wozu, ktore zajmuje niepotrzebna przestrzen. Tylko Ci, ktorzy doswiadczyli takiego rozstania moga wiedziec co czuje. Kochani, chocby nawet za utrate honoru, walczcie do konca by poznac prawde.

      Odpowiedz
      1. ~Martina

        Wiem co czujesz, może nie był to taki okres czasu, ale rozumiem cię doskonale, po 9miesiach otrząsnęłam sie i stwierdziłam, ze tak nie może byc, życie jest za krótkie by czekać na odpowiedz, zacznij żyć chwila i dąż do swoich własnych marzen! Nic złego nie zrobiłaś, on był ma tyle nieodpowiedzialny, ze nie potrafił sie zachować wyrafinowanie i nie był na tyle dojrzały, żeby postąpić należycie.

        Odpowiedz
      2. ~Zraniony

        Nie dawno przeżyłem rozstanie praktycznie z dania na dzień. Było to 9 miesięcy temu. Trochę czasu minęło ale co z tego. Nic mi nie może przynieść ukojenia na ten ból który pozostał. Wglądało to tak:
        Byliśmy ze sobą 5 lat i razem mieszkaliśmy na studiach. Z powodów osobistych musieliśmy zamieszkać w swoich domach rodzinnych. Spotykaliśmy się regularnie i nic nie wskazywało na to że się coś psuje. Ona nawet mówiła o ślubie do mojej rodziny. Razem planowaliśmy swoje życie. Ale przyszedł pewien dzień który sprawił że w moim życiu i sercu trwa teraz tornado od tamtej chwili. Przestałą się nagle unikać ze mną kontaktu. Tłumaczyła to że nie ma czasu bo piszę pracę inżynierską. Rozumiałem to i szanowałem . Po dwóch tygodniach zrozumiałem że coś się dzieje złego. Postanowiłem o nią zawalczyć. Kupiłem jej pierścionek zaręczynowy i kwiaty. A ona nawet nie chciała się ze mną spotkać. Unikała mnie jak ognia. Chowała się, zmykała dom na klucz. Do tej pory nie wiem jaki był powód zerwania. Ja ją strasznie mocno kochałem, chciałem się dla niej zmienić , być lepszą osobą. Najgorsze są te wszystkie pytania dlaczego ona tak postąpiła, co ze mną jest nie tak i wiele innych. Po nocach płacze i tęsknie za nią. Przychodzą mi do głowy myśli że ona mnie wcale nie kochała nigdy tylko się mną zabawiła jak zabawką i odłożyła na półkę. Walczyłem o nią do samego końca, chciałem wszystko odbudować ale nie da się budować czegoś na siłę. Jej już nie zależało. Dziękuję wam że mogłem przedstawić wam swoją historię. Teraz jest mi bardzo ciężko, mam ochotę kimś pogadać o tym. Jak by ktoś chciał pogadać to jestem dostępny po numerem gg 60356532. Pozdrawiam wszystkich .

        Odpowiedz
      3. ~Dancia

        Zostałam z dnia na dzień sama po 20 latach małżeństwa zostawił mnie bez słowa wyjasnienia Dlaczego Za co co jest przyczyną jego decyzji.Mam dużą ranę w sercu i tyle pytań bez odpowiedzi.zostawil mnie 2 miesiace temu.czytając te wszystkie wypowiedzi zgadzam się z wszystkimi,ale jedna najbardziej TCHORZOSTWO to jest najlepsze określenie.mając odwagę zostawił mnie A nie miał odwagi patrząc mi w oczy powiedzieć o co chodzi,co było nie tak.SERCE MOJE KRWAWI ROZSYPALO SIE W DROBINKI JAK PRAWDZIWY KRYSZTAL.niech ktoś mi powie kiedy ten ból minie,to obwinianie siebie za to co się stało,czy będę w stanie zaufać kolejny raz,

        Odpowiedz
  2. ~alicja

    Dobry temat Ruda…
    I zgadzam się z każdym Twoim słowem..
    Z moich obserwacji życiowych wynika, że takie zniknięcie bez słowa wyjaśnienia, czyli bez tej klamry zamykającej wspólny czas, w większości dotyczy mężczyzn..
    Kobiety lubią mieć ostatnie słowo, a może też i są bardziej odważne, czy też ja wiem…może są bardziej dojrzałe i empatyczne?
    Ale i tak, takie zniknięcie bez słowa wyjaśnienia to jest prawdziwe sk..o – przychodzi mi do głowy to bardzo niecenzuralne słowo…więc tylko powiem tak- to jest obrzydliwe tchórzostwo i to jest bardzo nieludzkie sprawić komuś tyle bólu i skazywać na bezsensowne czekanie..
    A wystarczy powiedzieć tylko tak- słuchaj nie po drodze nam razem iść, bo nasz czas minął i już..

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Właśnie. Ja myślę, że największy problem to niechęć do POWIEDZENIA KILKU SZCZERYCH SŁÓW. Może czasem ludzie boją się reakcji tej drugiej osoby i dlatego wolą nic nie mówić? Ale kiedy nic nie powiedzą, efekt jest jeszcze gorszy. I tak zranią, i tak skrzywdzą.
      Niedomówienia są okropne, straszne, obrzydliwe.
      Sądzę, że każdy woli wiedzieć, o co chodzi. Nawet jeśli to bolesne.
      Pozdrawiam Cie cieplutko :)

      Odpowiedz
  3. ineczka

    to zazwyczaj tchórzostwo….powoduje to, że niektórzy się boją szczerej rozmowy. Tylko czego tu się bać? Skoro jest się pewnym swojej decyzji, to choćby z szacunku powinno się wszystko wyjaśnić….

    Odpowiedz
  4. Mucha42

    Posądzam że jeżeli ktoś podałby przyczynę odejścia i okazało się że to my popełniliśmy błąd mogłoby dać szansę w następnym związku. Odejście bez słowa to po prostu tchórzostwo. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  5. ~Mona Lisa

    Czasami jedna ze stron (niekoniecznie kobieta) jest zaangażowana bardziej i oczekiwałaby wyjaśnienia, pożegnania, oficjalnego zerwania. Druga uważa, że kilka randek i parę numerków to jeszcze żaden związek, więc znika bez słowa, bo nie widzi powodu, żeby się tłumaczyć. I dopóki nie padły żadne deklaracje, jestem w stanie to zrozumieć. Jeśli padły – ucieczka bez słowa jest zwykłym świństwem.

    Pozdrawiam :-) .

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      A widzisz… A mnie zawsze się wydaje, że nieważne, czy była deklaracja czy nie. Zwyczajnie wypada coś powiedzieć.

      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
    2. ~Elmo123

      Deklaracje? Obecność jest obietnica. Troska jest obietnica, budowanie zaufania to obietnica, nawet jeśli nie tego ze się będzie to tego ze będzie się uważać na cudze uczucia. Jak mówił mały książę jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś :) nie trzeba wielkich słów by zbudować bliskość. A zostawić kogoś bez słowa to czyste kurestwo. Spędzasz noce myśląc co poszło nie tak, czy może uraziłaś te osobę, czy byłaś nie dość dobra i czy nie zasługujesz nawet na dwa głupie zdania wyjaśnienia.

      Odpowiedz
        1. ~Jolka

          Tak, to okropne kurestwo, okropne tchórzostwo, zakłamanie i wielki cyrk ze strony znikającego. Przeżywam to, jest okropnie. Mętlik w głowie, ból żołądka, szloch, wspomnienia. Brak zrozumienia jego decyzji. Jednego dnia byłam cudem a drugiego dnia wyrzucił mnie ze swojego życia niczym zepsutą lalę. Po 3 latach przez przypadek dowiedziałam się, że to koniec i czego ja w ogóle chcę? Wyjaśnienia ? Nie bo nie i już. Po tygodniu miał już inną zabawkę. Szok, szok, zdziwienie, byłam dla nie go aniołem, wszystkim,,,,,itp. zawsze razem niczym nie rzołaczne gołąbki, wspólne wyjazdy, kolacje, wspólne hobby, cudowna bliskość, ….dużo wspólnego i dużo ciepła i nagle NIE !
          BO NIE! wymiksował się i nawet nie miał odwagi mi to powiedzieć. Bardzo to przeżywam ale już wiem, że taki ktoś to nawet nie „ludź” Człowiek jest empatyczny. Mniej lub bardziej ale zawsze jest. Ma zdrową psychikę, mimo zawieruch życiowych, nawet alkoholizm, czyli „AA” Nikt nie jest idealny ale zawsze ma w sobie miłość i szacunek szczególnie do drugiej bliskiej jej osoby.
          Ten „ktoś”, co za dał cios prosto w serce to „zbir” , który od początku się bawił i cały czas mówił nam o tym ale my mierzymy swoją miarą i nie dowierzaliśmy, że mamy partnera/partnerkę przy swoim boku co zwie się „potworem”.
          Ta szkarada to facet nie mężczyzna. Na kobietę nie mam okresleń może babkso?
          Facet to: egoista, narcyz, zapatrzony na swoje potrzeby, zachcianki. Czasami nagina się pod potrzeby partnerki aby ją zwieść aby było miło a szczególnie jemu było dobrze i wygodnie. Facet to „piotrus pan”. Tak, tak drogie panie, to ktoś kto nigdy ale nigdy nie dorośnie. Facet wchodzi w układ a nie w związek. Tragedią jest kiedy facet jest mało inteligentny lub jest urodzonym chamem i burakiem albo jedno i drugie (a z takim byłam, niestety) i sam tego nie pojmuje.
          Facet wchodzi w układ taki aby było mu miło i dobrze, chce odcinac kupony. Nie bierze życie na poważnie, chce się bawić. Twoje lub wspólne problemy jego przerastają a swoje zamiata pod dywan. Nie widzę to nie mam problemu.:) naiwniak co nie ale taki jest facet. Zabawa i tylko przyjemności.
          On sie nie angazuje w nasze problemy unika jak ognia ale zabawa o tak, przyjemności o tak, wyjazdy jasne to jest to. Może się pochwalić na facebooku w pracy. Och jaki jest wspaniały. Ego takie osobnika jest niskie i często po analizie wychodzi, że niestety ale jest chore. Z facetem/babą możesz się tylko bawić ale związku nie będziesz miał/a .
          Czy takiego układu chcesz, to zależy tylko od Ciebie. Ja, nie pojmował, że jestem w takim układzie. Mówił mi wprost i czynami okazywał, że nie licze sie dla niego (nie wspierał mnie tak jak bym chciała). Nie chciałam tego widzieć, wierzyłam i ufałam niczym dziecko we mgle. Kochałam go takim jaki był ze wszystkimi ułomnościami a mimo wszystko okazało się, że jestem tylko tymczasową lalą do wymiany. Dziś bawi się z inna. Życzę im dużo zdrówka i szczęścia. Ja, mimo trudności się podniosę on zostanie zawsze „piotrusiem panem” Tacy ludzie umierają w samotności :(

          Odpowiedz
          1. ~neospasmina

            Nie pocieszę Was, ale u facetów to się dzieje niezależnie od wieku….niestety. Właśnie cierpię na ten temat. Ja 50 plus, on dużo starszy….Wspólna pasja, rozmowy na skypie, dwa lata CODZIENNYCH kontaktów, spotkania i wspólne wyjazdy.Młody duchem i…ciałem…Wydawał mi się ideałem,choć wcześniej twierdziłam ze ….nie można zakochać się w takim staruszku.Można!…Odległość, niestety, kilkaset km, wiec wspólne chwile nie były tak częste…ale kontakt był na bieżąco…I nagle…małe telefoniczne nieporozumienie,mój podniesiony głos….Wieczorem nie zadzwonił jak zwykle,więc ja wybrałam numer…”Gniewasz się o coś?”….”Nieee….ale nie dzwoń i nie pisz do mnie więcej”:P…”Muszę sobie wszystko PRZEMYŚLEĆ”…Po 2 tygodniach (!!!)napisał mi,że …poczuł się urażony moim tonem i że…..możemy zostać dobrymi znajomymi!…A podobno byłam jego bratnią dusżą i przyjaciółką….Szkoda gadać…zabił we mnie zupełnie zaufanie do facetów….Już zaczynam czuć do nich ODRAZĘ jak po odejściu od męża 17 lat temu…Jak można być takim zimnym draniem stwarzając pozory bliskości?!…

          2. ~Lilith

            W moim przypadku ja na początku byłam nieufna, a on jeszcze perfidnie i z premedytacją przekonywał, że trzeba zaufać drugiej osobie, bo inaczej to nie ma sensu, że po co miałby kłamać jak kłamstwo i tak szybko wyjdzie na jaw, że jest dojrzałym człowiekiem i nie w głowie mu zabawy. No i zakończył znajomość bez słowa wyjaśnienia. Po jakimś czasie ja się odezwałam i powiedziałam, że spodziewałam się po nim że powie mi wprost o co chodzi. Zaprzeczył, że to nie koniec, po czym znowu zamilkł. Masakra, nie mam pojęcia jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak traktować drugą osobę. Nie wierzę w to, że ktoś nie zdaje sobie sprawy, że wzbudza w drugiej osobie jakieś uczucia. No, ale nie ma tego złego… dobrze, że to stało się stosunkowo wcześnie, zanim wpadłam na dobre, a poza tym nauczyło mnie jeszcze bardziej uważać na swoje słowa, na obietnice, nawet te najmniejsze, które składam drugiej osobie

  6. ~Krzysztof Ligęza

    dlaczego odchodzi się bez słowa? (…) Więcej teorii nie mam. Chętnie wysłucham Waszych
    A dlaczego ludzie dzielą się na przyzwoitych i nieprzyzwoitych? :-)

    Zawsze twierdziłam, że rozmowa jest podstawą wszystkiego
    Tak właśnie jest. Nasze słowa stwarzają nas samych i nasz świat.

    Pozdrawiam,
    http://www.myslozbrodnik.pl

    Odpowiedz
    1. ~majka

      Moje Drogie Panie,

      a co powiecie o tym. Facet mieszka 160 km ode mnie, widzi tylko na zdjęciu u znajomego przez przypadek na fb. A dodam, że jest po przejściach, po rozwodzie, ma dziecko. Od maja do września dąży do spotkania, aż w końcu zgadzam się. I zakochuje się w nim, sam narzucił tempo dość duże. Przyjeżdża do mojej mamy z kwiatami, co weekend jesteśmy u jego rodziców,gdzie mówi przy rodzicach że jestem jego przyszła żoną, Dąży do tego żebym zaprzyjaźniła się z jego dzieckiem co nie było trudne bo to wspinała dziewczynka. Uważa, że możne nie będę brała antykoncepcji bo dzieci są fajne, mówi o tym żebym się przeprowadziła
      W niedziele wyjeżdżam, odprowadza mnie i upewnia się czy na pewno przyjadę. Po czym w poniedziałek stwierdza, że nie tęskni i przestaje sie odzywać. Jego dziecko do mnie wydzwania kiedy przyjadę bo wie, że tata kłamie mówiąc, że nie mogę przyjechać. Dzwonie do niego pytam jak jest powód i w jednej rozmowie mówi, że powietrze z niego zeszło, że przestał tęsknić, ale że wszystko co mówił nie było kłamstwem. że może nie jest jeszcze gotowy na związek, że odległość…, Później próbuję się z nim skontaktować drugi raz bo dziecko nadal pisze, prosi żebym przyjechała. W drugiej rozmowie słyszę, że chemia była ale zdechła, że to ja postawiłam szybę, że on za rok chce słyszeć, że mam męża i dziecko, że on nie wie, że jak mamy być razem to będziemy, że nie pomyślałam, że on potrzebuje czasu i to wszystko w jednej rozmowie jakoś w połowie grudnia to się dzieje. W święta wysyła mi życzenia, później pisze, że potrafi zepsuć święta, ja proponuję aby się spotkać, pogadać i każdy pójdzie swoją drogą, to on nie chce, nawet telefonu nie odbiera. W nowy rok to ja wysyłam życzenia i nawet nie ma odzewu, nawet głupiego dziękuję. Aż w końcu zdecydowałam się napisać ostatni raz co myślę,że mi zależy ale to już wie i że jeśli jestem obojętna dla niego to proszę o jedno, żeby usunął mnie z fb i zablokował bo za bardzo mnie boli jak widzę jego zdjęcia ( fb bo często sie tak kontaktowalismy i przez niego tak naprawdę się poznaliśmy, a więc wspomnienia bolą, a w pracy nie mam zasięgu na telefonie wiec portal pomagał w kontakcie ), bo jak ja to sama zrobię to i tak nic nie da bo moja tęsknota i ciekawość będzie silniejsza. Wiadomość odczytana ale pozostawiona bez odpowiedzi i oczywiście nie zrobił o to o co poprosiłam, nie rozumiem dlaczego nie chce mi pomóc nawet w tym, żeby zerwać kontakt, żeby ból nie wracał, za każdym razem.
      Po rozwodzie jest 4 lata i byłam pierwszą którą przedstawił rodzinie, przyprowadzał do domu rodzinnego.
      Jego była żona ciągle próbowała nam zaszkodzić , wypisywała na niego niestworzone historie. Wiem tylko od znajomych,że ma doła i wiem, że przed pierwszym naszym spotkaniuem jego była tak go psychicznie zniszczyła, że odwołał spotkanie z płaczem wręcz przez telefon.Robiła mu wyrzuty, że jest dla mnie bardziej rodzinny niż był dla niej, czy to możliwe, że pomimo tego, że on poszła i uklada sobie życie z jego kolegą on ją dalej kocha? Czy to może jakaś depresja?Co myślicie?

      Odpowiedz
  7. ~Makusia

    Odejście bez słowa to największe świństwo jakie człowiek może zrobić drugiemu człowiekowi. Taka osoba to straszny egoista, który za nic ma uczucia drugiej osoby.

    Odpowiedz
  8. ~zołza

    Coś o tym wiem…a najgorszy jest ból. …..ból. ..choć. nie kochałam to jednak nie da się nie zaangażować emocji….i choć jestem świadoma tych powodów to i tak pytam siebie co zrobilam nie tak….że nie znalazłeś kilku sekund na napisanie żegnam

    Odpowiedz
  9. ~anonimka

    miałam dwie takie sytuacje ….i oby dwie skończyły się tak samo z dnia na dzień cisza… były obietnice zapewnienia że to coś więcej i nagle cisza. najgorsze w tym wszystkim jest to że boję sie zaufać kolejnemu mężczyźnie bo jest we mnie oba że historia powtórzy się po raz 3 a tego bym chyba nie zniosła… do tej chwili się zadręczam co się stało, czy dana osoba żyje mogła mieć przecież wypadek a ja o tym nawet nie wiem bo nie mamy wspólnych znajomych. cisza cholernie boli ….

    Odpowiedz
  10. ~nocturncmoll

    Dziewczyny. Właśnie przechodzę taką sytuację. Chłopak z którym od niedawna byliśmy razem – po prostu zniknął bez słowa – tydzień temu. Nie odbiera telefonu. Z kluczami do mojego mieszkania, pieniędzmi na koło do mojego roweru, który miał naprawic w zeszłym tygodniu i moją książką, którą zafascynowany czytał. W ogóle się nie spodziewałam jego zniknięcia. Napisałam esemesa do jego kumpla – czy z nim wszystko ok, odpisał, że „tak”. Np i tyle go było.
    Czy ponawiać telefony?
    Czuję się jak … wiecie jak.

    Odpowiedz
    1. ~Agnieszka

      Mi wlasni przytrafilo sie to po raz 3 ze strony mezczyzny. facet z ktorym bylam ostatnio( spotykalismy sie prawie rok) byl bardzo kulturalny, tak zwany facet z klasa, moba rodzi a bardzo go lubila, znajomi takze , slowiem sprawial bardzo dobre wrazenie.. Szkoda ze to doslownie okazalo sie tylko wrazenie. Urwal kontakt ot tak po prostu, nagle, bez slowa. Myslalam ze po deoch razach jestem do tego przyzwyczajona ale nic z tego, tak samo boli. Czuje jak smiec wyrzucony na smietnik, cos okropnego.

      Odpowiedz
      1. Ruda Autor wpisu

        Przeanalizuj te związki. Skoro to się stało trzeci raz, coś jest na rzeczy. Albo podświadomie szukasz takich mężczyzn, ciągle w tym samym typie, Twoja podświadomość takich lubi. Albo popełniasz jakiś błąd.
        Pokombinuj.
        Pozdrawiam, Ruda

        Odpowiedz
  11. ~luznegadki@wp.pl

    Ja czasem mam wielka ochote odejsc bez slowa, zniknac, wyparowac, rozplynac sie… a bez slowa nie dlatego ze jestem tchorzem albo ze osoba z ktora jestem 30 lat jest niewazna, tylko dlatego, ze czuje sie calkowicie zlekcewazony. Gdy probuje cos mowic moje slowa sa przekrecane, bagatelizowane albo negowane. I coraz bardziej nabieram przekonania, ze po prostu odzywanie sie nie ma zadnego sensu. Czy to moze byc ewentualna przyczyna odejscia bez slowa ?

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Nie. Myślę, że kilka słów na pożegnanie to konieczność. Druga strona może nie być świadoma, dlaczego ją zostawiamy, nawet jeśli jej błędy czy potknięcia są ewidentne. Zawsze trzeba myśleć o tym, że sami nie chcielibyśmy być porzuceni bez słowa.
      A jak nie słowa, nie rozmowa, to list, cokolwiek w tym stylu, ale jakieś pożegnanie być musi. Tak uważam.
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Odpowiedz
  12. ~Kodi

    hmmm…..tak was słucham drogie Panie i powiem tak ,ja znikałem pewnej kobiecie trzy razy bez słowa , a raz jej powiedziałem ,że to koniec.Było nam naprawdę wspaniale ze sobą , ja ją kochałem ona mnie też …..ale robiłem to jedynie wtedy kiedy zawistni ludzie chcieli moją wybrankę skrzywdzić tylko dlatego ,że się z nią spotykam…ona o niczym nie wiedziała..tak było lepiej.A teraz to ona zniknęła …….i wiem jak to boli.szkoda mogło być nam razem naprawdę fajnie .

    Odpowiedz
    1. ~mekiara

      Do Kodi. Komunikacja ktorej zabraklo. Jak mogles ja zostawiac bez slowa skoro ja kochales i ona ciebie? Zawistni ludzie piszesz a gdzie byle Ty w tym wszystkim gdzie skoro kochales byla walka o was? Tchorzem Byles mily Panie skoro nie walczyles o milosc. Nie zostawia sie kogos kogo sie kocha tylko dlatego ze inni tego nie akceptuja. Mekiara

      Odpowiedz
  13. ~S.M

    Mnie też to nie dawno spotkało obiecywał że mnie nie zostawi że nie zrani miał być ślub planował dzieci i cóż z tego jak znikł bez słowa uwierzcie mi to boli szczerze wolała bym wiedzieć dla czego .

    Odpowiedz
  14. Eddie

    Trafiłam do Ciebie/Pani przez przypadek. I tak sobie czytam i raczę się mądrością :)
    Ten wpis stał mi się szczególnie bliski, bo zgadzam się z każdym słowem. Całkiem niedawno podobną kwestię, z własnego doświadczenia, opisałam na swoim blogu: insane-reality.blog.pl. Kiedyś gdzieś przeczytałam takie zdanie: Albo jesteś w moim życiu albo z niego wyjdź, ale nie stój w przejściu, bo przeciąg. Moim zdaniem bardzo trafne.

    Odpowiedz
  15. ~Szatynka

    No właśnie dlaczego…? Wszystkie spostrzeżenia są tu trafne, czasem myślę, że Ci którzy tak robią powinni trafić w takie miejsce, żeby postrać się zrozumieć tych, którzy zostają z tym wszystkim sami…Sama jestem w podobnej sytuacji…nie mogę zrozumieć dlaczego tak się dzieje, nie lubię zamiatania spraw pod dywan. Ja zadałam pytanie, na które wystrczy odp TAK lub NIE-proste, zamknięte, bez szczegółów. Odpowiedzi nie dostałam i pewnie nie dostanę. A o ile byłoby łatwiej gdybym wiedziała …

    Odpowiedz
  16. ~St

    Wpadłem na ten blog przez przypadek.
    Chętnie napiszę jakąś swoją opinie.
    Od tak, po prostu. Taka chwila, taki dzień.

    Wpisałem w goglach tekst, ,,kobiety tak po prostu nie odchodzą” (kiedy wszystko jest ,,dobrze”, tzn nie ma zdrady, kłamstwa, jest po prostu monotonia).
    Wyjaśniłem już dlaczego tu jestem.

    Do rzeczy.
    Pozostawienie kogoś bez słowa to tchórzostwo.

    Mogę być ten zły nie ma problemu.
    W życiu zostałem zostawiony bez słowa, całe dwa razy.
    Robiłem to zdecydowanie częściej i będę to robił dalej. Dlaczego?

    Dlatego że jeśli ktoś przywiążę się do mojej osoby, bardziej niż powinien, czyli skończy się ,,przyjaźń” a rozpocznie jakieś zakochanie czy fascynacja, co powinno się zrobić nie chcąc tego tracić? No tak porozmawiać, wybacz nigdy Cie nie pokocham? Czy po prostu unikać tej rozmowy.

    Jeżeli ktoś był na tyle ,,mądry” że zakochał się z wiedzą iż tak nie powinno być, nie zrozumie że ktoś nie chcąc mówić ,,sorry ale nie”, po prostu zacznie się odsuwać w bok i zniknie?

    Wybacz, nie wierze w momentalne zniknięcie, od tak z dnia na dzień. Ten proces zwykle trwa dwa, może trzy dni. Może tydzień, miesiąc.

    Potem spalenie mostu. Nic nie dzieje się bez powodu. A tchórzostwo to słaby powód ;)

    Takie rozważanie, początkowe.

    Pozdrawiam, Buziaki !

    Odpowiedz
    1. ~lalunia

      No tak, masz rację w jednym. Proces ten nie dzieje się z dnia na dzień, ale od jakiegoś tam czasu stopniowo.A co jeśli facet deklaruje ożenek, jak bardzo chce ze mną być, jak bardzo chce się spotkać (odległość) , kontaktuje się normalnie i jeszcze mówi „później się odezwꔯadnej wcześniej awantury, kłótni, nieporozumień, plany spotkania…i poprostu milknie, nie odzywa się więcej.To dopiero kur…stwo . Tak robią chyba tylko psychopaci. A ty jestes tchórzem, wybacz.Co cię obchodzi co inna osoba powie cyz pomyśli? trzeba być odpowiedzialnym za słowa i zachowanie. Jeśli nic jej nie obiecywałes a widzisz ze ona się angażuje to wystarczy ją uswiadomic ze nie dasz jej tego czego ona oczekuje, żeby nie robiła sobie zadnych nadziei bo na nic nie moze liczyc. Ale łatwiej tobie odejsc bez słowa cwaniaczku, bo przeciez zawsze mozna wrócic pod byle pretekstem prawda? Cwane podejscie nie sądzisz?

      Odpowiedz
  17. ~andersen

    Mieszkam w Niemczech,poznalem dwa i pol lata temu kobiete z dwojgiem dzieci,
    bardzo sie w niej zakochalem,ma duze problemy,zaangazowalem sie w nia calym moim sercem
    i serce moje jej oddalem .Zaakceptowalem jej dzieci,zaakceptowalem ja i jej problemy.
    Zawsze jestem dla niej, pragne jej dobra i jej dzieci,chce zeby bylI SZCZESLIWI.
    Pragne tylko dobra oraz zwiazku opartym na dobroci ,zaufaniu i szczerosci to nie jest duzo.
    Nie rozchodzi mi sie ze duzo jej pomoglem,ale jak sie z nia obchodze,zawsze jej doradze,wyslucham,
    pociesze,wspomoge ,ma we mnie oparcie,nigdy jej nie zostawilem,zawsze jestem chociarz daleko z myslami przy niej i u jej boku,martwie sie i mysle o niej,zawsze obejde sie z nia cieplo i zyczliwie.
    Wpadam na pomysly takie co drugi mezczyzna by na to wcale nie wpadl i to na taka odleglosc.
    Kontaktuje sie telefonicznie z Niemiec z jedna lepszych restauracji w Opolu,chce jej sprawic radosc i jej dzieciom w ten sposob ze zapraszam ja do restauracji z prosba ta zeby zostala z domu przywieziona z dziecmi taxi do restauracji i spedzila z dziecmi mily wieczor i ponownie zeby z Taxi zostala z powrotem do domu odwieziona.Managerka tej restauracji mi w tym pomogla i byla zafascynowana moim pomyslem,ale Ona z tego zaproszenia nie skorzystala.
    Robi mi duzo przykrosci w ten sposob ze mnie oklamuje,nie odbiera telefonow jak po poludniu do niej dzwonie .jedynie dzwoni jak jest w pracy (przypuszczam ze ma kogos ),nie szanuje i nie docenia mnie.
    Bardzo sie tym martwie,a jak jej cos powiem to zaraz jej cisnienie podchodzi do gory,tylko mi daje jakas nadzieje i trzyma mnie w niepewnosci.
    A potem sobie zadam pytanie: ODEJDZ BEZ SLOWA ale nie dlatego ze jestem tchorzem lecz dlatego ze jej chyba tak czy tak bedzie obojetne,i to nie znaczy ze jak ODEJDE BEZ SLOWA i wiecej nie odzwonie i nie odpisze to nie znazy ze jestem TCHORZEM LUB ZLYM CZLOWIEKIEM.
    Jestem czlowiekiem i tez mam cierpliwosc i jest mi bardzo przykro jezeli mi Ona przykrosc robi.
    Wiec w tym wypadku ODEJSCIE BEZ SLOWA jest racjonalnym wyjsciem i nie moge miec sobie nic do zarzucenia ze zle postapilem wiedzac ze przez dwa i pol lata jej moje serce i jej dzieciom oddawalem.
    Co Wy na to???

    Odpowiedz
    1. ~St

      Witaj.
      Ja postaram się krótko bez rozważań.

      Zgadzam się z Tobą, to nie tchórzostwo, bądź bycie złym człowiekiem.
      To decyzja dojrzałego człowieka, który poświęcił czas i wszystko co posiadał najlepsze, oczekując zmiany która nigdy nie zaszła.

      Jednak żeby to miało swój sens, spal ten most i nigdy do niego nie wracaj. Może w snach, w wyobraźni. Ble ble ble ,,mogła się zmienić” bla bla bla ,,może warto dać jej szansę”.
      Nie.
      Nie warto. Ludzie się zmieniają. Ale nie zmianią się pod wpływem ,,ciosu”. Zmiany dokonują się na przestrzeni czasu, a nie jednego wystrzału emocji.

      Serdecznie pozdrawiam!
      Buziaki

      Odpowiedz
      1. ~andersen

        Witam.
        Dziekuje za odpowiedz bo juz sie martwilem ze zle zrobie jak odejde BEZ SLOWA.
        Ale w moim wypadku to jest naprawde przemyslana decyzja i Ona nie jest warta tego
        zeby jej chociarz to powiedziec ze to juz koniec,
        sprawila mi naprawde wiele przykrosci i bollu,jestem uczuciowym czlowiekiem i jak
        sie zaangarzuje to naprawde od serca wiedzac ze ma dwoje dzieci i problemy.
        Chcialem ja tu do Niemiec sciagnac bo mieszkam tu 24 lata i inne zycie jej zapewnic.
        Ale nie pozwole zeby bawila sie ze mna a przy tym miala kogos innego pomimo tego iz mowi ze jest sama,ale intuicja mi muwi ze sama nie jest.

        Pozdrawiam serdecznie

        Odpowiedz
        1. Ruda Autor wpisu

          A ja uważam, że NIGDY nie należy odchodzić bez słowa. NIGDY. Trzeba mieć klasę i kulturę. A mówienie, że odchodzi się bez słowa, bo ta druga osoba nie zasługuje na to, żeby jej powiedzieć cokolwiek na pożegnanie, jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. ZAWSZE należy coś powiedzieć, podać powód. W ten sposób także tę druga osobę czegoś się nauczy.
          No i nie będzie się tchórzem.

          Odpowiedz
          1. ~andersen

            Dziekuje Ruda ze dodalas swoj komentarz,jestem wdzieczny.
            Ale znajac ta Kobiete bedzie jej to obojetne.
            Ja nie jestem tchorzem mam swoja klase i kulture . Tyle czasu i cierpliwosci jej poswiecilem ze inny by juz dawno to zakonczyl tym bardziej po doznanych przykrosciach lub inna ( normalna ) kobieta po przejsciach problemach i doznanych wielu przykrosci w zyciu takiego mezczyzne by szanowala ,docenila i nie pozwoloila mu odejsc.
            Dlatego uwazam ze moze sie wteczas czegos nauczy i zacznie kogos doceniac jak ta osoba nagle zniknie. Moze to jest nie ladnie ale sa sytuacje w zyciu ktore trzeba radykalnie zalatwiac. Moze to wteczas skutkuje i taka osoba zaczyna myslec jaka wartosciowa osobe ona stracila.Czasem sie to nie ktorym przyda.

            pozdrawiam serdecznie
            i zycze WAM wszystkim Wesolych Swiat

          2. Ruda Autor wpisu

            Obawiam się, że jak się odchodzi bez słowa, to ta druga osoba nie domyśli się, dlaczego została porzucona. Jeśli trafiłeś na kobietę niezbyt doskonałą, delikatnie to ujmując, to ona po prostu stwierdzi, że jesteś świnia, bo odszedłeś bez słowa. Obojętnie, jak bardzo okazała się nie fair, nie pojmie tego prawdopodobnie, bo jej tego nie powiedziałeś. Tak sądzę, ale wiesz, nie jestem wszechwiedząca :)

            Życzę Ci kobiety, z którą będziesz szczęśliwy :)
            I też życzę Ci Wesołych Świąt

          3. ~St

            Witaj.
            Wydaję mi się że Twój punkt patrzenia jest tak jednoznaczny, że nie ważne cobym nie napisał (bądź andersen). Ty i tak pozostaniesz przy Swoim co już wypacza jakąkolwiek dyskusję ;) To tylko wymiana poglądów.

            Tak mi się teraz nasunęło, a może to sztuka odejść bez słowa od osoby która była najważniejsza? Właśnie brak wytłumaczenia i obarczenia winą drugiej osoby, przez tłumaczenie na którym Ci zależy (co jest automatycznym braniem winy na Siebie) zamiast być poświęceniem w Twoich oczach jest tchórzostwem.

            Zapytasz jak to poświęceniem. Odpowiem najprościej jak umiem.
            Jeżeli ktoś odchodzi bez słowa to zazwyczaj z winy drugiej osoby :) Nie zawsze, ale zazwyczaj, skończyła się np cierpliwość. Co za tym idzie, brak wytłumaczenia dla pozostawionej osoby, powoduje w jej głowie burze. Szczerze? To chyba dobrze, czas na przemyślenia oraz zapobiegnięcie wydarzeniu się tego jeszcze raz. Czas wyciągnąć wnioski.

            Znowu powiesz, że są inne sposoby. Oczywiście że są. Ale mówimy o tym jednym konkretnym.
            To nie kara, ani nauczka. Tylko nauka.
            Trzeba tak rozpatrywać większość naszego życia. Człowiek rodzi się głupi i głupi umiera.

            Buziaki !

          4. Ruda Autor wpisu

            Rzeczywiście, w tej sprawie mój punkt widzenia jest jednoznaczny :) Ale chętnie posłucham argumentów drugiej strony :)
            Powiedzenie komuś: Słuchaj, odchodzę, bo nie dogadujemy się, bo oszukałaś mnie, bo mnie zdradziłaś itp. itd. wcale nie jest braniem winy na siebie.
            Niestety, nie zgodzę się z tym, że odchodzi się bez słowa z winy tej drugiej osoby. Wręcz przeciwnie, bardzo często, kto wie, czy nie najczęściej, porzuca osoba winna (bo się zabawiła i ma dość, bo nie była zaangażowana uczuciowo, więc nie czuje się zobowiązana do jakichkolwiek wyjaśnień itp. itd.)

            Ok, jestem w stanie przyjąć, że bywają jakieś sytuacje wyjątkowe, kiedy odchodzi się bez słowa i to ma swoje uzasadnienie. Ale mimo wszystko traktowałabym takie sytuacje jako wyjątki potwierdzające regułę.
            Ty piszesz, jak rozumiem, o jakimś konkretnym przypadku. Czy osoba, którą porzuciłeś, wyciągnie z tego jakąś naukę? Nie wiem. Od razu przychodzi mi na myśl mój mąż, który wychodzi z założenia, że wszyscy wszystkiego się domyślą i nic nie trzeba mówić :) Oj, wiele razy przejechał się na takim myśleniu :)

            Pozdrawiam :)

          5. ~ifff

            Hm ja usłyszałam lakoniczne „droga wolna” i milczenie. Gdy napiasłam ,ze nie mowi sie tak do kogoś kogo się kochało,no chyba, ze sie nie kochalo,to dostalam odpowiedź „mocne argumenty”. Potem ponizylam sie do tego stopnia,ze ja sie pierwsza odezwalam ale zaluje.Ściana lodu nawet gdy na siebie wpadliśmy.No ale cóż,widocznie tak mialo byc.Mam nadzieje,ze szczescie sie do mnie jeszcze usmiechnie.

  18. ~andersen

    I chociarz wiem ze jak z Nia szczeze bede rozmawial,to wiem tez, ze z jej strony rozmowa ze mna bedzie nie szczera.
    Dlatego w tym wypadku odejscie BEZ SLOWA bedzie calkiem przezemnie przamyslane i racjonalne.
    To Ona powinna myslec nad tym,tym bardziej ze poznala mnie jako ( nie chwale sie ze jestem najlepszy poniewarz nim nigdy nie chce byc ) dobrego chlopaka jak mi napisala kiedys O WIELKIM SERCU a charakter moj zna i wie na co mnie stac.
    Pozdrawiam Was wszystkich

    Odpowiedz
  19. ~andersen

    Chcialbym podkreslic i nie zgodze sie z nie ktorymi z Was, ze odejscie bez slowa to jest ostatnie SWINSTWO jak ktos tu podkreslil czy BYCIA BEZ KLASY lub byc EGOISTA.
    Sa niestety w zyciu sytuacje i osoby ktore pod wzgledem zachowywania sie wobec drugiej osoby na to sobie zasluzyly wiedzac kogo mieli przy sobie,jaka ta osoba dla nich byla i jak duzo tej osobie zawdzieczaja a sami ile tej osobie krzywdy zrobily.
    Chcial bym rownierz podkreslic to, ze w jakims stopniu jest to nauczka dla tej drugiej osoby zeby sobie wziela do serca i pomyslala ze to moze z jej winy ktos ODESZEDL BEZ SLOWA i ze moze ona powinna u siebie powodu szukac, wiedzac ze moze komus wielka przykrosc zrobila,ze ten ktos posunal sie do tego stopnia ze ODESZEDL BEZ SLOWA i zostawil po sobie cisze. Ona powinna myslec dlaczego?
    Bo jak to mowia: czlowiek zaczyna drugiego szanowac jak go straci.
    Nie mysli sie o zlych ludziach,wrecz przeciwnie myslisz o dobrych ludziach i o dobrych czynach ktore
    wzgledem Ciebie robili a Ty tego nie widziales lub nie widzialas.
    Takze uwarzam takie odejscie za sluszne ,moze nie powinno sie to robic we wszystkich okolicznosciach ale sa sytuacje krore do tego zmuszaja i to jest jedyne wyjscie ze ta osoba zrozumie swoje bledy.

    Odpowiedz
  20. ~Anka

    Doskonale wszystko rozumiem, bo sama przez to przechodzę.
    Byłam z kimś w związaku pół roku, dzieliła nas pewna odleglość (ale do przezżycia), i tak od wakacji miałam dla niego przeprowadzić się i znaleźć pracę bliżej niego. A teraz spotykaliśmy się w weekendy, święta… On ciągle w rozjazdach więc byliśmy w kontakcie telefonicznym w tygodniu a w weekendy spotkania. Nasze rodziny się znały, jego rodzice mnie uwielbiali, a ja ich, przedstawił mnie swojej rodzinie, moja babcia była nim zafascynowana. I nagle dwa tygodnie przed świętami cisza… Nasza ostatnia rozmowa przez telefon skończyła sie na tym, że kiedy on skończy pracę/sezon to zajmiee się wtedy już tylko mnąi bedzie cały mój. Sezon się skończył i cisza… na święta nie zadzwonił/nie przyjechał/nie złożył nawet życzeń… bałam się, że coś się stało, może wypadek może coś z rodzicami, zadzwoniłam do niego pierwsza i usłyszałam, że on sam nie wie co się stało, ze sam nie wie dlaczego tak jest, jak sie zachował. Chciałam wiedziec na czym stoje, on nie był w stanie nic mi powiedziec,tylko że to nie rozmowa na telefon, ze musi to wszystko przemyslec (co???dlaczego tak nagle???) ale dla mnie juz było wszystko jasne, potem kiedy dzwoniłam moje telefony były odrzucane przez niego na smsy nie odpisywał, stwierdziłam, że wszystko jasne i nie chce się z nim spotykać. Napisałam to mu… i na tym sie skonczyło…. Dwa/trzy tygodnie przed swietami jesszcze kazal mi poszukac wspolnego sylwestra w gorach, opowiadal jak cudownie bedzie nam razem w swieta i jak bardzo mnie pragnie i kocha. Nagle KONIEC, zostawil mniee jak rzecz, bylo fajnie ale za duzo chcialas koniec. Nie wiem byc moze pojawila sie inna kobieta, tego sie nie dowiem. Cała moja rodzina jest w szoku, bo przeciez ‚on cie tak kochal, tak szalal za Tobą’ i nagle postanowił zostawić mnie bez słowa. Jestem bardzo zla, bo wciaz cos do niego czuje, zniszczyl cos co bylo dla mnie najwazniejsze, wszystko dla niego robilam i chcialam dla niego zmienic swoje zycie. Mam ochote do niego zadzwonic i zapytac sie DLACZEGO? ale wiem ze nie odbierze, Ciezko mi bedzie zapomniec to wszystko. Chcialabym, zeby zalowal tego co zrobil… jest mi teraz zle, ale wytrzymam wszystko, bo wiem ze nie warto cierpiec przez kogos takiego, a zycie samo potraktuje go kiedys tak jak on mnie teraz. Pozdrawiam, Anka

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dziękuję za tak szczerą opowieść :)
      Potwierdzasz to, o czym pisałam – nie ma nic gorszego niż niewiedza… Może odpowiedź tkwi w słowach, które przytoczyłaś: „było fajnie, ale za dużo chciałaś” – może chodzi właśnie o to. A co znaczy, że za dużo chciałaś? To pewnie wiesz najlepiej Ty. Może inaczej się zapatrywaliście na Wasz związek; Ty poważniej, on bardziej lekko. Może snułaś poważne plany, a on ich jeszcze (albo w ogóle) nie chciał? Nie wiem. Tak tylko kombinuję.

      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
    2. ~lalunia

      Ania, jak potoczyła się twoja historia? czy był ciag dalszy? odezwał się czy już nie? Wiesz, twoja historia bardzo przypomina mi moją, ten sam schemat działania.Też zostawił mnei bez słowa z dnia na dzień, nic nie zapowiadało się , nie było kłótni ani spięć.Napisał „później się odezwę”…i już się nie odezwał. Poprostu zrobił\ najgorsze świństwo jakie mógł zrobić.

      Odpowiedz
  21. ~Anka

    Nie wiem, trudno mi to powiedzieć, bo on sam chciał poważnego związku mówił że jest w takim wieku, że tylko poważny związek go interesuje. To on zaczął to wszystko obiadki wspólne z rodzicami, rozmowy o weselu, dzieciach… bałam się, żeto wszystko za syzbko i miałam pewien dystans, ale w pewnym momencie zaangażowałam się bardzo i tylko on się liczył. Trudno skończyło się, czegoś się nauczyłam o facetach, cóż tak miało być. To jeszcze mnie boli bardzo rany się dopiero goją, pobawił się, kiedyś może zrozume co zrobił. Dzięki wielkie za odpowiedź :)

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dziwna historia… może on chciał na poważnie, a potem mu się odechciało? Nie wiadomo.
      Właśnie to jest denerwujące w tym odchodzeniu bez słowa – że nikt nam nie powie, dlaczego to robi. Obie strony nauczyłyby się czegoś, wyciągnęły wnioski na przyszłość…
      Głowa do góry :) Takiego kwiata to pół świata – jak mówi ludowe porzekadło (i tak sobie powtarzaj). Najlepsze jeszcze przed Tobą :)
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  22. ~Justyna

    Niestety obecnie jestem w takiej sytuacji…. I szczerze mowiac nie potrafie sobie z nia poradzic… to mnie przerasta. Bylismy razem 2,5 roku. Pojechal krotko przed swietami do rodziny,,,, i zniknal… bez slowa, bez jakiegokolwiek wytlumaczenia.. Swieta Bozego Narodzeni sprdzalam sama z laptopem i telefonem w rece, pisalam setki wiadomosci , dzwonilam obawialam sie ze cos sie mu moglo przydarzyc… Jednak widzialam ze czyta moje wiadomosci na ktore nie reaguje w zaden sposob. to byl bol nie do zniesienia,, Cale swieta przeryczalam , Sylwestra rowniez spedzalam sama w nadzieji ze sie odezwie,,, Nic …. cisza,,, Cisza ktora zabija, z ktora nie mozna sobie poradzic,,,, Chyba najgorsze jest to ze czule sie zegnal…. przytulil … pocalowal. to nie bylo takie pozegnanie na zawsze…. Nie potrafie tego wytlumaczyc,,, nie umiem,,, nie rozumiem…. jak mozna kogos w ten sposob potraktowac po 2,5 roku bycia razem, mieszkania pod jednym dachem …. jak dla mnie to najgorsze skor…… stnstwo, ja nadal go kocham i czekam mimo ze ta nadzieja gdzies gasnie, ,, jest cholerny bol, nie do opisania , czuje sie jak ostatni smiec,,, jak ktos kto nie jest nawet tyle warty by mu powiedziec lub chociazby napisac spier…. mysle ze nigdy tego nie zaakceptuje, ze nigdy sie z tym nie pogodze…. jestem wrakiem czlowieka , ktory jak wierny piesek nadal czeka…. Boze jakie to zalosne….

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Skoro tak zrobił, nie żałuj. Wypłacz się, a potem idź dalej do przodu :)
      Nie czekaj na niego. Nie warto. Znajdziesz kogoś – takiego kwiata to pół świata – jak mówi ludowe przysłowie. I tego się trzymaj.
      Nie daj się przykrym myślom, zajmij się czymś, odwróć uwagę – CZAS ZAWSZE LECZY RANY.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
    2. ~Anulka37

      cześć Justa, marne to pocieszenie ale święta i Sylwester były dla mnie podobną tragedią, taka sytuacja trwa u mnie od kilku miesięcy, które zaczęły skutkować podejrzeniem o depresje i całkowitym brakiem chęci do jakiejkolwiek aktywności, daj znać jak sobie radzisz 3mam kciuki

      Odpowiedz
  23. ~royamka

    Mnie zostawil tez bez slowa po roku zwiazku .potem dowiedzialam sie ze poznal inna osobe w trakcie zwiazku zauroczyl sie no i moj tchorz anglik nie byl zadowolony ze mieszka ze mna dorosla corka nie osiagnal swojego celu zeby ja usunela z domu a on sie wprowadzil no i dlatego szukal dalej pezygarnij mnie .

    Odpowiedz
  24. ~Andersen

    Witam Was serdecznie.
    Ja wczesniej juz pisalem o swojej sytuacj z jedna Pania na ktorej mi bardzo zalezaloi i rownierz to ze zostawie ja bez slowa. Tez tak zrobilem bo znowu zaczela mnie klamac w Nowym Roku a 2 dni wczesniej napisala mi na maila nie dzwon i nie pisz do mnie,po czym dzien pozniej prosila zebym do niej zadzwonil.
    Zaznaczam ze mieszkam w Niemczech. Zadzwonilem do niej,mowila mi o jej bylym chlopaku ze chce sie z nia zwiazac,potrzebowala pieniedzy i on mial jej pozyczyc ale za to chcial sie z nia zejsc z powrotem.
    Ona mu miala powiedziec ze jak w ten sposob to Ona od niego tych pieniedzy nie chce,ale ja jej tego nie wierzylem. Chciala zebym ja wspomogl bo miala z dziecmi wyjechac na kolonie 2 tygodniowa co szkola organizowala dla dzieci.Powiedzialem ze ja wspomoge i ze w czwartek pieniadze przesle,ale w srode skontaktowalem sie z ta szkola do ktorej jej dzieci chodza i powiedziano mi ze szkola zadnych koloni nie organizuje i jeszcze 2 tygodniowych.Dzwonila do mnie w czwartek i pisala na mail,nie bylo zadnej odpowiedzi z mojej strony do dzisiaj jak by mnie nie bylo.Odeszlem po cichu. Oddalem jej moje serce i jej dzieciom,staralem sie wiecej o nia jak o kogos innego. Bylem dla niej dobry i szczery mogla mi zawsze ufac.Nie zrobilem jej w ciagu prawie 3 lat zadnej przykrosci.Przygarnalem ja i jej dzieci do mojego serca,
    zawsze tam gdzie ja bylem byla ona zawsze obok mnie.Zawsze jej mowilem, nie jestem najlepszy ale jestem czlowiekiem i chce zebys byla szczesliwa,spokojna i miala przyszlosc i Twoje dzieci,ze mna nie mozna byc nie szczesliwym ze mna sie jest szczesliwym. Z przykroscia ona tego nie docenila i nie poszanowala,inna normalna kobieta z koleji po tym wszystkim co zrobilem i jaki dla niej i jej dzieci bylem powiedziala by ze ma wspanialego mezczyzne ( nie chwale sie o sobie bo kazdy ma wady ) i byla by z niego dumna. A ona tego nie docenila wiec nie jest mnie warta nie wazne jaka ladna jest bo to nie jest najwazniejsze. Dlatego odeszlem bez slowa i bez pozegnania,i czy myslicie ze zle zrobilem to ja uwazam ze dobrze bo naprawde bardzo duzo przykrosci zostalo mi zrobione z jej strony i nie mam sobie nic zlego do zazucenia wrecz przeciwnie.

    POZDRAWIAM

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Jeśli faktycznie to taka zła kobieta była… to może jej się należało to odejście bez słowa.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  25. ~Andersen

    Dobry wieczor Ruda:)
    Dobry wieczor Wam wszystkim:).

    Zaznaczam ze nie jestem najlepszy i tez mam wady,
    ale znam swoja wartosc i wiem kim jestem i na co mnie stac, ale bez powodu nie odeszlem bez slowa.
    Jezeli prawie trzy lata martwilem,staralem,troszczylem i oddalem serce jej i jej dzieciom i nic tylko
    ona ona ona i jeszcze raz ona, a ona mnie klamala,oszukiwala byla nie szczera i mnie nie szanowala to prosze wybaczyc ale bylem zmuszony taka decyzje podjac i wiecej sie nie odzywac i nie oddzwaniac,bo kazda inna myslaca powaznie kobieta po wielkich przejsciach takiego mezczyzne by szanowala byla by dumna i nie pozwolila by mu odejsc.
    I moze jak mowila ze jest bez skrupulow i wyrafinowana to moze w przyszlosci doceni wteczas
    kogo miala i kogo stracila jak trafi na jakiegos chama czy prostaka ktory ja w inny sposob wykorzysta,
    bo zlo wraca z powrotem jak i dobro.

    POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH

    Odpowiedz
  26. ~kwiatek33344

    Hej,
    Piszę, bo tak jak każdy na tym forum zastanawiam się nad nagłym zniknięciem-właśnie doświadczyłam takiej sytuacji – proszę o komentarz-może zrobi mi się lepiej-opiszę swoją historię:
    Poznałam go na wakacjach-na stałe mieszka w USA, ale w okresie letnim odwiedził Polskę-dwa tygodnie znajomości zaowocowało stałą korespondencją internetową-maile, smsy, viber, skype- dzwonił dzień w dzień-zapewniał o swoich uczuciach i przekonywał, że wraca w maju na stałe do Polski. Ponoć nie chciał dziewczyny ze Stanów- bo jak twierdził są „płytkie”-rozmawialiśmy całymi dniami-ostatnio, jak był chory dzwonił dzień w dzień i ponawiał swoją prośbę o to, żebym złożyła podanie o wizę( miałam już to zrobić we wrześniu), ale zwlekałam-czego?-bo nie byłam pewna tej znajomości-tylko, że ja mówiłam o swoich wątpliwościach-zastanawiałam się czy wytrzymamy do maja- twierdził, że mu zależy, najpierw on przyjedzie, później ja wyjadę razem z nim(jeśli w Polsce on nie znajdzie pracy)- ostatnia korespondencja odbyła się w Walentynki-pisał, poźniej dzwonił-zapewniał, że kocha-to był ten dzień, kiedy złożyłam podanie o wizę, zapłaciłam i się umówilam na rozmowę w ambasadzie-co się stało?-zniknął bez słowa-po prostu od 15 lutego przestał się odzywać. Z portalu internetowego dowiedziałam się, że z kimś się spotyka -wszystko rozumiem-ona jest bliżej, z nią może przebywac fizycznie-ale kim ja dla niego byłam przez te siedem miesięcy, że nie zasłużyłam na słowo wyjaśnienia??????????-zabawką, która się po czasie nudzi?-obiecaliśmy sobie, że jak ktoś się pojawi to sobie o tym powiemy – to jest najgorsze-zostałam sama z wizą, wspomnieniami- teraz wiem, że byłam zbyt ufna i dałam się nabrać na czułe słówka-ale myślałam, że jak ktoś dzwoni do mnie przez ponad pół roku to coś dla niego znaczę :( to jest przykre-okazał się tchórzem i prawodopodobnie grał na „dwa fronty”-kalkulacja prosta-lepsze to, co bliższe- nie licze na to, że się odezwie-wiem, że zło dobro równoważy, a Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy-tylko jakoś mi tak smutno :(-wiem, jakich odpowiedzi mogę się spodziewać, ale proszę o komentarz- bo nie rozumiem-po co dzwonił, skoro kogoś już miał :(, dlaczego odszedł bez słowa :( czy to naprawdę taki tchórz?
    Pozdrawiam Was

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Dzwonił, bo się bawił. Tam ktoś, przez telefon ktoś…
      Po dwóch tygodniach nie da się poznać nikogo. Ale można się nieźle zauroczyć, nie znając obiektu uczuć. Chyba to Ci się przydarzyło. N
      Nie wierzę w zapewnienia o głębokim uczuciu po dwóch tygodniach. To po prostu niemożliwe.
      Moim zdaniem dzwonił, bo to była taka gra albo dzwonił, bo nie wiedział, czy coś u wyjdzie z tą drugą dziewczyną/kobietą. Wiesz, na wszelki wypadek trzymał Cię na wszelki wypadek.
      Słowem GÓWNIARZ.
      Ale myślę też, że nie należy brać na poważnie żadnych deklaracji po dwóch tygodniach znajomości, a już na pewno nie starać się o wizę, by jechać do kogoś, kogo się NIE ZNA :)

      Pozdrawiam Cię :)

      Odpowiedz
      1. ~kwiatek33344

        Hej Ruda,
        Dzięki za odpowiedź-masz rację- trochę naiwna jestem, stąd łatwo mnie wykorzytać-miałam różne doświadczenia w związkach-zwykle zakończenie nie było optymistyczne-kiedy poznałam Amerykanina, nie chciałam związku na odległość-to on mnie przekonywał, że wszystko będzie dobrze-i ja (głupia) uwierzyłam, a nawet zaczęłam myśleć, że może to ten?:)-dzwonił,pisał- zapomniałam na chwilę o odległości:) i mam za swoją zbytnią poufałość- od teraz wszystko sprowadzam do jednej zasady-nigdy nikomu za bardzo nie wierz- i mam nadzieję, że ten GÓWNIARZ będzie miał w sobie na tyle” taktu”, że nigdy więcej się nie odezwie!!!! Na razie prezenty od niego schowałam, z czasem się do nich przekonam.- Dzięki Ruda- fajnie, że jest taki blog.

        Odpowiedz
        1. Ruda Autor wpisu

          Bardzo proszę… :)

          Myślę, że w kwestiach damsko-męskich po prostu nie można się spieszyć. Pośpiech jest złym doradcą :) Czas pozwala rozpracować drugą stronę ;)

          Pozdrawiam.

          Odpowiedz
  27. ~rybka

    Zostawił mnie facet z którym mieszkałam dwa lata, był miłością mojego życia i uciekł i zostawił tylko pieprzona kartkę…. czuję się jak gówno… nie chce mi sie żyć. każdy kolejny dzień to walka z samym sobą. leki nie pomagają, psychoterapia również… nigdy go nie zdradzilam, zawsze bylam fair i kochalam całą sobą. Świat mi się zawalił.. na dodatek się dowiedziałam że on świetnie sie bawi. Ja byłam tylko jego zabawką,… tylko etapem w jego życiu…. co ja mam teraz ze sobą zrobić czuje sie jak jakieś porzucone zwierze, przedmiot…. nie chce juz zyc… bo mnie to zycie męczy strasznie

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Daj sobie czas. Przeżyj rozpacz, przeżyj tęsknotę, przeżyj ból – musisz to przeżyć, skoro tak bardzo kochałaś. Płacz i krzycz. Pozwól sobie na to.
      Z czasem to minie, wierz mi. Znam to. Tylko nie zamykaj się, nie odcinaj od świata. Zajmij się czymś.
      Czas leczy rany – to wcale nie jest banał.

      Pozdrawiam :)
      Trzymam kciuki.

      Odpowiedz
  28. ~kasia

    Ja również dołączyłam do grona pozostawionych bez słowa. Od dwóch tygodni cisza jak makiem zasiał. Żadnych telefonów, maili, smsów. Nic. I nie łudzę się już, że się do mnie nagle odezwie, bo przecież gdybym była dla niego kimś ważnym nie zniknął by z mojego życia tak nagle. Boli, ale ten ból kiedyś minie. Pytanie tylko czy ja będę jeszcze w stanie kiedyś komuś zaufać tak jak zaufałam jemu.

    Odpowiedz
  29. ~kity

    ja rowniez dolaczam do grona porzuconych bez slowa…. po pieknym, wspolnie spedzonym weekendzie majowym przestal sie odzywac… ni eodbieral telefonow, ni eodpiswal. nalegalam, w koncu odebral telefon. PYtalam czy chce odejsc, mowilam, ze wystarczy tylko tak lub nie, ale nawet tego nie byl w stanie mi „dac”. Obiecal odezwac sie kiedy sie uspokoje. oczywiscie ni eodezwal sie. Probowalam wyjasnic mu w wiadomosciach jak sie czuje, ze nie wiem co sie stalo,ze targaj amna rozne emocje, ze kocham, ale nie bede zatrzymywac, jesli nie chce byc juz ze mna. kolejny raz obiecal, ze odezwie sie.tym razem po pracy… jak sie domyslacie- nie odezwal sie. nie wytrzymalam tego napiecia i sama zakonczylam ten zwiazek. nie mialam innego wyjscia. wydawalo mi sie, ze go znam…moge tylko podejrzewac co sie stalo…zawsze bylam lojalna wobec niego , ale czulam, ze zaczynam wyrzekac sie siebie w tym zwiazku… kiedy chcialam uslyszec cos milego od niego, bo bylo mi smutno czy wydarzylos ie cos zlego to mnie gasil..kiedy chcialam porozmawiac o czyms co mnie dreczylo- uciszal mnie. kiedy sie klocilismy ignorowal mnie i zadko kiedy sam wyciagal reke na zgode. czesto powtarzal, ze zadna kobieta tak sie nie zachowywala. teraz widze, ze mna manipulowal… czulam sie coraz bardziej samotna, niezrozumiana,niedoceniona… poznalam kogos i zwierzylam sie przyjacielowi , ze zastanawiam sie nad utrzymaniem tego kontaktu…zdecydowalam jednak, ze mam za duzo do stracenia i nie chce okazac braku lojalnosci. podejrzewam, ze moj byly przeczytal ta rozmowe z moim przyjacielem i dlatego zostawil mnie bez slowa…. tylko takie tlumaczenie przychodzi mi do glowy:( bo co innego…powiedzialam mu , ze ktos si emna zainteresowal, ale bardziej po to zeby nim potrzasnac, zeby mnie zauwazyl…planowalismy zamieszkac razem, mowil ze kocha, nie podejrzewalam, ze dwa dni pozniej mnie zostawi w taki sposob…
    mam ogromne poczucie winy, ze pozwolilam sobie w ogole pomyslec o „kole ratunkowym” w postaci innego faceta.. nie zdradzilam go ,ale wiem, ze to bylo nie fair.. Ale mimo to chcialabym wiedziec, ze to wlasnie o to chodzilo, bo teraz sie tylko zadreczam…chcialabym chociaz go przeprosic i wyjasnic, ze czulam sie niezrozumiana itd a tak to co….:( w glowie klebi sie tysiac mysli- a moze kogos poznal, a moze nie kochal, a moze cos zupelnie innego… i te wszedobylskie wspomnienia pieknych rzeczy, ktore przezylismy przygniataja jak tonowy kamien… m
    jak to wszytsko poukladac w glowie? nie daje juz rady…

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      A może ten przyjaciel był tylko pretekstem dla Twojego partnera? Żeby odejść? Z Twego komentarza wynika, że nie zrobiłaś nic, co by nawet mogło przypominać zdradę lub zachowanie nie fair.

      Z tego co piszesz, Twój związek nie za bardzo rokował na przyszłość. Może mimo wszystko dobrze się stało?

      Dlaczego nie powiedział: koniec – odchodzę ? Pisałam o tym. Są ludzie, którzy tego nie potrafią. Boją się nerwowej/histerycznej/emocjonalnej reakcji drugiej strony, więc zwyczajnie uciekają. Albo prowokują tę drugą stronę, żeby odeszła pierwsza. W ten sposób mają „czyste sumienia”, że przecież nikogo nie porzucili. Tacy ludzie są i już. Ani Ty tego nie zmienisz, ani ja.
      Oczywiście, to przykre, bolesne… Ale czas leczy rany. Znajdziesz szczęście gdzie indziej.

      Pozdrawiam,
      Ruda

      Odpowiedz
      1. ~kity

        dziekuje, ze odpowiedzialas.
        moj byly partner byl bardzo konkretny, „jednoznaczny ” w swoich przekonaniach na temat braku lojalnosci i w ogole zwiazkow i zycia.. . mysle, ze moje zachowanie…moja „chec” utrzymania kontaktu z facetem, ktory okazal mi zainteresowanie jako kogos ” na wszelki wypadek” wlasnie takim brakiem lojalnosci, po ktorym nie ma juz co ratowac jestem empatyczna osoba i kiedy wyobrazam sobie, ze czytam jego rozmowy, w ktorych rozmawialby tak o innejj kobiecie to czulabym sie oszukana. ja jednak zapytalabym dlaczego, czy chcemy pracowac nad zwiazkiem i zaufaniem od nowa czy konczymy.. Ale ludzie sa rozni, reaguja inaczej…

        Być moze to byl pretekst …mysle jednak , ze to byla swego rodzaju kara, ktora mi wymierzyl… o ile w ogole przeczytal te wiadomosci….i tu znowu klania sie argument, ze jednak bardzo wazne jest nieodchodzenie bez slowa…

        Moze i nie rokowal, ale mialam nadzieje, ze jakos sie dogadamy, bo bardzo kochalam i myslalam, ze on rowniez mnie kochal… Byl to moj dotychczas chyba najbardziej „dojrzaly” zwiazek…choc moze go idealizuje? pewnie po trochu tak…

        nie wiem czy inne kobiety tez tak maja , ale boje sie , ze nie spotkam juz kogos kto mnie pokoach taka jaka jestem, ze bedzie chcial mnie zmieniac, dominowac i manipulowac.. ni ejestem jzu nastolatka i coraz trudniej jest mi kogos poznac.. gubie sie w tym wszytskim..

        Odpowiedz
      2. ~kity

        Ruda, myślę, ze samo to,ze chciałam poznać bliżej faceta,z którym mi się dobrze rozmawialo już było zachowaniem nie fair. Mój były miał hopla na punkcie wierności..niekiedy przeciwstawienie się jemu było dla niego brakiem lojalności. Czuję się z tym źle,ze pomyślałam o „kole ratunkowym”…myślę, ze gdybym ja odczytała takie jego wiadomości to też czułabym się oszukana. Mimo to nie odeszlabym bez słowa…a nawet chciałabym dowiedziec się dlaczego myśli o kimś innym i czy dla niego to ważne. Żaden związek nie zasługuje na koniec „po cichu”.

        Odpowiedz
        1. Ruda Autor wpisu

          Jasne, że nigdy nie powinno się odchodzić po cichu…

          Ale powiem Ci, że skoro przeciwstawianie się Twój były uznawał za brak lojalności, to… coś z nim nie tak. To ON ma jakieś problemy. Tym bardziej nie żałuj :)

          Odpowiedz
          1. ~kity

            Dowiedziałam się, że swoją poprzednia dziewczynę też tak zostawił..”kontakt się nagle urwał”…39lat,obietnice wspólnego życia, zapewnienia o uczuciu a potem takie coś…ja tego nie rozumiem jak facet, który był tak opiekuńczy mógł mi tak złamać serce. Następnej pewnie opowiadał jaka to byłam niedobra czy dlaczego nie byłam odpowiednia..

          2. Ruda Autor wpisu

            Widać to taki tchórzliwy i niedojrzały typ. A jak taki jest, to nie ma na niego rady. Oby i jego ktoś tak zostawił – jak się cos przeżyje na własnej skórze, to i myślenie inne się włącza (przynajmniej u niektórych).

    2. ~Kinia

      Dziwne.dopiero teraz pokazalo mi sie ze byla odpowiedz na moje pytnie.fajnie ze tu jeszcze zagladacie.moja historia jest dluga wiec w wolej chwili wszystko opisze.nadal jest ciezko oj nadal

      Odpowiedz
  30. ~porzeczqa

    Hej.
    Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale niestety inaczej nie moge ;)
    I mnie dotyczy ten sam problem. Od razu dodam, ze mam 27 lat, on rowniez. 4 miesiace temu poznalam faceta. Na poczatku byl to tylko kolega z pracy, (juz nie pracujemy razem, zmienilam prace) ale szybko zaczelo sie to przeradzac w cos wiecej niz znajomosc strikte zawodowa. Mimo, iz przez dlugi czas trzymalam dystans, w koncu (o zgrozo!) zdobyl moje serce i bum.. zauroczylam sie na amen. To on aranzowal spotkania, zabieral na kolacje, spacery. Duzo rozmawialismy, bardzo duzo… ciagle mi powtarzal, ze jestem wyjatkowa. Doskonale wiedzial, ze moj ostatni zwiazek nie nalezal do najprzyjemniejszych. Wiedzial rowniez, ze mam obawy przed wejsciem w nowy. Mowil, ze mnie nie skrzywdzi, ze naprawde chce ze mna byc, ze mu zalezy jak cholera. Jego plany czego nie zrobimy, czego nie zobaczymy… bla bla bla. Na poczatku sluchalam tego wszystkiego z dystansem, az w koncu uwierzylam. Powiedzial mi nawet po pijaku, ze sie chyba we mnie zakochal – nastepnego dnia rano to potwierdzil ;p Generalnie SIELANKA. Jednak od ostatnich trzech dni cos zaczelo byc na rzeczy. Kiedy dwa dni temu do niego probowalam zadzwonic – nic. Napisalam waidomosc – nic. Odpisal po kilkunastu godzinach, ze wyszedl ze znajomymi i nie slyszal telefonu, ze ma nadzieje, ze u mnie wszystko ok i przeprasza, ze wydaje sie byc zdystansowany, ale cytuje „i know i seem distant but just sorting out some stuff in my head”. Tyle. Ja kufa szok, rybka i generalnie wtf. Oczywiscie dumna jak paw nic nie odpisalam. Ale po 10 minutach szoku wpadlam w rozpacz, bek, ryk i wycie do poduszki. Co zrobilam? – nie wiem. Dlaczego? -nie wiem.
    Nie potrafie ogarnac jak facet mogl zawladnac moim cialem i umyslem do tego stopnia, ze nie jem, nie spie, ciagle o nim mysle, od razu po powrocie z pracy klade sie na lozko i becze. Nigdy w zyciu nie czulam sie tak… podle? jak wyrzutek? Jak zabawka?
    Zbieram w sobie sily, oj zbieram, czy nie napisac. Tesknie za nim cholernie. Jestem w takim stanie, ze chyba zaczne pisac poematy o niespelnionej milosci i krwawiacym sercu. No, takze ten… help!

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Nie pisz. Tęsknota minie.
      Porozpaczaj, bo to naturalne, trzeba poprzeżywać, trzeba upaść, żeby się potem podnieść :)

      Odpowiedz
  31. ~porzucona

    ja byłam 7 lat w związku z mężczyzną, pokochalam go… wiedział o tym. Nie mieszkaliśmy razem. po 7 latach dowiedzialam się, ze od roku-dwóch mnie zdradza. rozstalismy sie – ja odeszłam…
    bolało. znalazlam sobie zajęcie, zajełam się pracą, domem…
    mineły 4 lata. az tu nagle odezwała się miłośc mojego życia. chciał abym wróciła do niego. Zastanawiałam się nad tym 1,5 roku. W tym czasie on dzwonił, pisał, rozmawialiśmy. byl wtedy w związku z inną – nie chciałam do niego wrócić dlatego własnie ze nie był sam.
    aż pewnego dnia zadzwonił i powiedział ze ona odeszła. tak bez slowa.
    Długo mu nie wierzylam. W końcu zdecydowałam że jeśli tyle czasu się stara to widać mu zależy.
    sielanka trwała 8 miesięcy… po 8 miesiącach nie wiadomo dlaczego dostałam maila ze nasza znajomość jest zakończona, było miło i on będzie wspominał…
    to był dla mnie szok. tak znienacka… nie moge się pozbierać. nie spię w nocy, zastanawiam sie DLACZEGO? co zrobilam nie tak? nie dostałam wyjaśnienia. do glowy przychodzi mi tylko jedno – że on czekał na tamtą kobiete i jak tylko wróciła, uciekł do niej…
    Nigdy już nikomu nie zaufam. pozbieram się powoli. ale dzisiaj tak bardzo boli….

    Odpowiedz
    1. ~Martita

      Hej Ruda, nie wiem czy tu jeszcze zaglàdasz, ale zaryzykuje… Jestem rowniez w sytuacji zostawienia bez Wyjasnien.. Boli ale wiem ze nie ma co rozpaczac bo to nic nie da, musze to jakos przejsc , czas leczy rany. Jednak zastanawiam sie nad jedna rzecza… Mam u niego w domu buty oraz dwie ksiazki, bardzo chcialabym to odzyskac i co zrobic w takiej sytuacji… Nie chce zeby myslal ze specjalbie o to sie odzywam bo pomysli ze to pretekst. Ja rowniez mam jego ksiazke i plyty a jak cos pozycze mam zwyczaj zwrocic.

      Odpowiedz
      1. Ruda Autor wpisu

        Chyba skasowalo mi komentarz.
        Napiszę jeszcze raz: Na Twoim miejscu dałabym sobie spokój z tymi rzeczami.Zobacz, on po swoje się nie zgłasza. Zrób to samo. Bądź twarda. Kup sobie nowe buty na szczęście:)
        Zamknij tamten rozdział. To są rzeczy – honor bywa ważniejszy.
        Pozdrawiam

        Odpowiedz
  32. ~Liza2004

    no cóż……… przejrzałam / poczytałam wiele stron na wiadomy temat szukając dla siebie jakiegoś wsparcia i co….? jest jak jest czyli nie fajnie, choć po tym czytaniu jest mallleńńkie ciut lepiej ( ale to zależy od dnia). Jakoś RUDA przekonałaś mnie do siebie , swoim trzeźwym spojrzeniem na wiele, różnych spraw – rewelacja !
    Pisze tylko dlatego, bo proszę o opinię osoby z tzw boku, bo sądzę, że taka osoba jest w stanie trzeźwo ocenić sytuację, bo ja powszechnie oceniana jako pragmatyczka, tu poległam na maksa………. ( nie potrafię racjonalnie się zachować – bo kurcze KOCHAM………… a więc… jesteśmy przed 50-tką. Ja – osoba po przejściach, on również. 3 lata temu rozszedł się, bo żona odeszła do innego.( p.s jej miłostka się skończyła po roku, nawet wykazywała chęć powrotu ,ale MÓJ twierdził ,że nie ma opcji). zawsze żałował ograniczonego kontaktu z synem ( o tym mi opowiadał- ” zazdrościł ” mi mojego fajnego kontaktu z córką -24 lata). Było między nami tzw fajnie czyli naturalnie -nie było „fajerwerków” , ale była zgoda, zrozumienie( mimo niewielkich różnic) na maksa, a to cenie w życiu. Ok 8 m-cy temu, gdy mnie przytulił – poczułam tzw ” motyle” – ja !!!!!!!! osoba, która czuła się zwyrodnialcem uczuciowym ( bałam sie że juz nie umiem kochać) aż tu zaczęło się dziać – trwało to 10 miesięcy. I nagle okazało się ,że jego była zachorowała na raka i „pięknego dnia” syn ( 19 lat) powiedział ..” tato , wiem ,że mama zrobiła źle, ale nie będziemy mieli za co wynajmować mieszkania, i chyba nam tego nie zrobisz i pozwolisz zamieszkać z powrotem w dawnym wspólnym mieszkaniu ..” i stało się – zamieszkali ! ( okupione to było moimi łzami, jego szklanymi oczami, deklaracją ,że gdyby nie choroba, to nigdy do tego by nie doszło, ale jednak doszło. Spotykamy się rzadziej, nie mogę do niego wieczorem telefonować ( choć do tej pory rozmawialiśmy codziennie wieczorem, no i spotykaliśmy się w tygodniu i spędzaliśmy razem weekendy) . Aktualnie dla mnie weekend – to pustka bez niego. Dziś to wszystko – już tylko piękne wspomnienie.. On nie ma odwagi w tak trudnej chwili jego ex- i synowi powiedzieć o mnie, a ja czuję sie jak schowana w szafie. wiadomo – rak – to nie katar , czyli nie potrwa 7 dni , tylko ..????. Rozum mówi mi, daj mu zrealizować się jako szlachetny człowiek, w oczach syna i rodziny, a serce RYCZY.. tylko gdzie jestem tu JA?? On prosi – poczekaj…będzie dobrze, Tylko ja pytam na co ..?/ na jej śmierć ?? to ochydne. Widzę ,że jemu nie jest łatwo, ale kurcze mnie też. Jestem zazdrosna nie o sex, ale o te niuanse codzienności – bo z nich buduje się relacja). Moje zdanie na dzis jest takie – jest zwyczajnym tchórzem ,który chciałby zjeśc ciastko i je nadal mieć, ale czy powinnam czekać, czy nalegać na decyzję tu i teraz w tak trudnej dla niego chwili …………….. mam kociokwik w głowie, i choć dziś czuje się jak” zapchaj dziura ” i to urąga mi ,ale jesli warto jestem w stanie ten czas przeczekać, bo myślę ,że mimo ostatnich jego decyzji , myślę, że jest tego czekania wart, jako człowiek( choć paradoksalnie, za jego decyzje bym go udusiła), a może byłoby najzdrowiej postawić decyzję jego pod tzw „ścianą”,……………. o rety jak kocham ( i to kocham za nic konkretnego , po prostu za to że jest przy mnie z jego wadami ( czyli normalny człowiek), ale czy warto tak cierpieć w takiej sytuacji? P.S. mimo ograniczeń w kontaktach – od 4 dni –jest tak, tak jak było kiedyś , ale dlaczego , bo ex w szpitalu, a syn u dziewczyny…kurcze klasyczna partyzantka, czasem czuje się jakbym była kochanka w czyimś małżeństwie…………. nie daje rady i nie wiem w która stronę pójść……………………… ??………………………….???………………………..??ufff ale sobie ulżyłam i nawet jak nie odpowiesz, to potraktuję to jako doznanie terapeutyczne

    Odpowiedz
  33. ~joanna

    Do Rudej
    Mam taką samą sytuacje. Tylko mam ochotę pójść do niego mieszka niedaleko w sasiednim miescie i mu to co tu przeczytalam wygarnac. Tylko czy warto? Nie chce go bo na samą mysl o podłości nie mpglabym dotknac pocalowac ale chce zeby wiedzial jak mocno skrzywdzil.dziękuję za odp

    Odpowiedz
  34. ~krzysiek

    no i ja mam wlasnie akurat jak ta kolezanka a juz mam 30 na karku, probowalem ratowac do konca do ostatniej chwili, poszedlem na zywiol ale bez skutku.

    z sekundy na sekunde zostawila…
    ponoc wyjechala w co watpie…
    na dodatek teraz miala urodziny chcialem fer sie zachowac… prezent zapewne otrzymala nawet tele nie wlaczyla nie napisala dziekuje…

    a ja sie ludze gdzies w sobie ze ona wroci… zycie jest okropne…
    mlodym sie to trafia starym. ja poszedlem w uczucie a ona… no nic miesiac juz jej nie ma teraz jeszcze urodziny i co nawet dziekuje…

    tym ze nie wlaczyla tele nie napisala dziekuje jest mi troche latwiej…i wiem ze raczej nie byla warta uczucia tego… mimo wszystko i tak zapewne bede bardzo dlugo na nia czekal i sie nie doczekam.

    Odpowiedz
  35. ~Magda

    Sama niedawno doświadczyłam takiego „mentalnego upodlenia”. Najpierw użył nieprawdopodobnie dużo energii aby zdobyć moje zaufanie, po czym uwiódł i odszedł bez słowa. Zniknął. Niestety człowiek z natury szuka zawsze najprostszych rozwiązań. Takie odejście bez słowa jest tego najlepszym przykładem. Uważam, że kulturalni ludzie potrafią zarówno się spotkać, i jeśli nie pasują do siebie, również kulturalnie się rozstać…

    Odpowiedz
  36. ~rosaaaa

    hej ;) Powiadają, że brak reakcji jest także reakcja;) ja zawsze uważałam, że trzeba powiedzieć cokolwiek dlatego iż człowiek wyciągnie wnioski na przyszłość i więcej tych błędów nie popełni;)Też niedawno zostałam zostawiona bez słowa i to nie musi być miłość, może być zwykła znajomość przyjacielska. Jednak człowiek ma to do tego ze człowieka się szybko drugiego człowieka przyzwyczaja. I nie życzę nikomu takiej sytuacji , bo zawsze ta druga strona może być zostawiona w ten sposób..Ludzkimi uczuciami człowiek się nie powinien bawić bo karma zawsze prędzej czy później może wrócić;p

    Odpowiedz
  37. ~gozdzikowaaaa

    karma wraca zawsze ;) i moje motto zyciowe nie czyn drugiemu co Tobie niemiłe ;)ja tez zostalam bez slowa nie byla to milosc tylko przyjazn ,kumpelstwo jednak przyzyczajenie boli ;) a czlowiek potrafi sie szybko przyzwyczaić do drugiej osoby pozdraiwam;)

    Odpowiedz
  38. ~zielona_herbata

    Czasami jest tak, że ktoś nie jest po prostu zdecydowany, pewny tego, czy che z kimś być czy nie. Ja tak miałam, to był chyba największy dylemat mojego życia… no i zniknęłam. Wiem, że to podłe, ale tak było mi łatwiej.

    Odpowiedz
  39. ~poznanianka

    Zostawił mnie 20 dni temu po prawie 29 latach małżeństwa (29 lat bez czterech dni), dzień po moich imieninach i 5 dni przed rocznicą ślubu!!!!
    Kiedy wróciłam wieczorem na stole był list i zostawiona na szafce obrączka. Była w południe trudna rozmowa, ale to nie było nic, co stawiałoby sprawę na ostrzu noża i zapowiadało odejście. Przynajmniej ja się niczego nie spodziewałam! Nie odbiera ode mnie telefonów, nie odpowiada na sms-y, nie odzywa się do dzieci. Kiedy wychodził z domu, nie powiedział nic synowi. Wariuję z niepokoju, gdzie jest, w jakim stanie…wariuję z niewiedzy, dlaczego????????????????????????? kocham nadal, nie umiem bez niego żyć, nienawidzę za to co zrobił… obwiniam się,że to ja jestem wszystkiemu winna, nie wiem już kim jestem…

    Odpowiedz
  40. ~wiola

    Ja również nie rozumiem ludzi którzy odchodzą bez słowa wyjaśnienia, a na ten post natknęłam się szukając odpowiedzi. Nie dawno porzucił mnie chłopak bo o rozstaniu tu nie można mówić. Po prostu przestał ze mną rozmawiać a o spotkaniach nie było mowy mimo że wcześniej widzieliśmy sie co najmniej 3 razy w tygodniu…zmiana o 180 stopni i to z dnia na dzień…kiedy pytałam o co chodzi nie umiał mi tego wytłumaczyć nawet przez wiadomości bo oko w oko ze sobą nie rozmawialiśmy…powiedział że potrzebuje czasu żeby wszystko sobie przemyśleć i że to nie jest jeszcze koniec i żebym się nie martwiła…no tak boleśnie się pomyliłam…nie odzywał sie dwa tygodnie aż do dnia kiedy zapytałam go o wesele na które mieliśmy iść razem…i co się stało? Wystawił mnie, mimo iż wcześniej obiecał, że ze mną pójdzie. Powiedział że nie może pójść i żebym mu wybaczyła (4 dni przed weselem). Na szczęście są jeszcze życzliwi ludzie i znalazłam partnera do wspólnej zabawy aczkolwiek gdyby nie było to wesele mojej własnej siostry nawet bym na nie nie poszła. Dlatego nie rozumiem jak ludzie mogą robić coś takiego bez podania konkretnych powodów i słowa wyjaśnienia…uważam że każda prawda jest lepsza od ciszy i kłamstwa, a najgorsze jest to, że ciągle o nim myśle mimo tego wszystkiego co mi zrobił, mam nadzieje że czas okaże sie znowu najlepszym lekarzem.

    Odpowiedz
  41. ~Anka

    Witam.
    Jestem na rozdrożu. Niby zapewniał mnie o wielkiej „miłości” a tu cisza. Czytał mnie na komunikatorze i nic nie odpowiadał. Aż w końcu mnie wyłączył. Pisałam już desperacko. Chyba się poniżyłam. Kiedyś mi zapowiedział, ze jak bede naciskać to skończy ten związek. I chyba to nastąpiło. Ja tylko czekałam na rozmowę i dostawałam fioła. Jestem rozdarta. Muszę się ogarnąć i odpuścić.
    Czy nie jest tak, ze jak kocha to szuka kontaktu? A nie unika?
    :(

    Odpowiedz
  42. ~oszukana

    Przeżyłam podobną historią bo zostałam tak samo porzucona jak to opisujesz. Zerwał ze mną kontakt z dnia na dzień chociaż wszystko między nami było w porządku. To nie była długa znajomość ale czułam że wyniknie z tego coś pięknego. Z początku byłam trochę nieufna ale on zapewniał mnie, że nigdzie nie ucieknie i nie zostawi mnie. Po jakimś czasie zerwał ze mną kontakt ale wydaje mi się, w sumie jestem pewna ale nie na 100% że w naszą znajomość wmieszała się osoba trzecia, która pokrzyżowała nasze plany.. ktoś włamał się na moją pocztę i portal społecznościowy na którym w wiadomościach był jego numer tel i przypuszczam najgorsze..
    Nie wiem co mam robić, bardzo mi na nim zależy i chciałabym do niego napisać że oczekuje wyjaśnień tylko nie wiem czy nie zrobie z siebie idiotki. Jeśli faktycznie ktoś mu nagadał coś na mnie albo ktoś podszył się pode mnie i z innego tel zerwał kontakt to być może miłość przeszła mi koło nosa ale jeśli to tylko moje jakieś głupie wymysły.. Jestem bezradna i nie wiem co robić
    Bardzo proszę o odpowiedź czy mam się starać czy odpuścić.
    Pozdrawiam i liczę na szybką odpowiedź

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Odpuść.
      To może brutalnie brzmi, ale ja bym odpuściła na Twoim miejscu.
      Jeśli jednak nie daje Ci to spokoju, odezwij się do niego, ale nie naciskaj. Obstawiam, że i tak niczego Ci nie wyjaśni. Mężczyźni (czasem też kobiety) po prostu odchodzą. Zdarza się, że bez słowa.
      Pozdrawiam,
      R.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>