Kot jest dobry na wszystko

 

Pewna kobieta rozeszła się z mężem (który ją zdradzał), potem straciła pracę, a w końcu podupadła na zdrowiu.

Kiedy do rachunku strat dołączyły jeszcze problemy ze snem, apatia i brak apetytu, postanowiła wybrać się do psychiatry. Specjalista dopatrzył się u niej zaburzeń afektywnych dwubiegunowych i zaczął się „rajd po lekach”: jeden lek na nastrój, drugi przeciw niepokojowi, trzeci na sen… Efekt? Pięć kilo do przodu, migreny, mdłości i chroniczne zmęczenie.

Lekarze (bo skonsultowała się też z innymi specjalistami), kładąc wszystko na barki stresu, jeszcze bardziej wzmocnili kurację. Nie przynosiła ona jednak efektów…

Pewnego dnia, pod wpływem programu w telewizji, kobieta zapragnęła sprawić sobie kota.

Po raz pierwszy od wielu miesięcy wzięła się więc za sprzątanie mieszkania, aby przyprowadzić do niego nowego gościa. Pojechała do schroniska, gdzie wpadł jej w oko gruby trzyletni rudzielec, porzucony przez właścicieli, którzy wyjechali za granicę i nigdy już nie wrócili.

Ledwo Rudzielec znalazł się w nowym miejscu, a już wskoczył na łóżko, zaczął mruczeć i lizać się. Taki był początek nowego etapu w życiu naszej bohaterki – znów miała kogoś do pogłaskania, przytulania i rozmawiania… W nocy wreszcie zaczęła się wysypiać – kołysana mruczeniem.

Od tamtej pory zaczęła zmniejszać dawki leków, w dzień wychodziła z domu, udzielała się towarzysko. Aż w końcu znalazła nową pracę, nowych znajomych. I odżyła!

To prawdziwa historia :)

Jestem zdania, że kot to cudowny towarzysz człowieka. Sama regularnie odczuwam pozytywny wpływ mojej kociczki Coco. Kiedy jestem chora, często kładzie się koło mnie, jakby chciała mi pomóc w wyzdrowieniu. Mruczy, grucha, odprawia nade mną jakieś kocie rytuały… :)

Zauważcie, że kocie miauczenie zarezerwowane jest tylko dla nas. Koty nigdy nie miauczą do siebie nawzajem. Komunikują się, ale wydając inne dźwięki. Obserwowałam już kilka razy, jak Coco porozumiewała się ze swoimi dzieciaczkami. To bardzo specyficzny rodzaj kociego języka. Jakby gruchanie, delikatny warkot. Różny, bo używany w różnych sytuacjach. Kiedy Coco karciła któregoś malucha, wyraźnie to było słychać. Kiedy go wołała, również, i był to już inny rodzaj gruchania.

Chociaż skala ekspresji kota jest nieco ograniczona, człowiek dość szybko uczy się odróżniać zwyczajne „mmr” na powitanie lub w podziękowaniu od „miau” domagającego się pieszczot lub jedzenia czy znacznie bardziej niecierpliwego „mrrrau” albo żałosnego „miiieeeu”.

Kot to chyba jedyne zwierzę bezkrytycznie akceptowane w łóżku. Jest czysty i niczym nie pachnie (choć słyszałam opowieści o kocich brudasach, czyli wyjątki się zdarzają). Pozwala się głaskać (choć jest typem niezależnym i najczęściej on ustala, kiedy pozwoli nam na pieszczoty). Ma ciepłe futerko. Jego mruczenie jest kojące i pomaga zasnąć. Kiedy kot wgramoli się do łóżka, właściciel nie śmie się poruszyć… Przynajmniej ja tak robię :) (no i tylko wtedy, gdy śpię sama – mój mąż za Coco nie przepada).

Wibracje mruczącego kota odczuwamy za pomocą receptorów w skórze. Mruczenie powoduje u ludzi wydzielanie endorfin o zaledwie kilkuminutowym, ale bardzo silnym działaniu. Można więc powiedzieć, że daje to coś w rodzaju obłoczka uspokajających związków chemicznych, które relaksują organizm. Słuchanie mruczenia to prawdziwa terapia, a jej efekty dorównują działaniu wielu antydepresantów i leków nasennych!

A na zakończenie powiem Wam, że jak twierdzi weterynarz behawiorysta Joël Dehasse, nawet dorosły kot może być dla człowieka substytutem dziecka. Ma podobną wagę, wydaje podobne dźwięki, jest tak samo delikatny, ciepły i łasy na pieszczoty. A człowiek musi opiekować się nim trochę tak jak dzieckiem. To by wyjaśniało, dlaczego ja tak się ekscytowałam każdą ciążą mojej Coco. I ciążą, i porodami, i wszystkimi jej maleństwami. Jak nic mam niezaspokojony instynkt macierzyński ;)

A Wasze koty? Lub znajome Wam koty? Jak wpływają na ludzi?

 

60 myśli nt. „Kot jest dobry na wszystko

  1. ~Pani S.

    Lubię koty, ale nie jest to jakieś wyjątkowo gorące uczucie. Pogłaskam, podrapię i tyle. Jestem zdecydowaną psiarą. :D Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  2. desperado

    O jacież, a ta pani nie mogła se jakiegoś pana ze schroniska przynieść?? tak samo by się nim musiała opiekować, karmić i sprzątać po nim, baaa nawet przy odrobinie szczęścia tez mogła by mieć rudzielca, ale …………. miała by szansę na lepsze gruchanie :)
    Witam ciepło, mimo iz kotki nie posiadam :)

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Ach, Desper, Ty to od razu o jednym ;)
      Jakby były takie schroniska, to kto wie, może by sobie jakiegoś samczyka przygruchała…? :)
      Witam deszczowo :(

      Odpowiedz
  3. alicja

    Mam dwa – Tosię roczną szylkretową dziewczynkę, hultaja jakich mało, który wciąż się ze mną kłóci, ale uwielbia się przytulać i we wszystkim mi pomaga; i Borysa lat 12 pręgowanego szarego, dostojnego dachowca -sabarytę, który udaje, że ma wszystko gdzieś..
    I oba uwielbiam i kocham. A kiedyś chciałam mieć psy, bo kotów zwyczajnie nie lubiłam. Był jednak taki czas, że psycholog zalecił, by dla dobra dzieci mieć w domu zwierzaczka. Wybór padł na koty, bo najmniej kłopotliwe i mogą zostać same przez kilka godzin, a są przytulalskie..No i zakochaliśmy się w nich. Dają nam ogrom radości i miłości. A chociaż to niezależne stworzonka, to potrafią tęsknić w sposób trudny do opisania..
    Tak moje dwa koty są dobre na wszystko :)

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Potrafią zatęsknić, to prawda… kiedy wróciłam w te wakacje z kilkudniowego wyjazdu, Coco przybiegła się przytulać, coś tam do mnie mruczała,gruchała, a potem od razu pobiegła na dwór i upolowała mi wielką mysz… to jest miłość :)

      Odpowiedz
  4. ~Mona Lisa

    Koty doceniłam dość późno, wcześniej uważałam się za psiarę i… Jestem nią nadal, ale przekształciłam się w taką psiarokociarę. Mojego kocurka kocham zupełnie inaczej, niż psa i każde z tych zwierzątek daje mi inne emocje. Pozdrawiam :-) .

    Odpowiedz
  5. ineczka

    aaaaa wpis idealny dla mnie ! moje wszystkie koty są kochane przez nas i czuję ten ich uspokajający wpływ. Mój Rudy zasypia przy mnie za każdym razem, gdy jestem zdenerwowana i zestresowana. Tak było przed egzaminem na prawo jazdy, ja nie spałam, on się przytulał i mruczał, no i w końcu usnęłam….koty są najlepsze na wszystkie troski :)

    Odpowiedz
  6. ~Eviva

    Uwielbiam koty! Mam ich w tej chwili czwórkę – trzy własne kocice i kocur z Fundacji, ciężko chory staruszek. Z nimi mieszkanie robi się przyjazne dla swoich i dla obcych. Kto nie lubi kotów, sam nie wie co traci.

    Odpowiedz
  7. ~Tomek

    Ciekawy wpis, sam posiadam adoptowanego kota i faktycznie pomaga w ciężkich chwilach.

    Jedynak kij ma dwa końce i czasami kot pokazuje swoją kocią naturę :-)

    Przez kilka ostatnich dni o 4.00 codziennie puka łapami w balkon, aby go wypuścić. Co zrobiliśmy… zastawiliśmy balkon krzesłami, rano patrzymy kot spij sobie smacznie na tym własnie krześle :-)

    pozdrawiam miłośników kotów

    Odpowiedz
  8. ~Adka

    A po co Ci tyle kotów? Też mam kotkę, ale po drugiej rui poszłam do weta na sterylizację. Dziwi mnie, że w XXI w. dalej takie zacofanie wśród nawet młodych ludzi…Produkujcie dalej małe kotki bez potrzeby. Do właścicieli kocurów – czy wiecie, że one potrafią rocznie naprodukować 2500 kotków!!! Kastrować i sterylizować!!!

    Odpowiedz
  9. ~kobieta-nie-typowa

    Miałam wiele kotów, niestety podobnie jak psy, nie żyją tak długo jak człowiek, a częściej niż psom i ludziom, przytrafiają im się nieszczęśliwe wypadki. Bo one są mimo wszystko niezależne – mają swoje ścieżki, nie zawsze bezpieczne. Mój ostatni kot, rządził psami, ustalał sposób i czas zabawy z nimi, biada temu, który próbował to zmienić. Co prawda zanim pojawił się amstaf dostawał regularne bęcki od innych kotów, na swoim własnym terenie, był bowiem znacznie od nich mniejszy. Nieraz ratowaliśmy go z poważnych opresji. Mała sunia na swoich króciutkich nóżkach nawet nie miała szans aby któregoś z nich pogonić, ale amstaf owszem. Od tej pory siedząc na balustradzie patrzył dumnie jak jego wrogowie zmykają, przed psem. Pewnego dnia, wyszedł na jedną z tych swoich kocich wędrówek i już nie wrócił. Cały czas mam nadzieję, że gdzieś tam żyje, bo poszukiwania nie dały rezultatów. Nawet psy długo chodziły osowiałe i nie chciały się bawić po jego zniknięciu.

    Odpowiedz
  10. ~Arionka

    Ja mam 2 koty w domu, 11-letnią Zuzię i rocznego Felixa. To najcudowniejsze zwierzaki na świecie, pieszczochy, przytulaki i mruczaki. Śpią ze mną na poduszce a w chłodniejsze dni pchają się pod kołdrę. I zawsze witają mnie w drzwiach gdy wracam do domu. Zdarza się też, że siadają mi na kolanach i oglądają ze mną film. Wątpię czy coś z niego rozumieją ale wpatrzone w monitor są :) Jeszcze trochę i pod prysznic mi wlezą … :)

    Pozdrawiam wszystkich miłośników kotów … i innych zwierzaków :)

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Nie. Chciałam, żeby moja kotka miała raz dzieci. Żeby raz zaznała macierzyństwa. Ale mnie przechytrzyła i dwa razy uciekała z domu i wracała z wielkim brzuchem. Sprawa, jak widzisz, wymknęła się spod kontroli. Jest mi głupio z tego powodu. Za miesiąc ją wysterylizuję.

      Odpowiedz
  11. ~misiaczek

    witam – mam na imie jola i jestem osiedlowa kociara -mam 3 koty w 2 domach gdyz mam 2 corki dorosle ktore wychowaly sie przy kotach albo moze przez koty i kazda miala swojego kota poniewaz na ogromnym osiedlu zdarzaja sie rozne kocie problemy przynosza mi do domu koty w roznym stanie a to potracone przez auto a to wychudzone znalezione w piwnicy bo wiedza ze nikomu nie odmowie a po wykapaniu odpchleniu odkarmieniu i obowiazkowej wizycie u weterynarza zawsze znajdzie sie bratnia dusza i kot wedruje do nowej rodziny- powiem tylko ze w porywach w domu biegalo 7 kotow ale wszystkie znalazly cieply dom -a kochany pan weterynarz robi przeglad szczepienie i odrobaczenie za usmiech za co mu bardzo, bardzo dziekuje-a maz – to wlasnie jego pomysl na zwierze w domu bo nie trzeba z nim wychodzic na spacerki i kot moze zostac przez 2-3 dni sam w domu -pozdrawiam

    Odpowiedz
  12. ~Gizelka

    Nie umiem tak pięknie pisać jak autorka ,ale mogłabym się podpisać obiema rękami.
    O mojej depresji wie tylko mój psychiatra – a to dzięki mojemu kocurkowi.Jest bardzo komunikatywny,czuły i najlepszy na wszystkie smutki. Kocham wszystkie koty i dlatego dokarmiam też te biedne,bezdomne osiedlowe.

    Odpowiedz
  13. ~ann

    Moja Kitty co noc śpi w moich ramionach, przy niej zawsze czuję się wspaniale, nawet mój mąż nie jest w stanie się poruszyć w nocy żeby jej nie obudzić a od kiedy jestem w ciąży kot sam wie że nie może po mnie dreptać swoimi łapkami, jest niezwykle delikatna, bo jak wiadomo koty najlepiej nas rozumieją :)

    Odpowiedz
  14. ~ladybird

    w wieku 63 lat w tym roku po raz pierwszy w zyciu / zupelnie przez przypadek/ dostalam 2 miesiecznego kotka!!!i juz nie wyobrazam sobie bez niego zycia!!!!!!!!szkoda ze wczesniej nic o kotach nie wiedzialam!!!!jest przekochany!!!!jestem osoba samotna i teraz we dwoje zyje nam sie weselej

    Odpowiedz
  15. ~Kociara

    mam dwa koty : 6 kg rudzielca i chudziutka kotkę i nie wyobrazam sobie zycia bez nich!!! nawet po fakcie jak naszą nową kanapę pozaciagały tak bardzo że mąż wychodził z siebie :) no ale cóż :) jak mozna ich nie kochać!! uwielbiam te zwierzaki….. są wspaniałym lekiem na handrę :)

    Odpowiedz
  16. ~ciocia

    Mruczenie kota nie oznacza, że on się dobrze czyje w naszym towarzystwie. Mruczący kot to kot w stresie. Kot mruczy jak rodzi i jak umiera. Jak jest naprawdę spokojny i zadowolony to milczy. I taką moją Kasię lubię najbardziej. Jak na mnie leży bez dźwięku. Wtedy wiem, że i jej i mnie jest dobrze. A zrobiła się jeszcze bardziej przytulajna jak odszedł mój pies. Razem spali, razem jedli i broili. Teraz przychodzi spać do mnie a do jedzenia wybrała sobie miskę po psie. Śmieszne bo mogłaby jej używać jak wanny. Chyba jej sprawię niespodziankę w postaci jakiegoś kociątka ( jest już za stara na własne ) z podwórka. Ją też przynieśliśmy z parkingu przed domem. Koty są super. Psy też. A każde inaczej. Pozdrawiam wszystkich miłośników czworonogów.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Gruchanie kota to też stres? Nie chcę się mądrzyć, ale Coco często przytula się do mnie, łasi i wtedy grucha, mruczy. Wygląda na szczęśliwą.

      Odpowiedz
  17. ~Sun

    Z tym, że są bezzapachowe to bym się spierała. Każdy kot ma swój zapach, ale jest to taki przyjemny (przynajmniej dla właściciela) zapach skóry i sierści. Aczkolwiek po głaskaniu nie pozostaje on na dłoniach, czy na ubraniach – z psami jest na odwrót, masz psa to wszystko jest psem :) Ja swoje dwa koty potrafię odróżnić po zapachu :)

    Odpowiedz
  18. ~Pampila

    Moj kociak jest lekiem na cale smutki :) Kocham jak dzieciatko. jest rozpieszony po same koncowki uszu i robi co mu sie tylko podoba :D Uwielbia przytulaski tak jak ja. Wzielam go z potrzeby dla siebie „kogos do kochania” , moj maz tez nie przepada za nim specjalnie i nawet ma cicha nadzieje ze w koncu uda mu sie gdzies zapodziac, bo jest jeszcze mlody i ciapowaty… Ale jest to moje oczko w glowie ;) Jest tez rudy i MEGA milusi <3

    Odpowiedz
  19. ~aga

    kocham wszystkie koty – mam 2 – Nikitę (myślę że cierpi na adhd) i Leona(dostojny grubcio). Są kochane, słodkie i cieplutkie.Prawdą jest że wyczuwają nasze nastroje bo zawsze przychodzą się przymilać w „gorsze dni”

    Odpowiedz
  20. ~Ela

    Ja mam dwie kocurzyce w domu :). Na początku moja druga połowa ich nie akceptowała ale nasze dziecko bardzo je pokochało – spały z nim i ogólnie gdzie on przebywał tam były i one. Ogólnie opinia jest taka, że koty nie przywiązują się do człowieka. Jak mój syn wyjechał do internatu to one chodziły szukały go i wołały tak jak kociczka woła swoje dzieci. Koty to indywidualiści ale zdolne do kochania. Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  21. ~wielkifankotów

    Jestem wielka fanką, miłośniczką wręcz maniaczką kotów. Aktualnie mam moją Brendę, młodą kotkę brytyjkę, jest wspaniała, mądra, uwielbia moje synka i cudnie się z nim bawi, traktuje go zupełnie inaczej niż dorosłych. Mogę potwierdzić w stu procentach, że kot w domu to najlepsza terapia na zły nastrój, depresje i gorsze dni. Kot zawsze wyczuje gorszy dzień i nastrój i potrafi pocieszyć i wyciszyć niesamowicie, sprawdzone osobiście.

    Odpowiedz
  22. ~mxzptlk

    Malutki piesek typu chihuahua krótkowłosy też nadaje się do spania pod kołderką. W przeciwieństwie do kotów potrafi spać pod kołdrą niemal bez tlenu całą noc. Miałem takiego pieska, najlepszego przyjaciela w moim życiu, 3 tygodnie temu zginą potrącony przez auto. Do dzisiaj płaczę i mam traumę z której nie mogę się podnieść ;(

    Odpowiedz
  23. ~kociara-balbina

    Ja od dziecka miałam zawsze jakieś koty:) aktualnie mam ich 5 (2 u siebie i 3 u mamy) co jest w nich niesamowite to to, że każdy z nich ma inny charakter! od leniwych przytulasów po obrażalskich królewiczów;) ale najlepsze w nich jest to, ze moim zdaniem sa wierniejsze od psów! tak! tak! nie pomyliłam się. a dlaczego tak uważam? Bo na ich przyjaźń trzeba sobie zasłużyć, nie pójdą za kimś obcym tylko dlatego, że ten ma w ręku ich przysmak. Nie słucha nas, bo mu tak każemy, tylko dlatego, że nam ufa i sam tego chce. Trochę tak jak z ludźmi. Czy wyobrażasz sobie by któryś ze znajomych siadał i leżał na Twoje zawołanie? Wyobrażasz sobie minę najlepszej przyjaciółki, której kazałabyś aportować? Koty tak samo na nas popatrzą, gdy im coś każemy. owszem, można je nauczyć sztuczek, ale to wymaga od nas większej pracy i przede wszystkim więzi z kotem. (jednego nauczyłam prosić, drugi przynosi piłeczkę, trzeci sam sobie otwiera drzwi i prawie wszystkie idą za mną gdy mówię „chodź”). I chyba za to je najbardziej kocham:)

    Odpowiedz
  24. ~też kocia mama, chociaż mam i psa

    Kocie mruczenie jest terapeutyczne! Udowodnione naukowo przez lekarzy medycyny naturalnej – Austriak ze Szwajcarem ( nazwisk nie zapamiętałam) zrobili nawet terapeutyczną „poduszkę mruczącą”. Udowodnili, że mruczenie młodych (do jednego roku) kotów leczy cukrzycę, reumatyzm, gościec, złamania szybciej się zrastają, nadciśnienie i… wiele tego jest. Otworzyli nawet w Tyrolu ośrodek terapeutyczny. Można też taką poduszkę kupić. Widziałam reportaż na kanale TV Galileo – bardzo ciekawe. Pozdrawiam – Miauuuuu

    Odpowiedz
  25. ~Jan

    Wszystko pięknie, z Twoimi opiniami i spostrzeżeniami zgadzam się całkowicie. Z jednym wyjątkiem! Po jaką cholerę produkujesz kolejne kocięta??? W schroniskach i pod domami jest ich zatrzęsienie. Odpowiedzialny i mądry właściciel sterylizuje swoją kotkę, bo pozwala to uniknąć urojonych ciąż, ropomacicza oraz wielu innych paskudnych chorób. Koty samce też należy kastrować z wielu (innych) powodów. To samo dotyczy psów i suk.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Próbowałam ją wysterylizować, zanim urodziła. Uciekła z domu, długi czas jej nie było i pojawiła się z dość dużym brzuszkiem. Nie było po co jechać do weterynarza, ciąża była zaawansowana. Poprzednio też tak zrobiła. Teraz na szczęście zaczyna się spokojny okres w życiu kotów, Coco nie będzie wariować, więc spokojnie ją wysterylizujemy bez obawy o jej życie.

      Odpowiedz
  26. ~bb

    Witaj,
    od dziecka mialam psy, a potem poznalam swojego partnera i jego kota. Stalam sie absolutna kociara:) Tylko nasz kot jest brudas troche, je nieporzadnie, mimo, ze jest wysterylizowany to pryska krzaki w ogrodzie i w nie sie wciera, aby miec swoje perfumy. Trudno, no body is perfect, mimo to spi z nami. Jest to wielki zlosliwy kot syjamski i jest najwspanialszy!:)

    Odpowiedz
  27. ~Gosia

    Zgadzam się, mam trzy kotki, każdy ma swoją historię, cała trójka to przybłędy, każdy w innym czasie przygarnięty. Uwielbiam mruczenie mojego Grubasa (najstarszy i największy z całej trójki), nawet gdy mnie coś boli, to kładzie się albo w tym miejscu, albo najbliżej jak jest to możliwe i czuję jak ból przechodzi. Też kocham wszystkie, chociaż one wzajemnie się nie lubią. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  28. ~Beta

    Nigdy nie miałam zwierzaka w domu, ale odkąd zmieniłam dom na taki z ogrodem – pojawiają się w moim życiu „dochodzące” koty. Jeden rudzielec przychodził przez rok, potem zniknął, A teraz, od kwietnia mam dochodzącą koteczkę, która rezyduje w moim ogrodzie i którą karmię (już myślę o jakimś schronieniu na zimę dla niej). Jest bardzo przytulna i kochana, daje mi wiele radości, a ja jej – czułości, mimo że nasz kontakt jest w ciągu dnia krótki. Np. jak boli mnie głowa z natłoku spraw – idę do ogrodu i miziam się z Lolą, to pomaga. Strasznie jest gadatliwa – tez słyszę kruczenie, gruchanie, gdy robi mi wymówki, ze za późno wróciłam z pracy, albo żałosne miauczenie pod tarasem, gdy najedzona chce jeszcze pogadać, czy się potulić – wtedy raz jeszcze schodzę do niej. Niesamowite są koty i tyle, a to – o czym napisałas w tym poście to element tzw. felinoterapii. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz
  29. ~anna

    Zgadzam się z Tobą w 100% – koty to idealni towarzysze, zawsze jest z kim i do kogo porozmawiać, z kotami nie ma samotności i zawsze jest wesoło. Podziwiać mojego kota mogę nieustająco :)

    Odpowiedz
  30. ~logika

    Koty leczą chociaz to fakt niepotwierdzony, ale kolezanka miała kotkę 13 i nigdy nie chorowała nawet zwykłe przeziębienia ją omijały, jej męża tez. KOtka często z nimi spała. Męzowi nasz kot zawsze kładł się na płuca , a mąż miał astmea mnie kładł się na brzuchu miałam guza na jajniku. Po guzach nie został slad, chociaż 2 lekarzy odnotowało w karcie te guzy. A mąż w końcu po latach przestał sie dusić z powodu kota i odstawił leki. Nie pamietam bym chorowała dłużej niż 1-3 dni odkąd mamy kota. Nie przepadałam za kotami, ale to mądre stworzenia, jak podpadniesz to cie omijają długo i są obrażone. Nasz doskonale wiedział, ze kiedy jestem w długim płaszczu to ma się nie przytulać i czekał aż zdejmę tego wielbłąda, zeby go nie okłaczył. Miałczał na powitanie zanim jeszcze podeszłam do drzwi domu.

    Odpowiedz
  31. ~babcia511

    Ja jestem kociarą od urodzenia. Obecnie mam szczęście opiekować się niezłym stadkiem.2 kocury i 5 kotek sterylnych. Kocham je wszystkie, z wzajemnością.
    Zbawienne działanie kotów odkryłam będąc dzieckiem. Kocham również psy i mam 3.
    Także można pogodzić ” kociarstwo z psiarstwem”.

    Odpowiedz
  32. ~ona(niespokojna-niecierpliwa)

    Zawsze myslalam, ze jestem psiara. Od osmego roku zycia mialam w domu psa. Ale koty to byla moja ukryta milosc. Moja kotka ma 10 lat, a kocurek 5. I nie wyobrazam zobie domu bez zwierzakow:)))

    Odpowiedz
  33. ~Asia

    Tyle kociaków ! Przygarnęłabym jednego z miłą chęcią. Kiedyś nazywano mnie kocią mamą ,ale wykluło mi się dziecię chore na wszystko i nawet kwiatków nie pozwolono mi trzymać na parapecie. Aktualnie dziecię wybujało mocno do góry i czasami tęskno mi za mruczącym kłębuszkiem.
    Z Torunia jestem ,gdybyś gdzieś w pobliżu pomieszkiwała …

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Witam,
      zrobiła Pani ze mnie potwora, którym z pewnością nie jestem. Zaczęła Pani od zwrotu „wielce nieszanowna”, który był nie na miejscu i na który nie zasłużyłam.
      Nic Pani nie wie o mnie, moim kocie, naszym życiu. Przypuszczam, że pisała Pani pod wpływem emocji, bo pracuje Pani ze zwierzętami, widzi na co dzień ich niejednokrotnie podły los. Jednak ujrzała Pani tylko wycinek mojego życia, moich spraw i natychmiast, w dość niegrzeczny sposób, oceniła mnie Pani (w sumie nie przebierając w słowach). Jeden tekst na blogu to za mało, żeby kogoś osądzać (zwłaszcza w tak „emocjonalny” sposób). Tak, w życiu mojej Coco była jedna ciąża za dużo. Nie dopilnowałam na czas. Więcej maleństw nie będzie. I tyle, Miła Pani, nie mam z czego więcej się tłumaczyć.
      Pani emocjonalnie skomentowała mój wpis, ja emocjonalnie go usunęłam.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz
  34. ~Magda

    A mój mąż musiał się przyzwyczaić do mojej kotki Rysi, ponieważ uznała, że miejsce obok mnie w łóżku należy do niej i koniec. Jak się okazało po bliższym poznaniu bardzo polubiła nowego Pana…chyba z wzajemnością, chociaż Pan nie do końca chce się przyznać, że zyskał nową koleżankę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>