Frustracje rodzica w przededniu rozpoczęcia roku szkolnego

 

Mój młodszy syn od września będzie chodził do zerówki. Jakieś trzy tygodnie temu sprawdziłam na stronie internetowej jego szkoły, w co powinnam go wyposażyć. Okazało się, że tylko jeden pakiet podręczników i ćwiczeń (raptem 120zł ;) ) oraz… i to spowodowało moje zbulwersowanie, szok i maksymalnie wkurzenie (żeby nie użyć dosadniejszego słownictwa) … otóż, musiałam Młodszemu skompletować tzw. wyprawkę. Poniżej Wam ją przedstawiam, a potem ją skomentuję. Czytajcie uważnie i pamiętajcie, że mój syn będzie chodził do zwykłej państwowej zerówki (a nie szkoły plastycznej).

WYPRAWKA UCZNIA ODDZIAŁU PRZYGOTOWANIA
PRZEDSZKOLNEGO
Prosimy o dostarczenie wyprawki W DNIU UROCZYSTEGO ROZPOCZĘCIA ROKU
SZKOLNEGO w dużej siatce podpisanej pełnym imieniem i nazwiskiem ucznia.
1. Plecak (musi pomieścić książki dziecka)
2. Blok techniczny biały – 2 szt. Mały i duży
3. Blok techniczny kolorowy – duży i mały x3
4. Papier kolorowy – 2 szt. Mały i duży
5. Plastelina – 4 opakowania
6. Glina rzeźbiarska – 1 szt.
7. Kredki Bambino (nie świecowe) – 5 opakowań
8. Kredki Bambino w drewnianej oprawie, grube – 1 opakowanie
9. Kredki pastele olejne – 1 opakowanie, podpisane
10. Kleje w sztyfcie – 5 sztuk, podpisane
11. Ołówek, gumka do ścierania, temperówka (zwykła, bez ozdobnej obudowy, do
temperowania grubych i cienkich kredek).
12. Nożyczki (jeśli dziecko jest leworęczne to nożyczki odpowiednie dla niego),
podpisane
13. Papier xero – 1 ryza
14. Zeszyt A6 w kratke – kartki ponumerowane, podpisany, na wewnętrznej stronie
okładki wpisane numery telefonów kontaktowych do rodziców
15. Teczka na gumkę formatu A4 – podpisana
16. Bibuła, podstawowe kolory, po 1 sztuce – niebieski, zielony, brązowy.
17. Kostium gimnastyczny – biała podkoszulka, granatowe lub czarne szorty, worek na
kostium, wszystko podpisane
18. Worek na buty – podpisany
19. Kapcie – podpisane
20. Chusteczki higieniczne w pudełku, wyciągane (nie w paczuszkach)
21. Ręcznik mały (najlepszy o wymiarach 30×50), z mocnym wieszakiem i podpisany
nazwiskiem dziecka

Czy coś zwróciło Waszą uwagę? Na pewno :)

Otóż, Młodszy prawdopodobnie codziennie będzie wykorzystywał przynajmniej 3-4 kartki rysunkowe A4, mniej więcej co drugi dzień kartkę kolorową. Kredki bambino będzie zużywał w ciągu dwóch miesięcy (sic!). Podobnie klej. Jednym słowem, będzie miał praktycznie całymi dniami zajęcia plastyczne. Ciekawe… Z pakietu książek i ćwiczeń, jakie mu zamówiłam wynika, że zerówkowicz ma sporo obowiązków, a zajęcia plastyczne to tylko dodatek. Do kaligrafii, szlaczków, kolorowanek (które są szalenie istotnymi ćwiczeniami w tym wieku) nie potrzeba aż tylu pomocy plastycznych.

Kredki bambino to jednak będzie dla Tita za mało. Dodatkowo wykorzysta pastele olejne i ołówkowe, grube kredki. Najprawdopodobniej zapisałam syna do szkoły plastycznej, tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy :)

Zwróćcie też uwagę, że punkty 2, 3, 4 nie są precyzyjne. To znaczy pkt 2 i 4 są ok, tylko w ich świetle, co zrobić z punktem 3? Bo chyba wynika z niego, że mam kupić trzy bloki małe i trzy duże… Pewna nie jestem. A skoro papier kolorowy jest w punkcie 4, to po co aż tyle kolorowych (ale twardszych) kartek w punkcie 3?

Dobra, to teraz trochę się „uniosę”: Po co dziecku 5 kompletów kredek bambino? Po co mu aż cała ryza papieru? Na co mu glina rzeźbiarska? I pastele olejne? Po cholerę to wszystko? Moje dziecko ma niecałe 6 lat – plastelina, bambino w zupełności mu wystarczą. 

Przeliczcie sobie teraz, ile musiałam wydać na to wszystko kasy. Zatrzęsło Wami? Bo mną trzęsie cały czas :)

Jak myślicie, dlaczego od nas-rodziców zażądano takiej ogromniastej wyprawki? Na co dzieciom tyle materiałów plastycznych?

Powiem szczerze: nie zamierzam być sponsorem szkolnej administracji/pracowni plastycznej. A tak się czuję, widząc tę listę. Bo wiem, że Tit nie zużyje tyle kredek bambino ani tyle papieru. Mam starszego syna i widzę, jak to wygląda – to „zużywanie” artykułów papierniczych. Wyprawka mojego zerówkowicza jest skandaliczna i już.

I teraz powiem Wam, co z tym wszystkim zrobiłam.

Nie kupiłam RYZY PAPIERU – bo moje dziecko jej nie zużyje, nawet połowy. Zamiast tego CZTERY zwyczajne bloki rysunkowe. Kupiłam DWA komplety kredek bambino. DWA duże kleje. 

Każdą rzecz podpisałam. Żeby było jasne, do kogo należy.

A na pierwszym zebraniu zapytam panią wychowawczynię o to, dlaczego wymagają od rodziców takich zakupów. Mam prawo o to spytać. Mam nawet prawo zapytać o plan pracy, co zamierzają z dziećmi robić. Jako rodzic mam prawo wiedzieć, jak wyprawka przełoży się na konkretne działania zerówki (w sensie dydaktycznym). Trudno. Pewnie się narażę. Trudno. Nie będą mnie nabijać w butelkę. A tak się właśnie czuję. Jak sponsor szkoły, której brakuje artykułów papierniczych. Nie mówię, że tak jest. Ale tak się czuję.

Co o tym myślicie? Przesadzam?

 

351 myśli nt. „Frustracje rodzica w przededniu rozpoczęcia roku szkolnego

  1. ~agata

    Ja do zerówki dla córki musiałam kupić przybory higieniczne (chusteczki, papier toaletowy, mydło w płynie) do tego kubeczki jednorazowe picia wody i 25zł na przybory plastyczne TO WSZYSTKO, dodam ze żadnej wpłaty na rade rodziców nie było . W poprzednim przedszkolu musieliśmy tez za wodę płacić dla dzieci. Wiec wszystko zależy od przedszkola. Dodam ze taka ilość wydaje sie podejrzana, przecież dzieci tez sie uczą, bawią maja zajęcia rytmiki. To jest zerówka wiec maja też wf, nie wiem kiedy taka ilos zuzyc

    Odpowiedz
    1. ~oni.ka

      Właśnie trafiłam na Twój wpis odnośnie wyprawki szkolnej. Jestem zarówno rodzicem 6-cio latka, jak i nauczycielem z kilkuletnim stażem. Myślę,że nauczycielka wpisała większą liczbę kredek bambino, gdyż dzieci bardzo często je łamią, gubią (chyba, że podpiszesz każdą kredkę, choć i wówczas różnie to bywa), kupując od razu masz „z głowy” zakupy na cały rok. Kolorowy papier jest dobry do wydzieranek, wyklejanek, ale dziecko już nie zrobi z niego innych prac, typu origami, kartki na różne okazje, prace przestrzenne itp., bo nie będzie to ładnie wyglądać (i oczywiście rodzice potem będą narzekać, jak to pani nie potrafi z dziećmi pracować). Obliczasz ile kartek dziennie będzie zużywać Twoje dziecko, tylko zastanów się: jedna praca plastyczna wymaga użycia wielu różnych kolorów (bo jak sobie wyobrażasz zrobienie choćby wiosennej łąki w jednym kolorze? Chyba, że Twoim zdaniem dzieci powinny używać kartek jako podkładu do rysowania i kolorowania). Klej to kolejna rzecz, która zużywa się w błyskawicznym tempie, wiem z doświadczenia. A co do ryzy papieru – większość dzieci bardzo lubi rysować, nawet w czasie wolnym, robić samolociki z papieru czy inne rzeczy. Nie mówiąc już o tym, że takie maluchy robiąc prace plastyczne na zajęcia potrafią wykorzystać przynajmniej dwie kartki („proszę pani, nie wyszło mi, mogę jeszcze jedną kartkę). Moim zdaniem to tylko pokazuje, że pani nie zamierza się obijać, a pracować i uatrakcyjniać czas dzieciom, rozwijać je. Jeśli uważasz, że tego jest zbyt dużo obserwuj uważnie przez pierwszy miesiąc czy dwa jak wygląda „zużycie materiałów” przez Ciebie kupionych, rozliczaj uczciwie nauczycielkę, proś, by przekazywała Ci wszystkie prace Twojego dziecka (nawet te, które chciał wyrzucić, bo zrobił źle lub te robione w czasie wolnym), a zobaczysz, czy jesteś sponsorem szkoły/ przedszkola. Szczerze wątpię.

      Odpowiedz
  2. ~amax

    Moje dziecko właśnie idzie do I klasy jako 6 – latek. W zerówce nie musiałam kupować wyprawki. Składaliśmy się po BAGATELA 150PLN i panie kupowały same. Moje uczucia do tej formy też są mieszane. Wiem, że na koniec roku Paniom zostały pieniądze (choć wcześniej prosiły o papier xero i husteczki i kubki jednorazowe, bo podobno nie miały za co kupi). I co stało się z tymi pieniędzmi? Otóż w czerwcu panie zakupiły zabawki. Moje pytanie dla kogo? Chyba sprawiłam prezent dzieciom, które od wrzesnia idą do przedszkola, bo moje dziecko już się nimi nie nabawiło.

    Odpowiedz
  3. ~ania

    Masz racje w 100% ja czułam się podobnie robiąc wyprawkę dla dziecka 3 letniego w przedszkolu. lista była podobna !!!! tylko ryzy papieru były dwie , jeszcze 8 rolek papieru toaletowego i 6 opakowań chusteczek nawilżanych , 10 opakowań chusteczek higienicznych dużych!!! Jakież było moje zdziwienie gdy na następny rok otrzymałam taką samą listę – dodam iż mój synk w pierwszym roku często chorował i gdy zliczyłam to przez cały rok był tylko 3 miesiące w przedszkolu!!! Jakim cudem jedno małe dziecko zużyło wszystkie te rzeczy przez 3 miesiące!!! wiecie co zrobiłam – nie kupiłam NIC !!!!
    nie dostarczyłam wyprawki – gdyż uważam iż ta z poprzedniego roku mu starczy – i nikt mi nic nie powiedział – tylko by spróbowaly!!!

    Odpowiedz
  4. ~agata

    Dodam wyprawka do 1 klasy: tornister, piornik, kredki bic, pastele, plastelina, noozyczki,klej, blok rysunkowy, blok tech z białymi i kolorowymi kartkami, 2 ołówki, mazaki, gumka, temperówka, 2 zeszyty w linie i kratke, teczka z raczka, strój na wf w worku

    Odpowiedz
  5. ~M

    A u nas jest przedszkole gdzie panie zbierają od rodzicow po 50 zl na tego typu rzeczy dla dzieci i kupują z tych pieniędzy wszystko co potrzebne. Wszyscy zadowoleni, panie się z zakupów rozliczają i wszystko jest jasne. Po co dziecku 5 kpl kredek bambino? i niech dzieci w grupie jest 20?!?!?! to co, oni te kredki jeść będą?! przegięcie! Uważam że każdy rodzic po otrzymaniu takiej listy od razu powinien zrobić awanturę!

    Odpowiedz
  6. ~Sara

    Prowadzę zajęcia umuzykalniające w klasie „0″ (dzieci 5-6 lat). Na każde zajęcia drukowałam (za własne pieniążki, własny papier) po 25 stron kolorowanek o charakterze muzycznym(nauka pisania nutek itp.). Miesięcznie miałam 4 spotkania = 25 x4=100 stron wydrukowanych kartek A-4. Do tego przynosiłam własne płyty (kupowałam za swoje pieniążki), laptop (krótkie nagrania , np. prezentacje tańców ludowych- za własne pieniążki), a także kupiłam cały zapas naklejek (nagroda dla najpilniejszych- w ‚)” ciężko czym innym zmotywować do pracy, a naklejkę dostał ode mnie każdy). Szkoła nie dała mi ani grosza. Kazano mi prowadzić te zajęcia bez bazy dydaktycznej, bez instrumentu (dźwigałam sobie własny keyboard na zajęcia). CO JA MAM POWIEDZIEĆ???

    Odpowiedz
    1. ~Sara

      Aha- kolorowanki były na koniec zajęć, większość czasu stanowiły zabawy ruchowe-umuzykalniające. Po prostu kazano mi prowadzić godzinę zajęć naraz(powinno być 2x po pół), dzieci nie wytrzymywały, musiałam coś wymyślić na ostatnie 20 minut, bo grupa (to dużo dzieci, a sala mała) były już nie do opanowania….

      Odpowiedz
  7. ~rysunkowa

    Słuchajcie, moi drodzy… czy zdajecie sobie sprawę, jak dzieci „marnują” papier? Gdzie jest wychowanie ekologiczne? Przecież papier to drzewa. Małe dzieci jak rysują – każdy wie. Kółko, trzy kreski, zygzak… upsss, nie wyszło. Następna kartka… Dziecko nie potrafi poprawić, zamaskować tego co mu nie wyszło – bo nie potrafi, myślenie abstrakcyjne jeszcze ma czas, aby się rozwinąć, i nie ściera błędu – czasami, ponieważ takiej kredki zwyczajnie zetrzeć się nie da, ale częściej chyba dlatego, że nie jest tego uczone. jeszcze te 20-25 lat temu, jak my byliśmy dziećmi, to nie było aż takiego dostępu do takiej ilości kartek, i trzeba było samemu myśleć, żeby jak najwięcej papieru sobie na rysunki zaoszczędzić.
    Kredki – cóż, kompletów faktycznie dużo, zwłaszcza jak dla chłopca.
    Glina? Pastele olejne? Takie dziwne? Dziecko rozwija małą motorykę i sensorykę, różne konsystencje produktów malarskich są jak najbardziej wskazane. Są różne pianki, pasty teksturalne, masy papierowe, pastele olejne i suche, kreda (można to rozcierać!), ołówki twarde i miękkie, węgiel drzewny i wiele innych. Niech dziecko poznaje świat; rozumiem, że przyszłość jest w informatyzacji życia, ale bez przesady. Nawet jeśli Ci tego nigdy nie powie, to kiedyś doceni, że mógł spróbować wielu rzeczy.
    A na koniec wymądrzania dopiszę, że jestem nauczycielką – choć nie przedszkolną – i choć jeszcze dzieci nie mam, to chciałabym je uczyć w przyszłości w systemie homeschoolingu. Znam od środka „towarzystwo” nauczycielskie i choć nie podważam ich kompetencji jako nauczycieli, wolałabym jednak, aby moje dziecko uczyło się w swoim tempie, robiło doświadczenia, macało, rzeźbiło, poznawało jak największą ilością zmysłów świat dookoła, a nie było równane do najsłabszego w klasie i uczyło się liczyć do 10, gdy spokojnie w tym wieku ogarnia liczenie do 100. To nie nauczyciele to fundują, to rząd, ministerstwo i bezduszne kuratorium, do którego rodzice lecą z nadzieją, że obroni ich dzieci, a ono tylko sprawdza czy ilość dzieci i zrealizowanego programu w dokumentach się zgadza. Pozdro! :)

    Odpowiedz
  8. ~Sara

    Aha- kolorowanki były na koniec zajęć, większość czasu stanowiły zabawy ruchowe-umuzykalniające. Po prostu kazano mi prowadzić godzinę zajęć naraz(powinno być 2x po pół), dzieci nie wytrzymywały, musiałam coś wymyślić na ostatnie 20 minut, bo grupa (to dużo dzieci, a sala mała) były już nie do opanowania….

    Odpowiedz
  9. ~Justa

    U nas w zerówce szkolnej była składka na początku po 50zł na wyprawkę całoroczną, za co zakupione były przybory plastyczne dla wszystkich dzieci. Farby w dużych pojemnikach, ryzy papierów białych i kolorowych, duże kleje, nozyczki itd., które Pani dzieciom rozdawała wedle potrzeby. Oczywiście dzieci miały swoje piórniki w których miały kredki w podstawowych kolorach, ołówek, gumkę, ostrzynkę. Plecaczki małe tak by mogły w nich przynosić śniadanie. Książek do domu nie dźwigały. Jeśli coś miały zadane to na kserówkach. I program zrobiony, prac plastycznych multum a część zakupionych rzeczy zostało na kolejny rok nauki.

    Odpowiedz
  10. ~bunia

    Ja czasy przedszkola i wczesnej szkoły mam już jakieś 10 lat za sobą ale wtedy też trzeba było dużo kupować, miałam jeszcze na liście 5 op pasty do zębów i nie zapomnę kiedy odwiedziłam panią dyrektor przedszkola w domu ( mieszkam w małej miejscowości więc wszyscy się dobrze znają) okazało się, że w łazience stoi kilka opakowań pasty do zębów dla dzieci. Od tamtego czasu kupowałam mniej i dokupowałam jak się coś kończyło, nauczyciele przesadzają z ilością, nie liczą się z naszym budżetem a dobrze wiem, że zabierają z naszych wyprawek do domu dla swoich dzieci.

    Odpowiedz
    1. ~Ina

      Moi przedmówcy napisali o potrzebach dziecka w przedszkolu. Poczekajcie, aż pójdzie na studia. Jeden z tygodni w maju: 3 książki za 800 zł, wydruk pracy zaliczeniowej i jej oprawa 35 zł, obiady 60zł, dojazdy 56 zł. A muszę zaznaczyć, że takimi „niespodziankami” raczyło mnie moje dziecko systematycznie. Teraz na studia idzie drugi syn. W porównaniu z teraźniejszymi potrzebami, te z przedszkola to pikuś.
      Niestety, ale dziecko to OBOWIĄZEK, a nie zło konieczne. Jeśli chcemy mieć wszechstronnie wykształconego człowieczka, musimy w niego inwestować (nawet kosztem wyrzeczeń).
      Nie lubię, gdy ktoś porównuje dzisiejsze czasy do tych z ich młodości. Za moich czasów nie miałam komputera, kolorowego tv, telefonu, samochodu, itp, co nie znaczy, że moje dzieci mają żyć w takim zacofaniu i się nie rozwijać.

      Odpowiedz
      1. ~Martha

        Wybacz , ale nie uważam, że brak kolorowego (czy jakiegokolwiek) telewizora, komórki, komputera czy (?) Samochodu oznacza to , ze moje dziecko nie bedzie lub bedzie się źle rozwijać.
        W rozwoju pomagają raczej książki, wycieczki do lasu czy do parku I rozmowy.
        Faktem jest , ze wyprawki do przedszkola sa w Polsce drogie I przesadzone. W Niemczech wyprawka raczej jest czymś co obejmuje ubranie na zmianę, chusteczki higieniczne I tyle.
        Do szkoly wyprawka jest tutaj tak samo ogromna I droga.
        A studia… no coz. Pamiętam jeszcze z moich studenckich czasów, że czlowiek kupowal ksiazki na przykład używane. Bo ceny nowych byly po prostu nienormalne. I myślę , że nastudiach nadal mozna kkupić książki używane. Gorzej z książkami do podstawówki czy gimnazjum. Tam książki przypominają przedszkolne malowanki , ktore po wykorzystaniu nie nadaja sie do powtórnego użytku.
        Pozdrawiam.

        Odpowiedz
  11. ~Agnieszka

    A mnie to wcale nie dziwi.Moja córka idzie od września do gimnazjum,ale jak pamiętam przedszkole,zerówkę a później podstawówkę to taka wyprawka to był standard.W starszych klasach podstawówki dochodziły jeszcze takie wygibasy jak glina,masa papierowa,tusz kreślarski,ołówki o przeróżnych grubościach itd.Także spokojnie wszystko przed Wami ;)
    No i oczywiście w trakcie roku szkolnego co doprowadzało mnie do pasji,trzeba było przynieść nieraz z dnia na dzień 4 plastikowe butelki 1,5 litra,albo 40 guzików dużych + poszewkę na małą poduszkę,albo jakieś listewki tudzież drewnianą pilśniową płytke o wymiarach z nieba wziętych.A ty człowieku lataj po nocy i szukaj i kupuj i trać pieniądze,a dzieci zrobiły z tego jakiś nieprzydatny,brzydki durnostojek,który lądował w koszu najczęściej.Bo na co mi np.rakieta kosmiczna z plastikowych butelek w domu?????

    Odpowiedz
  12. ~Asia

    W mojej zerówce w Szczecinie dostałam listę na której oprócz pozycji do plastyki czy zeszytów dodatkowo było mydło w płynie oraz ręczniki papierowe i papier toaletowy obowiązkowo dostarczane co miesiąc… kupiłam raz i powiedziałam wychowawczyni, że nie będę zaopatrywać szkoły w artykuły higieniczne pierwszej potrzeby
    podpadłam

    Odpowiedz
  13. ~Michalina

    Hmm traktowanie zajęć plastycznych jako dodatek do innych zajęć to według mnie błąd.To dzięki plastyce Twoje dziecko uczy się kreatywnego, indywidualnego myślenia. Może pielęgnować swoją wyobraźnię. Coraz więcej zawodów wymaga od nas kreatywności, edukacja w Polskich szkołach jest za bardzo nastawiona na myślenie pod klucz.plastyka dla dzieci w zerowe jest według mnie równie ważna, jak nie ważniejsza niż rysowanie szlaczków itp. Dając mu wachlarz materiałów do wyboru pozwalasz dziecku decydować jak będą wyglądać jego prace.nawet 6cio latek zauważy, że pastele dają inne efekty niż kredki ołówkowe. To moje prywatne zdanie, nie jestem pedagogiem.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Plastyka jest ważna. A w tym wieku pewnie bardziej niż kiedykolwiek, jednakże moje dziecko w swoim pakiecie podręczników i ćwiczeń ma tak dużo, bardzo dużo zadań plastycznych, że wyprawka, o której napisałam, wydaje się być mocno przesadzona.

      Odpowiedz
  14. ~dosia

    hmmm zapomnieli o farbach plakatowych i olejnych:) to standardowa wyprawka ja musiałam jeszcze dołożyć 2 segregatory na pracę mojego dziecka. nie ma się co zżymać nic to nie da. I tak dzieci tego nie wykorzystają a na koniec roku w naszej szkole dziecko dostaje wszystko co zostało. Pozdrawiam i życzę bezstresowego roku. Ps. Przy zapisywaniu dziecka na świetlicę szkolną też trzeba skompletować tam wyprawkę:))

    Odpowiedz
  15. ~matka 3-ki

    mam dzieci w wieku 9,8 i 6 lat; zatem jestem bardzo w temacie; za wyprawki dla moich dzieci w ubiegłym roku zapłaciłam, oprócz podręczników oczywiście, 1500 zł; podręczniki to dodatkowe 1000 zł; nie dość, że każde z dzieci ma po około 20 ćwiczeń rożnej maści w których mnóstwo jest wyklejanek wydzieranek i tym podobnych, to zupełnie nie rozumiem po co te wszystkie przybory; u nas dzieci mają je podpisane, zatem szkoła dla swoich celów nie zużywa, na koniec roku pozostałości oddają dzieciom; ale , no właśnie – pod koniec ostatniego roku dzieci miały tyle przyborów do zwrotu, że musiałam samochodem pojechać aby zabrać te 6 ogromnych reklamówek materiałów !!!
    oczywiście większość rzeczy zniszczona, pomięta, kredki połamane; zatem nie do użycia w przyszłym roku; ale cóż się dziwić, jak dzieci maja szanować swoje materiały, skoro mają ich 4 razy więcej niż potrzebują !!!! jak dzieci uczyć szacunku do artykułów szkolnych, do pracy rodzica, który musiał wydać po nic tysiące złotych, skoro szkoła wymaga i pani każe i dziecko musi mieć?? a jak w tym kontekście ma się rozsądek konsumpcyjny i świadomość ekologiczna szkół???? !!!!! jak rozsądnie wychowywać dziecko i nie dać się zwariować zakupom, skoro nic nie można dzieciom odmówić, bo trzeba kupić; dzieci od najmłodszych lat dowiadują się, że muszą mieć wszystko co tylko rynek wyprodukował i to w wielkim nadmiarze; nie dodałam jeszcze, że przybory w szkole to jedno, a w domu przechowujemy podobną pule, bo przecież do prac domowych nie nosi się przyborów ze szkoły !!!!
    jak dla mnie to jest niezwykle niska świadomość pedagogiczna nauczycieli, dyrektorów szkół i brak jakiegokolwiek rozsądku; w żadnym stopniu nie służy dzieciom i ich wychowaniu oraz kształceniu

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Zgadzam się z Tobą.
      A nie lepiej kasztany z dziećmi pozbierać, żołędzie, liście i wiele innych rzeczy, które nie kosztują a można je kapitalnie twórczo wykorzystać?
      Dlaczego nie uczyć dzieci wykorzystywania materiałów, które już mamy (opakowania np) i z których można robić fantastyczne rzeczy?
      Najłatwiej sięgnąć nam do kieszeni. Najłatwiej zażądać.
      To raz. A dwa, jak mówisz, jak będą mieć mniej, to będą musieli nauczyć się oszczędności i szacunku do tego, co im kupiliśmy. Ale tego musi uczyć również szkoła.
      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
      1. ~oni.ka

        Jestem przekonana, że takie materiały nauczycielka też wykorzysta. I jeszcze kilka innych, których pewnie w ogóle sobie nie wyobrażałaś. :)

        Odpowiedz
  16. ~greenka

    Oczywiście, że warto się zapytać o powód takiej, a nie innej liczby przyborów. Może wówczas wszystko się wyjaśni i zbędne okażą się te demonstracje, pomówienia i oskarżenia.
    Co o tym sądzę? Przesadzasz.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Może trochę przesadzam. A może nie. Nie wiadomo. Oczywiście, że o wszystko zapytam, co nie znaczy, że nie mogę się na swoim blogu dzielić rozmaitymi przemyśleniami. To nie są oskarżenia, tak sądzę, to moje odczucia.

      Odpowiedz
  17. ~Mimi

    Kiedy mnie w erze dinozaurów wyprawiano do przedszkola, czy I klasy wyprawka była podobna. Trochę wyrozumiałości. Przecież jak dziecko nie zużyje to przynosi do domu i przynajmniej mniej kupisz za rok.

    Odpowiedz
  18. ~foka

    Lista smieszna ale mysle, ze nie masz co sie tym przejmowac. Kup wszystkiego po 1 szt i ewentualnie bedziesz donosic jak jakims cudem wszystko wykorzysta:d…w co wątpie, wiekoszsc rzeczy przechodzi potem na rzecz szkoły, szczegolnie ta ryza papieru ksero….tyle dzieci, tyle ryz papieru hahhahahaha. Bedzie zebranie na poczatku roku, wiec idziesz i glosno pokazujesz swoje niezadowolenie a za Tobą pojda inne matki, bo mysle, ze sama nie będziesz:D

    Odpowiedz
  19. ~ewcia

    U mojej córci w przedszkolu teraz idzie do starszaków-zerówki „5-latka” w czerwcu były pieniążki zbierane na książki 120 zł. i 100 zł. na wyprawkę na cały rok, które kupuje przedszkole. Ale poinformowano nas że oprócz prac dzieci z tych materiałów robiona jest dekoracja przedszkola i dekoracje na przedstawienia. Poza tym dzieci biorą duży udział w konkursach plastycznych. Córcia chodzi do tego przedszkola już 2 lata i akurat w tym przedszkolu widzę że pieniążki te są wydawane racjonalnie i chyba co najważniejsze w każdym momencie mogę mieć wgląd we faktury, czyli ile wydano i na co. Również jest to przedszkole państwowe. Pozdrawiam :)

    Odpowiedz
  20. ~E.

    Ja nie rozumiem czemu jesteś w szoku? ja to samo kupowałam do pierwszej klasy i jeszcze w ciągu roku musiałam dokupywać

    Odpowiedz
  21. ~Ewa

    A w moim przedszkolu nie przynosi się niczego (poza szczoteczką do zębów i pastą). Za to składamy się po 60 zł na semestr na tzw. artykuły papiernicze. Panie kupują same. Mają sprawdzone firmy, dzięki temu wszystkie dzieci rysują czy malują farbami dobrej jakości. Dawniej różnie to bywało (wiem z rozmów z paniami, że nie wszystkie kredki chciały rysować – ale tego można oczekiwać po kredkach za 0,99 zł z supermarketu). Papieru toaletowego też nie kupujemy:)

    Odpowiedz
  22. ~Agnieszka

    U nas jest składka po 100 zł od osoby i nauczycielki kupują wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy dla dzieci nowe ręczniki i szczoteczki do zębów co by nie było wojny że ten jest z ben tenem a ten z peppą wszystko podpisują no i do wglądu dla rodziców są faktury za zakupy no i jeżeli coś zostaje pieniądze są doliczane np. do wycieczki szkolnej i jestem w delikatnym szoku takiej listy tym bardziej że mój syn też idzie do zerówki

    Odpowiedz
  23. ~Marzena

    Czytam komentarze i nic mnie dziwi,juz nic mnie nie zdziwi w tym naszym kraju.
    Leki drożyzna,opłaty drożyzna,podatki wysokie,życie drożyzna więc dlaczego książki i przybory miałyby byc tanie.Przecież dzieci polityków i ich rodziców nie maja takiego problemu ponieważ ich na wszystko stać.
    Moja córka tego roku ma czwarta już klasę i za podręczniki suma to ok. 500 zl,ćwiczeń tyle ,że głowa boli,zeszyty,przybory musi oszczędzać tak by kredki czy takie mniej używane były przydatne w nast.r,szkolnym.Córka druga i trzecia Liceum,jedna z nich połowe książek może miec używanych,ale sam angielski i niemiecki to 200 zł z ćwiczeniami i więcej,ale druga z córek jest z rocznika ,która ma nowy program i cały czas musi kupic nowe podr.cena jak u 1-wszej.Dziecko musisz też ubrac,stroje gimnastyczne,bilety szk.Mnie życ sie nie chce,a rząd da w październiku po 100 zl zdaje sie wyprawki–SMIECHU WARTE-na PANIENKI WYDAJA 5X WIECEJ.Czego oni oczekują w wyborach,wygranej?! ja nigdy na nich nie zagłosuje,wprowadzili wieksza biedę,wciąż większe to zmartwienia,utrudnienia,jeszcze namieszali z Rosja ,nawet boimy się dzieci do szkoły wysłać.Sami zwieją,a my na pastwę losu zostaniemy,szkoda słów na te naszą Polskę,a szkoda bo piękną i zmarnowana.pozdrawiam.Sory jesli sa błędy,ale już sie zdenerwowałam,jeszcze dodam,ze mam raka i ZERO pomocy od państwa,no tak mamy dobrze .

    Odpowiedz
  24. ~Marta

    Całkiem spora ta wyprawka :)
    Za moich czasów połamane rysiki z kredek wykorzystywało się do barwienia gumy do żucia… może teraz robi się to kredkami bambino :)… może są zdrowsze :)
    Co do ryzy to Pani będzie kserował różne informacje dla dzieci, rodziców sprawdziany ale to wystarczą 2-3 ryzy na cały rok szkolny
    Od czasów przedszkola po szkołę – (starszy syn w tym roku zakończył edukację w szkole podstawowej) i to tylko do klasy 3 robiliśmy składki na wyprawkę w przedszkolu wynosiło to więcej. Albo Pani albo mama z trójki klasowej robiła zakupy na bieżąco.
    a cóż lista solidna… Powodzenia :)

    Odpowiedz
  25. ~artur

    A nie jest przypadkiem tak, że ci którzy przynoszą wyprawkę zrzucają się na tych, którzy mają to w nosie??? Jakie są sankcje za nie dostarczenie całej tej listy produktów? Pani pogrozi palcem? Weźmie rodzica na poważną rozmowę?

    Będzie trochę na zasadzie „nie mam Pańskiego płaszcza i co mi Pan zrobi?” Nie mam i nie przyniosę, a jak dziecko nie ma być wykluczone, to niech Pani wychowawczyni zapewni. A ta zapewnia – z zasobów innych dzieciaków…

    Odpowiedz
  26. ~Basia

    Kiedy mój syn szedł do 1 klasy podstawówki wyprawka wyglądała podobnie. Oczywiście kupiłam wszystko od razu, no bo jak? Teraz pójdzie do 2 klasy LO i większość z wyprawki niezużyta leży do tej pory. Glina, pastele, kredki ….. Po tej pierwszej nauczce zawsze robiłam zakupy na bieżąco, jak było potrzebne. Oczywiście wymaga to trochę dyscypliny od dziecka i rodzica, ale nie dajmy się zwariować.

    Odpowiedz
  27. ~wyspiarka

    Wlos się jeży na głowie. Mieszkam w Szkocji i prawda jest taka, że prawie nic nir muszę tu kupować. Co prawda moja dwulatka jest w żłobku, ale nawet, gdy będzie w starszakaçh będĕ pŀacić 2,5 funta tygodniowo na owoce. Podkreślam, nie słodycze, nie jogurty a owoce. I nie taki z supermarketu, tylko z pobliskich farm, ktòrych pełno w okolicy. A jak już juniorka pòjdzie do szkoły to będzie potrzebować lunch boxu ( około 2 funty), mundurku za około 20 funtow i piòrnika za około 3 funty. Wszystko inne jest ze szkoły. Swoją drogą nie rozumiem polskich nauczycieli. Niby wiedzą jak jest w kraju, że się nie przelewa, sami mają ciągle mało, a jak kogoś na podręczniki nie stać to jedynki wpisują. A podobno leżącego się nie kopie…

    Odpowiedz
  28. ~kanika

    Szanowni Państwo,
    proponuję rozmowę z wychowawcą, Radą Rodziców/ po to jest powoływana/ a potem dyrektorem. W przedszkolu i zerówce zaproponowaliśmy od początku zbiórkę po 3 zł miesięcznie od dziecka na pomoce – płatne miesięcznie lub w dowolnych ratach. Wychowawczyni kupuje to co się kończy. wszystkie dzieci mają to samo i nic się nie marnuje. Dzieci prac robią mnóstwo, ale z 600 zł rocznie często jeszcze zostaje na koniec roku na niespodzianki dla dzieci 3 zł miesięcznie nie jest dla nikogo obciążeniem.

    Odpowiedz
  29. ~Kaska

    U mojego syna w przedszkolu była składka we wrześniu po 20zł (na półrocze) i Pani Przedszkolanki na bieżąco kupowały to co akurat było dzieciom potrzebne a potem rozliczały się z rodzicami z paragonów czy faktur. To co tu jest wypisane to jakaś masakra

    Odpowiedz
  30. ~Aleksandra

    Rozumiem frustrację, ale postaraj się teraz zrozumieć, jak poczuje się Twoje dziecko, gdy zobaczy, że inne dzieci mają tyle ciekawych i fajnych przyborów do przedszkola, a on ma tylko te podstawowe, przez co uwezmą się na niego nie tylko wcześniej wspomniane przedszkolaki, ale i panie wychowawczynie.
    Moim zdaniem, gdybyś spojrzała na punkty wyprawki już na początku lipca, wyglądałoby to nieco inaczej, bo miałabyś szansę rozłożyć wszystkie wydatki. Tak niestety naraziłaś się na nerwy, co na pewno odczuje Twoja pociecha.
    A że tak wielkiej i chyba niepotrzebnej jeszcze nie widziałam to zupełnie inna sprawa. Może zbierz kilka innych niezadowolonych mam i napiszcie list do organu prowadzącego szkołę? Jeśli to Cię dotknęło nie zostawiaj tak tego. :)
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  31. ~Szczęśliwa mama

    CZY MUNDUREK KOMUNISTYCZNY BYŁ ZŁY?
    Wyprawka szkolna to ważna rzecz ale dlaczego dawniej dzieci miały do dyspozycji podstawowe wyposażenie tj. :kredki ołówkowe, bambino, gumkę, ołówek, farby, blok i to wystarczało. Dzieci na tym nie traciły a nawet śmiem powiedzieć, że byliśmy bardziej kreatywni niż obecne dzieciaki. Dlaczego te nieszczęsne mundurki o które tyle było zamieszania, dawniej się sprawdzały…, ponieważ nie było rewii mody, dzieci nie wyśmiewały się z rówieśników (a potrafią być okrutne). Podręcznik był wykorzystywany przez rodzeństwo, nie było takich absurdów jak teraz, że rodzice wydają wielką kasę na książki, ćwiczeniówki, które nawet w połowie nie są realizowane. Jestem mamą dwójki dzieci i wiem jakie co roku są wydatki. Bardzo niepokoi mnie również to, że MEN nie przykłada wagi do nauczania dzieci wieku przedszkolnego, braki które powstają na tym etapie nauczania dziecka rzutują na jego przyszłość. Moja córeczka w pierwszej klasie miała b. duże problemy w nauce, jakimś trafem koleżanka poleciła mi zestaw książka i pomoce (eduzirena) w nauce przez zabawę. Po pół roku pracy z nią na tych pomocach a właściwie zabawy, wyniki były zadziwiające, jest najlepsza w klasie. Zachowałam też elementarz Falskiego po mojej starszej siostrze, chociaż jest już b. wysłużony to moje dzieci chętnie się z niego uczą bo nowe podręczniki są stworzone przez chorych ludzi. Czemu Ministerstwo nie myśli o przyszłości naszych pociech, przecież prócz wychowania najważniejsze jest nauczanie.

    Odpowiedz
  32. ~k.

    Gdyby polska szkola miala zapewnic dzieciom artykuly plastyczne, to okazaloby sie ,ze potrzeba 1/4 tego ,co pani opisala. Z kieszeni rodzica latwo ciagnac. Od razu tez rodzi sie agresja w kierunku nauczyciela,zwlaszcza tego od nauczania poczatkowego, bo tu od wychowania plastycznego kazdy rodzic czuje sie ekspertem, zreszta poziom zerowki tez ogarnia,gorzej juz od czwartej klasy wzwyz, nauczycielowi od matematyki juz nikt tak latwo prosto w oczy nie podskoczy, raczej obgada za plecami. Podsumowujac, jezeli dziecko nie interesuje sie rysowaniem,uzywa do bazgrania jednej kredki, to faktycznie farby olejne mu nie pomoga,a nauczyciela nie mozna z gory traktowac bez szacunku ,bo takie postepowanie przejmuja potem dzieci.

    Odpowiedz
  33. ~Marta

    Powiem tak: szczeka mi opadla i jeszcze zbieram zeby… :) przerazajacy jest stan finansowy polskiej edukacji. Pisze to jako matka 2-jki dzieci uczacych sie w UK, gdzie nie istnieje slowo „wyprawka”. Dziecko ma w szkole ksiazki, zeszyty, kredki itp. Rodzice tylko mundurki kupuja i ew.obiady szkolne.

    Na co ida Wasze podatki, jak nawet szkola domaga sie sponsorowania papieru na ksero??

    Odpowiedz
  34. ~joanna

    Ja mam to samo tylko ze nie jedna rydze papieru a dwa a bloki dwa razy wiecej wszystkie rodzaje i rozmiary a moja corka idzie do przedszkola dzieci maja sie bawic a nie studiowac plastyke przez 8 godz.lub wiecej.

    Odpowiedz
  35. ~Venus Hair Style

    Moja córka teraz idzie do pierwszej klasy i wyprawka jest już mniejsza ale miałam podobną listę jak twoja tylko kredki po jednym opakowaniu. Faktycznie papieru idzie dużo chociaż my mieliśmy jedną ryzę dla dwójki dzieci ale po pierwszym półroczu dokupowałam. Gliny akurat nie kupowałam bo w zerówce córcia miała dodatkowe zajęcia co tydzień z panem, który przywoził swój sprzęt a szkoła za to mu płaciła. Mieszkam w mieście gdzie króluje ceramika więc takie zajęcia to podstawa.
    Pozdrawiam, ja dałabym po jednym opakowaniu a w razie czego zawsze można donieść bo kredki Bambino służą długo.

    Odpowiedz
  36. ~ada

    niestety wyprawka robi spora wyrwe w budzecie domowym, tak jak czytalam na porandiku inwestowania, takie to nie jest i kazdy rodzic szkolnego malucha sie z tym zgodzi

    Odpowiedz
  37. ~Pchełka

    A farby i krepa to gdzie? i pędzle co najmniej 5 rodzajów i ołówki o różnej miękkości? To chyba niemal standardowa wyprawka. U mnie poza chusteczkami hig i ryza papieru. Mój starszy syn najwięcej zużył farb, plasteliny, kredek, ołówków i kartek (4 bloki to mało, założyłam mu zeszyt 96kart żeby się „wyżywał” gryzmołami i oszczędzał papier, ale gdyby nie to to ryza papieru nie byłaby przesadą :) ) Dodam że był w 1klasie i że w ciągu roku trzeba było od czasu do czasu jakąś pracę wykonać w domu lub donieść guziki, patyki, szmatki, włóczkę itp itd nie, nie, rodzic nie ma lekko (poza portfelem), ale nigdy w życiu już nie będziemy tak kreatywni i twórczy jak mając dzieci w klasach 1-4!

    Odpowiedz
  38. ~kasik

    Troche pozno komentuje-jak zwykle, ale chcialabym wtracic kilka slow, bo temat faktycznie jest „ciekawy”. U mnie juz od zerowki ta lista zakupow jest ogromna.
    Pocieszenie:
    Nie musisz kupowac dodatkowo do Twojej listy (ja mam taka sama+): 4 zeszytow, 7 folderow, 50 olowkow, 2 temperowek, plastrow opatrunkowych, torebek plastikowych zamykanych(do zamrazalnika), a klejow 7, zelu dezynfekujacego, mokrych husteczek do ciala i do stolow, pisakow do tablicy 4-8, dlugopisow 10-czerwonych, olowkow automatycznych 24, sluchawek do komputera, koniecznie z mikrofonem, i z kazdym rokiem dochodzi jeszcze artykul taki jak: cyrkiel, kalkulator, komputer(wypozyczenie), kompas, segregatory itp.
    Zrozumienie:
    Dla dobrej szkoly warto, nawet jak sie wspomaga szkole czy nauczyciela
    Rozwiazanie:
    Zaobserwuj co naprawde schodzi i kupuj wedle potrzeby, ja zaczelam ograniczac te ilosci i jestem zadowolona (np te plastikowe torebki-bzdura totalna)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>