Kościół zaczął mi działać na nerwy…

 

Wierzę w Boga. Wierzę w niego bardzo. Istnienie tego doskonałego bytu jest dla mnie tak oczywiste, jak to, że słońce świeci. Wierzę w życie po śmierci. I w duchy, w to, że nasz wymiar to nie jedyny wymiar we wszechświecie. Sądzę też, że jest coś głębokiego i prawdziwego w reinkarnacji i teorię z nią związane są dla mnie nader przekonujące. Nie wiem, czy to wszystko brzmi „po katolicku”, ale na pewno brzmi „po chrześcijańsku”. Tak przynajmniej sądzę :)

To tak pokrótce, żebyście nie potraktowali mnie jak ateistki po tym, co tu zaraz napiszę. Nie jestem ateistką, ale nic przeciw ateizmowi nie mam. Szanuję wszystkich ludzi bez względu na to, czy wierzą, czy nie. No, co prawda moja tolerancja nieco słabnie w przypadku świadków Jehowy, ale nie na tyle, żeby utracić do nich szacunek jako taki :)

Ale przejdę może do rzeczy… Mój syn dał mi dziś do podpisania karteczkę z serii „Wyrażam zgodę na…”. Tym razem miała to być zgoda na uczestniczenie w mszy świętej z okazji zbliżającego się Dnia Nauczyciela. Spytałam go, czy ma potrzebę tam iść. Odrzekł, że nie. I dobrze – pomyślałam. Msza na rozpoczęcie roku, msza z okazji święta KEN, msza na zakończenie, o rekolekcjach i innych okazjach już nie wspominając… Dzień Nauczyciela to święto kościelne? Rozpoczęcie i zakończenie roku też?

Do tego DWIE GODZINY religii – ale TYLKO JEDNA godzina historii… Albo trzy godziny religii i jedna lekcja historii (tak miał mój syn w zeszłym roku). A wydawałoby się, że szkoła to instytucja świecka i jej podstawowym zadaniem jest wyposażyć ucznia w wiedzę i umiejętności. A jednak nie. Najpierw wiara a potem np znajomość historii i tradycji ojczystej. 

Pamiętam koszmar roku komunijnego mojego pierworodnego. Trzy godziny religii w tygodniu. Większość lekcji to „zaliczanie” modlitw (kilkunastu). W każdą niedzielę obowiązkowa msza święta, na której siostra katechetka sprawdzała obecność. Raczej nie wypadało nie przyjść.

Próby przed samą komunią świętą – koszmar. Wieczory, dzieci musztrowane jak w wojsku: Jak idziesz? Szybciej! Wolniej! Nie w tę stronę! Parami! I jeszcze raz! I wszystko od nowa! I tak aż do godzin wieczornych, aż się katechetce spodobało.

No i oczywiście składki na prezenty dla księdza i innych pracowników kościoła. Za co te prezenty? Ja nie wiem. Moja asertywność wtedy równała się chyba zeru, bo wcale z tym nie walczyłam. Pozostali rodzice również. Dziś zachowałabym się inaczej.

Rok później rocznica komunii. No i też próby, też składki na prezenty… Tym razem odmówiłam współpracy w tej, sorry, szopce i mój syn nie brał tym udziału. Dlaczego? Bo idea tejże rocznicy wydaje mi się bezsensowna i obca. Z puntu widzenia kościoła i księży to pewnie super okazja. Pomyślcie, ile prezentów… W każdym roku jest jakaś klasa II i jakaś klasa III, a raczej po kilka klas. Nieźle się można obłowić. Nie słyszałam jeszcze o kimś z kościoła, kto by z okazji komunii zrzekł się podarunków albo zastrzegł, że ich nie chce, bo to co robi, to posługa dla Boga, darmowa, z głębi serce płynąca itd. albo żeby zamiast prezentów ofiarować pieniądze na jakiś prawdziwie zbożny cel. Nie twierdzę, że takich ludzi w kościele nie ma, twierdzę, że jeszcze nigdy o takich niestety nie słyszałam.

Kiedy parę lat temu moja siostra robiła chrzciny swojego dziecka, zaproponowała mi bycie chrzestną. Powiedziałam jej, że nie mam ślubu kościelnego, więc nie mogę, ksiądz się nie zgodzi. Ona na to: Daj spokój, da się w łapę, komu trzeba i ci pozwolą…  Obrzydliwe! Wstrętne! Fuj! Ale prawdziwe. 

A opłaty za śluby, chrzciny, wydawanie różnych zaświadczeń? Nie udawajmy, że ich nie. Są! I często nie jest to „co łaska”, tylko „co łaska, ale nie mniej niż…” albo konkretna kwota. Skandal.

Z kościoła katolickiego jestem w jakiś sposób wykluczona, bo miałam ślub cywilny, a więc w świetle prawa kościoła katolickiego żyję w grzechu. Cóż, nie płaczę z tego powodu. Myślę sobie, że kościół niby przygarnia grzeszników, ale jednak nie do końca. Niby im wybacza, ale jednak nie do końca. Hmm… mogłam znaleźć sobie innego męża, z którym mogłabym mieć ślub kościelny, ale, powiedzmy sobie szczerze, nie to jest dla mnie najważniejsze. Mogę tego ślubu nie mieć i żyć szczęśliwie.

Nie chcę takiego kościoła. Nikt takiego chyba nie chce.

Ale nie będzie lepiej, bo robi się coraz gorzej. Powoli zaczynam się czuć jak w państwie kościelnym.

 Teraz rozumiecie, dlaczego zaznaczyłam we wstępie, że wierzę, że nie jestem ateistką? Bo to wszystko, o czym tu pisałam, chyba inaczej brzmi, ma nieco inny wymiar, w ustach osoby wierzącej… Tak myślę. 

Pisałam na początku, w co wierzę… Nie wierzę w kościół. Rzadko w nim bywam. Nie wierzę w księży i nie uznaję spowiedzi u nich. Nie wierzę w instytucję.

Być może moja wiara jest w związku z tym słaba i leniwa. Nie wiem. Nie umiem wierzyć inaczej. 

A ja Wy zapatrujecie się na te sprawy? Co o tym wszystkim sądzicie?

508 myśli nt. „Kościół zaczął mi działać na nerwy…

  1. ~Magda

    Wypisujesz bzdury! Kosciol cie nie odrzucil, tylko nie dopuszcza cie do salramentow! A to jest roznica! I jest to zgodne z nauka Chrystusa, a nie wymysl ksiezy. Ksiadz tez czlowiek, sa rozni. Lepsi i gorsi, z powolania i tacy co poprostu pracuja. Ale co to ma
    Wspolnego z kosciolem! Kosciol to przede wszystkim wspolnota ludzi, ktorzy sie razem modla, dziekuje i chwala Boga. A zasady oparte sa na nauce i swietych posmach, nie fanaberiach papieza.

    Odpowiedz
    1. ~Natalia

      fajnie by było gdyby kościół był zgodny z nauka Chrystusa.. daleko jednak do tego, bo Jesus uczył by porzucić wszelkie dobra i podążać za nim ucząc dobra i miłości. Nasi księża podążają za systemem kościelnym a nie za Chrystusem.. niestety..

      Odpowiedz
      1. ~Sa2k

        Jezus nauczał też czegoś więcej
        Tego w kościele się nie dowiesz

        Łukasz 14.25) A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swojego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem! „.

        Odpowiedz
    2. ~lo

      Ta pani bzdur nie wypisuje kosciol w naszym kraju zamiast przygarniac owce odrzuca je.papiez franciszek stara sie jednak zmieniac podejscie jednak czy on sam da rade.czesc rzeczy w kosciele nie opiera sie na slowach chrystusa czy pismach,ale na tym ze kiedys kosciol wyrzuciol co nie pasowalo do religi a przyjal co owczesnym facetom pasowalo.a swiat sie zmienia.

      Odpowiedz
    3. ~-m.

      „Kosciol cie nie odrzucil, tylko nie dopuszcza cie do salramentow! A to jest roznica! I jest to zgodne z nauka Chrystusa”
      To nie jest zgodne z nauką Chrystusa!!! On o żadnych sakramentach NIGDY nie mówił

      Odpowiedz
    4. ~www.k-nieidealna.blog.pl

      No tak, tylko gdyby autorka była prostytutką (hipotetycznie)… to luz. Wyspowiada się i luzik, a jak żyje w grzechu, bo ślubu kościelnego nie ma ( i z wypowiedzi wnioskuję, że mieć nie może) to już kaplica. Kościół powinien trochę elastycznie zacząć podchodzić do takich związków, bo jest ich dużo i ludzie wierzą i chcieliby uczestniczyć w pełni we mszy ale nie mogą, bo okazuje się łatwiej i bardziej po bożemu jest być prostytutką, niż żyć bez ślubu kościelnego z jednym mężczyzną.

      Odpowiedz
    5. ~lakilukas

      Powiem krótko idziesz poprostu na łatwiznę.A z prezentami i dadkami to nie patrz ze dajesz księdzu ale Bogu a on odda Ci dziesięciokrotnie ;) a księża co z tym robią to czy na zło. Wydają czy dobro to ich sąd też czeka jak i Ciebie

      Odpowiedz
    6. ~ala

      A dlaczego w każdym kościele katolickim zagranicą,ksiądz przyjmuje ludzi z otwartymi rękami,nawetbez ślubu.Nie ma problemów z chrztem ,komunia i ślubem.Tylko w Polsce życzą sobie niewiadomo czego i niewiadomo ile…

      Odpowiedz
  2. ~Marta

    Jesli czlowiek uwaznie slucha swojej duszy to sam poczuje czy reinkarnacja czy tez Jezus jest mu blizszy. Wiara jest tak osobistym przrzyciem,jedynym,niepowtarzalnym u kazdego czlowieka jak jego historia zycia.Nie da sie wlozyc prawdziwej wiary do jednego worka jakiejs religii bo to juz nie wiara,wowczas to dyktatura choc wierny nie zdaje sobie z tego sprawy bo jest juz zaprogramowany.

    Odpowiedz
  3. ~diatryba

    Jestże Bóg?

    Niejeden z takim pytaniem się biedzi: Jestże Bóg?
    - Jeśli w twoim sercu siedzi, to jest, i czuwa nad twym każdym krokiem, i obserwuje czujnym duszy okiem. Gdy świat się wali na twą głowę biedną, Bóg ma dla ciebie zawsze radę jedną: – Ufaj i kochaj, mocno, sercem, szczerze, że kiedyś twoje cierpienie zabierze. Nie myśl o sobie z chytrą zachłannością, dóbr niepotrzebnych gromadząc ołtarze, pokochaj bliźnich tą szczerą miłością, a Bóg ją tobie w dwójnasób okaże. Daremnie szatan swoje kopie kruszy, bo Bóg i wiara, to stan naszej duszy.

    Jestże dyjabeł?

    Niejeden z takim pytaniem się biedzi: – jestże dyjabeł?
    - Tak, w umysłach siedzi! Tam czyni szkody, rozgardiasz, swawolę, gdy na luz wrzucasz własną silną wolę, porzucasz serca swego drogowskazy, dyjabeł rzuca podszeptów rozkazy, wtedy konwulsje i zwierzęce wycie prowadzą duszę na manowce skrycie. Za głosem serca idź przez życie zatem, kochaj! Bo miłość jest szatana katem!

    Donkiszoteria ateisty?

    Rozległe tomy tłumaczenia zdań pełnych mądrej retoryki, czasem autorskie wynurzenia, podziwiać tylko zapał dziki! Te nieprzespane liczne noce, szukanie wrogów do dysputy, to misjonarstwem jest zaledwie, czy jakąś formą jest pokuty? Po żadnej nie chcę stawać stronie, fanatyzm potrzebuje lustra, rozumiem teraz objawienie, jakiego doznał Zaratustra. Godziny życia, lata całe, ostracyzm, czasem anatema, to wszystko w walce z wiatrakami? Z kimś, kogo ponoć wcale nie ma?

    U proga
    Na umyśle nietęgi, nie pojmując świata, zapytał ufnie księdza, doczekał się bata. Nie dosłownie, ksiądz zbeształ biedaka z ambony, za durną dociekliwość stał się zadżumiony, bo społeczność choć kocha jak brata bliźniego, nabożnie jest wsłuchana w wolę księdza swego. A ksiądz w swym oburzeniu, wcale nie tak świętym, zabronił z głupim gadać, by nie być wyklętym. Cóż miał biedak uczynić by umysłu mroki rozświetlił promyk wiedzy? Złapał się pod boki, podskoczył, palnął w czoło, to rzecz oczywista! W drugiej wsi, tam za lasem mieszka ateista! Gadają o nim ludzie trwożnie i po cichu, że książek ma ci w domu od piwnic do strychu! Przeżegnawszy się baba drugą babę pyta:
    - Po co jemu te książki?
    - Bóg wi? Może czyta?
    I szła o nim legenda, że powtarzać trwoga, taki księdza przegada, nie boi się Boga!
    Odłożył tę wyprawę na zaś biedaczysko, wieczór szedł, a do drugiej wsi nie było blisko. Rano migiem oprzątnął, nakarmił żywiołę, ruszył do ateisty po rozumu szkołę. Ateista i owszem wpuścił go do chaty, ale stali u proga przybytku oświaty, biedaka do pokoju, by spoczął nie prosi, widocznie się na krótką rozmowę zanosi. Wymienili zdań parę, biedak coś tam duka, że u księdza nie bardzo wyszła mu nauka, że umyślił tu wiedzy zaspokoić głód… Ateista mu przerwał:
    - Co, liczysz na cud?
    Na to biedak mamrocze, łaski się doprasza, niewiernego wspomina z kazania Tomasza, że on też nie uwierzył, że zwątpienie przeżył, że świnia, która za świat ma wyłącznie chlew, przed samym świniobiciem czuje jakiś zew, może nie na zbawienie, ale na coś liczy, bo patrzy jakoś dziwnie i inaczej kwiczy…
    - A won mi stąd półgłówku! Chłopie pomylony! Ateiście bezczelnie śmiesz pleść te androny? Na to, co ci się lęgnie w twojej pustej głowie, ni ksiądz, ni ateista żaden nie odpowie! Pochylać się nad durniem? Tłumaczyć powoli? Nie warto, to idiota, że aż dupa boli! Wyzwał go od szumowin, wywalił z chałupy, zagroził, że jak wróci, nakopie do dupy! I, żeby sprawa była bardziej oczywista, wrzasnął za nim ochrypłym głosem, że nazista!

    Poszedł biedak pokornie, szedł noga za nogą, dziwiąc się skąd się tacy mądrzy też brać mogą? On prosty chłop, co ledwie na dwie liczy ręce, wznosi jednak wzrok ufny ku niebu w podzięce i dziękuje za zdrowie lepsze od rozumu, nagle słyszy głos z nieba wśród świstu i szumu:
    - Nie dla ciebie logika chłopie wymyślona, takim jak ty wystarczyć ma Brzytwa Hanlona, nie pomoże w rozmowie i Brzytwa Ockhama, gdy trafisz na….
    Padł wiedzą porażony biedak pośród drogi, kilka godzin tak leżał, zanim wstał na nogi, dowlókłszy się na koniec do swojej chałupy, siadł na zydlu i westchnął:
    - W dupie mam nauki… Ojce żyli zwyczajnie, o żywiołę dbali, za nauką się po wsiach kiedy uganiali? Żeby ich wyzywały jakieś ateisty? Toć wolę rozum własny, nieskalany, czysty, bez nauk arogantów dotrwam życia zimy. Tu skończył. I ja kończę te niezdarne rymy. Taka to jest ta bajka o doli biedaka, co poszedł na nauki i spotkał prostaka.

    Odpowiedz
    1. ~Sa2k

      Nauka Jezusa

      (Łukasz 14.25) A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swojego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem! „.

      Proponuje też z uwagą przeczytać drugie przykazanie dekalog! Tylko koniecznie z biblii tysiąclecia!

      Odpowiedz
    2. ~Mrs Brown

      Ja nie mam pojecia kto jest autorem tego tekstu ale szczerze gratuluje ! najlepszy tekst rymowany jaki czytalam od lat

      Pozdrawiam :)

      Odpowiedz
  4. ~katolik

    coś mi się wydaje ze osóbko jesteś z mazowieckiego bo tam się obchodzi uroczyście pierwsza rocznicę, moje Dziecko szlo w ubiegłym roku do komunii i próby trwały jakieś 10-15 minut pokazanie gdzie.będą.siędziec itp. a zachowanie jeśli zachowanie katechetki było niestosowne trzeba było zwrócić uwagę, bo żeby coś „obsmarowywac” należy coś najpierw w tej sprawie robić, a jak sama przyznalas zgadzalas się na to. życzę więc asertywności i ODWAGI na przyszłość

    Odpowiedz
  5. ~nache

    Sprawa sama by się rozwiązałam gdyby był podatek kościelny. Wtedy sam wybierasz, czy płacisz czy nie i na który kościół, a znikłyby pokątne podarki z różnych okazji, ponieważ byłyby widziane jako zwykłe łapówki.

    Odpowiedz
  6. ~agata

    Potrzebowalam takiej rozmowy. Ruda prawie jakbys mi w glowie siedziala. ale wpis bylego katechety rownie dla mnie bezcenny.
    Wychowana w wierze.chodzilam do kosciola zaczelam buntowac sie w liceum. Rodzina do dzis bardzo wierzaca i praktykukaca.a ja… Jestem po cywilnym. Dziecko nieochrzszczone. Na religie pojdzie jesli bedzie chcial. Staram sie tlumaczyc mu Boze Narodzenie i Wielkanoc ale coraz czesciej mysle ze nie mam prawa obchodzic niektorych świat. Bo powinnam byc konsekwentna.
    Sorki za brak pl liter ale pisze z tel i strasznie strasznie chcialam zabrac glos.
    Pozdrawiam i milej niedzieli :)
    Agata

    Odpowiedz
  7. ~pytajaca

    zdecydowanie zgadzam sie z autorka tekstu. ja przez cale swoje dziecinstwo bylam zachecana do chodzenia do kosciola, w pewnym momencie nawet zaczelam spiewac w chorze przez co w kosciele pojawialam sie czesciej. pozniej jednak cos we mnie pelko. przestalam widziec sens w ” odbebnianiu” niedzielnej mszy i chodzeniu do spowiedzi bo ” swieta ida”. zaczelam sobie zadawac podstawowe pytania na temat mojej religii i ze zdumem odkrylam ze nie potrafie odpowiedziec sobie na proste pytania: jal to mozliwe ze Bog jest den w 3 osobach ( cos tu matatycznie nie gra), dlaczego katolicy modla sie do krzyza? czy gdyby Jezus umarl na krzesle elektrycznym, modlili by sie do krzesla? dlaczego tak wiele zasad chrzescijanskich zostalo wykreslonych bo ” taka byla wola jakiegos tam papieza”? dlaczego mamy tyle wersji bibli i ktora jest ta ” prawdziwa”?? takich pytan jest masa i niestety doszlam do wniosku ze religia katolicka ma dla mnie woecej sprzecznosci niz spojnosci a zepsucie kleru odpycha mnie zupelnie od instytucji losciola.

    Odpowiedz
  8. ~Majka

    Witaj.
    Też mam takie jak Ty odczucia. i jest mi przykro, że tak jest. Chodzę do kościoła, mam taką potrzebę, ale nie chodze do księdza. Modlę się do Boga, żeby dał mi siłę wytrwać, bo to nie On, ale ludzie są skrzywieni.. Jestem kobietą „po przejściach”, więc nie koniecznie „kryształową”, ale wiara pozwala mi mieć nadzieję na lepsze jutro. Ufność, że Dobro jest też moim udziałem i że w ogóle warto być Dobrym.. Pozdrawiam serdecznie. Masz moje Dobre Myśli.

    Odpowiedz
  9. ~Jarek

    W sumie to nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Z jednej strony piszesz ze wierzysz w Boga ,a za chwile wykladasz zasady swojej religii, tak Twojej, bo to co piszesz nie jest przystajace ani do katolicyzmu ani do buddyzmu ani do niczego co znam. Wymyśliłas sobie Boga i zasady postępowania wygodne dla Ciebie, wierzysz w Boga ale w Boga którego sama stworzyłas. Bóg jest Bogiem wtedy gdy to On nakłada na nas zasady , jak go czcic i jak go wyznawac. On nakłada zasady bo jest bytem doskonałym, czyli najlepiej wie co jest właściwe.
    Przepraszam za szczerość, ale myśle ze oszukujesz sama siebie, błąkasz sie po manowcach, nic nie zrozumialas z katolickiej nauki o Bogu.
    Ja tez nie jestem święty, oj.. mam wiele za uszami, tak samo jak ludzie w kościele, wierni , księża, katecheci itp. Trzeba tylko sobie zadać pytanie czy wierze w ludzi w kościele czy tez w Boga który pewne zasady postępowania nakłada na nas, ludzie w kosciele sa tylko narzędziem . Każde narzędzie może być ułomne.

    Odpowiedz
    1. ~mama24

      Mówisz jak mój mąż… Mam podobne przekonania jak autorka bloga. Na studiach również tłumaczono nam, że trzeba wierzyć w to co daje nam wiara katolicka, ale proszę… ile było soborów, ile decyzji związanych z naszą wiarą było ustalanych właśnie przez zwykłych ludzi a nie Boga. Dzisiejsze normy katolickie są rezultatem ludzi… Bóg dał nam wolną wolę, a Jezus sam mówił, że sami musimy odnaleźć naszą drogę do Boga. Wydaje mi się, że najważniejsze by żyć w dobroci i miłości i jeśli to stosujemy to możemy szukać innych dróg samodoskonalenia i czerpania tym samym wiwdzy z innych religii.

      Odpowiedz
    2. ~Sa2k

      Kolego Jarku
      Gdybyś chciał poznać odrobinę historii , to byś wiedział że prawa i zasady kościoła katolickiego były ustanowione przez niejakiego Konstantyna Wielkiego. Żeby było śmieszniej , przez całe swoje życie był poganiem! Dopiero na łożu śmierci stał się chrześcijaninem! I wcale nie dlatego że uwierzył , tylko dlatego że taka była potrzeba do utrzymania ładu w państwie. Trójce święta to też lipa i wynika z innej wiary. Warto też poczytać o pani niebios , do której się tak bardzo gorliwie modlą katole a przed którą przestrzegał Jezus

      Odpowiedz
  10. ~danuta

    Kościół nigdy nie był tworem Boga, stworzył go człowiek ku swojej wygodzie i w swoim interesie. Jeśli jest jakaś siła wyższa,jakaś nie kończąca sie energia,to z pewnością nie płynie z kościoła. ,szczególnie tego współczesnego.Nie wspomnę o świętej inkwizycji,stosach,wojnach krzyżowych itd,itd. Jeżeli zakładamy,że istnieje jakaś siła wyższa mająca wpływ na nasze życie,zdrowie,zawiadująca światem,naszym przeznaczeniem i jest to siła dobra,miłosierna,kochajaca nas to dlaczego pozwala na cierpienie,ból,straszne choroby? Dlaczego musiała umrzeć młoda i dobra Ania Przybylska,dlaczego umierał w cierpieniu na raka mój ojciec?Dlaczego nieuleczalnie chorują dzieci?Dlaczego ta siła nie uśmierca z reguły bandytów,morderców,ludzi złych i okrutnych?dlaczego zabiera dzieciom matki a matkom dzieci?tylko proszę nie odpowiadać,że kogo Bóg ukochał,tego doświadcza. Jeśli ktos kogos kocha to oszczędza mu cierpień.

    Odpowiedz
  11. ~Olo

    Hiii. A ja jestem praktykującym katolem, ale zpuelnie niewierzącym. I jest mi z tym dobrze.
    Nie muszę udawać.
    Nie muszę potakiwać.
    Mówię to, co myślę.
    Widzę dużo śmieszności.
    Czuję się wolny.
    Biorę z religii to, co dobre.

    Odpowiedz
  12. ~olo

    W calosci sie zgadzam z autorka tego bloga . mieszkam od paru lat w Belgii . 2 lata temu moja corka szla do komuni tutaj . o komuni sie dowiedzialem poprzez list w kwietniu a zawieral on tylko info ze beda 4 proby podczas lanczu dzieciakow . cala komunia kosztowala mnie – na rzecz kosciola ocsywiscie ok 50 eurasow. komunia w kosciele byla calkiem inna niz w Polsce – przy wejsciu do kosciola w nawie czestowano szampanem, kawa . msza byla zorganizowana w taki sposob zby jak najmniej dzieciaki si stresowaly. nie obce sa tutaj kawiarnie z piwem w obrebie kosciola jak i w samym kosciele – chocy bazylka w Brukseli. zycze wszystkim w Polsce zeby doczekali sie takiego kosciola dla ludzi jaki jest tutaj

    pozdr

    Odpowiedz
  13. ~AnTośka

    Mam takie samo podejście do instytucji Kościoła jak Ty. Wierzę w Boga, często się modlę, ale w kościele bywam kilka razy w roku. Denerwuje mnie fakt, że księża pakują nosy w nie swoje sprawy, zamiast głosić na kazaniach Słowo Boże zajmują się politykowaniem, włażeniem ludziom do łózek, interesują się aborcją (niby spoko, ale każdy człowiek ma swoje sumienie, wolną wolę i powinien robić to c sam uważa za stosowne, bez piętnowania go. Z góry zaznaczam, że osobiście nie dokonałabym aborcji, ale też nie piętnuję kobiet, które je dokonały z tego, lub innego powodu. Ich ciało, ich dziecko, ich decyzja, ich sumienie.), ba, ostatnio nawet czytałam o tym, że kobieta podczas karmienia piersią dziecka, powinna małemu ssaczkowi zasłaniać oczęta, ponieważ (wg jakiegoś tam Biskupa) pokazywanie dziecku piersi podczas karmienia może prowadzić do nadmiernego zainteresowania nagością. Paranoja!!! Moim zdaniem księża powinni interesować się Pismem Świętym, a nie cyckami kobiety karmiącej ;)
    Zdarzyło mi się jednak trafić na fajnych księży. Pierwszy z nich udzielał mi sakramentu małżeństwa. Był cudownym człowiekiem (o tym, że był młody i bajecznie przystojny nawet nie wspomnę ;)). Nasze drogi jeszcze kilka razy się krzyżowały (a to chrzciny, a to roczek). Nigdy nie zapomnę, jak poszliśmy z mężem zamówić mszę na roczek, przypadkowo trafiliśmy na „naszego” księdza. Ten z uśmiechem pobłogosławił naszą córcię, zapisał nas na konkretny termin na mszę roczkową, a zanim przyjął od nas „darowiznę na kościół” (jedyne 20 zł, bo na więcej nie było nas wtedy stać), kilka razy zapytał, czy aby na pewno możemy te pieniążki przekazać, czy nie będą one potrzebniejsze do podreperowania naszego budżetu domowego (ksiądz wiedział, że pracuje tylko mąż). Po 5 latach ten cudowny, życzliwy ksiądz przeszedł od nas do innej parafii. Mogę śmiało powiedzieć, że gdyby nadal u nas był, po dziś dzień chodziłabym do kościoła, bo po jego mszach wychodziło się prawdziwie uduchowionym. Nie poruszał na kazaniach polityki, ani żadnych tematów nie związanych z Pismem Świętym.
    Teraz jesteśmy świeżo po I Komunii Świętej mojej pierworodnej. Próby przed „imprezą” mieliśmy 3. Każda po godzinie. Ksiądz zapytany, co chciałby dostać od dzieci w podziękowaniu za przygotowanie ich do Sakramentu, powiedział, że nie chce nic, bo to jest jego obowiązek, on za swoją pracę dostaje wynagrodzenie w szkole. Kiedy rodzice nacisnęli na księdza, mówiąc, że wiadomo, że i tak coś kupimy, i ma szansę dostać coś, czego chce, powiedział, że jeżeli naprawdę chcemy mu coś koniecznie kupić, to on by chciał storczyka. Jednego storczyka od dzieci z wszystkich klas. Będzie mu ten storczyk przypominał o dzieciach, a nic więcej on nie potrzebuje, bo ma wszystko czego mu trzeba. Kupiliśmy więc storczyka, każda klasa swojego ;) Dzieci nie były maglowane przed komunią, sami chodziliśmy pytać, kiedy dzieci będą „zdawać”, na co ksiądz stwierdził, że dzieci mają dużo nauki poza religią, i on się z tym liczy. Dla niego ważne jest, żeby dzieci chodziły do kościoła, bo tam wszystkiego się nauczą podczas mszy, a to, że one wykują na blachę modlitwy tylko po to, żeby je na religii zaliczyć, nie ma wg niego sensu. Wykują na zajęcia, a później zapomną.
    Tak jak ktoś napisał wyżej, są Księża i księża. Ja tych prawdziwych, z powołania poznałam tylko 2.

    Odpowiedz
  14. ~xio

    Niestety. Większość ludzi wierzących nie potrafi oddzielić wiary od religii. Wiara jest potrzebą rozumu ludzi ,ale tylko tych ,nie dających sobie rady z problemami życia codziennego. Religia jest potrzebą wygodnego życia tych ludzi, którzy doskonale radzą sobie w życiu namawiając do tej wiary tych pierwszych. Wierzący powinni wierzyć w silnego Boga, który nie potrzebuje pośredników w dotarciu do ludzi. Chyba że to słaby Bóg ,powołany na to stanowisko przez Radę Nadzorczą korporacji religijnej.

    Odpowiedz
  15. ~Mrówka

    Może więc warto poszukać czegoś innego, innego kościoła. Niesamowicie przygnębia mnie fakt, że ludzie tylko narzekają ale nie starają sie nic zmienić. Zachowują sie jakby kościół katolicki był jedyna możliwością, nie miał żadnej alternatywy. Zgadzam sie z większością tego co napisałaś. Sama kilka lat temu byłam w podobnej sytuacji i myślałam podobnie. No i zaczęłam szukać, bo wiara w Boga niesie za sobą potrzebę i konieczność przynalezenia do jakiejś wspólnoty. Mój obecny mąż pokazał mi kilka innych możliwości. W tej chwili jestem cotygodniowym uczestnikiem nabożeństw w kościele baptystycznym. Jest wszystkim tym czego zawsze brakowało mi w kościele katolickim. Ksiądz tutaj to pastor, który ma swoją rodzine na utrzymaniu i nie prawi mi moralow o czymś o czym wiedzieć nie powinien. Nabożeństwa są pełne radości i miłości, nie ma chrztu w wieku niemowlęcym. Ochrzczony zostaje tylko ten kto sam tego chce, kto wierzy w Boga świadomie. Moje dzieci nie zostały ochrzczone (ku rozpaczy moich rodziców) ale poblogoslawione. Nie nabijają nikomu statystyk. W odpowiednim czasie same zdecydują jaka jest ich droga.
    Szukajcie a znajdziecie:)

    Odpowiedz
  16. ~LEA

    Bardzo mi sie spodobal poczatek tego wpisu, mysle podobnie.
    Mi tez kosciol dziala na nerwy. Nie chodze na msze. I NIE posylam dziecka do I Komunii.

    Nie widze nic dziwnego w tym, ze dzieci pierwszokomunijne maja byc w kazda niedziele na mszy. Ze zaliczaja modlitwy.
    Siostry sprawdzaja liste, bo inaczej wiekszosc sie nie pojawi.
    Skladki na prezenty… czy na pewno to wychodzi od ksiezy i siostr? Nie od jakich nawiedzonych rodzicow?

    A Pani siostra, ktora chrzcila dziecko, to tak z poboznosci chciala dawac lapowke? Nie jest obrzydliwy tylko ten, kto bierze, ale i ten kto daje.

    Gdyby wszyscy niezadowoleni wypisali dzieci z religii, bylalby to polowa klasy i wtedy szkola musialaby zorganizowac etyke.

    Czemu wszyscy w kolo marudza, gadaja na kosciol i biora udzial w tym blednym kole?

    Odpowiedz
  17. ~myself

    Jesteśmy jak te słonie w Tajlandii, krępowane od urodzenia łańcuchami. Jak dorosną i im te łańcuchy zdejmą, to nie wiedzą, że mogą jednym machnięciem trąby zmieść tresera. Kościół i cały system społeczny wychowuje nas w poczuciu niemocy. Po to, byśmy zwracali się do „autorytetów” czy to ze sfery materialnej, czy duchowej, modlili, żebrali, klęczeli. Czas się budzić ludzie! Możecie wyzwolić się z tych łańcuchów, także z objęć tego boga, co przez wszelki kościół przemawia, a który nagle zmienił twarz z okrutnego na łagodnego. Czy to wam nie śmierdzi? Ściema i tyle. Prawdziwy stwórca tego świata uwielbienia nie potrzebuje.

    Odpowiedz
  18. ~Zasmucona

    Ruda… przeczytałam Twój wpis. Przeczytałam ogrom komentarzy i jestem przerażona… Osoby wierzące, które powinny dawać świadectwo, wesprzeć Cię… w komentarzach, które zamieszczają przelewają tyle złości, tyle żółci, niechęci i nienawiści… ludzie, którzy powinni być świadkami i apostołami, nie chodzi tu o sypanie jak z rękawa przepisami, czy cytatami z Pisma Świętego, ale o postawę. Ludzie Ci „wysypując” te komentarze, czują się lepsi od Ciebie i innych, ważniejsi wynosząc się z ogromną pogardą…To jest obrzydliwe.
    Jezus ponad wszystko ukochał Ludzi. Pismo Święte jest drogowskazem, pewnymi wytycznymi…. a najważniejszym przekazaniem jest:
    „Kochaj Bliźniego swego, jak siebie samego”.
    Wszyscy maja, chwile zwątpienia… wszyscy… połowa katolików wierzy w reinkarnację (mimo, że się do tego nie przyznają otwarcie) i wierzy w duchy, a pewnie 70% nie wierzy w nieomylność Papieża… W wielu punktach mam podobne doświadczenia co Ty, jak nie gorsze… Teraz nie chodzę do kościoła, bo się boję. A do Kościoła, bo czuję, że go nie mam…:(
    Kochana Ruda.
    Życzę Ci z całego serca, byś w Swoim życiu spotkała tę cudowną osobę, która zamiast obrzucać Cię kamieniami wyciągnie do Ciebie rękę. By swoją postawą pomogła Ci uwierzyć, że są w Kościele ludzie godni zaufania i stanowią Kościół przez to duże „K”. Że ta osoba, ten Anioł- Apostoł pomoże Ci na nowo znaleźć miejsce w Kościele, byś chciała w nim być i byś czuła, że tam jest Twoje miejsce. Byś czuła się jak w domu. Ściskam Cię gorąco.
    Tak samo WĄTPIĄCA.

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Moja Droga,

      masz rację. Wszyscy „prawdziwi katolicy”, którzy teorię dotyczącą kościoła i jego funkcjonowania oczywiście znają dużo lepiej ode mnie, rzeczywiście w przeważającej części okazali mi swoją wyższość, czują się lepsi ode mnie, bo teoretycznie wiedzą więcej.
      Tyle że nie trzeba jakiejś ogromnej wiedzy, żeby pewne zjawiska przeżyć, ocenić, zaopiniować. Każdy mądry człowiek to wie :)

      Też Cię ściskam :)

      Odpowiedz
  19. ~bacia Ala

    RUDA..to znowu ja…. A znasz piosenke SOJKI? – TOLERANCJA???
    na miły Bóg…łatwo jest krytykowac, opluwac, ale skoro “korzystałas” z “dobr Koscioła” – napisałaś, że bywasz na mszy, ochrzcilas dziecko..komunia.. Czyli BRAŁAŚ … Tak???
    A czy DAWAŁAŚ??? Cos od Siebie? Nie kassse, bo “życie nie po to jest by brac” – trzeba cos z siebie DAĆ” – np.zglos sie do chóru, albo do czytań niedzielnych… albo inne dzieci ida tez do komunii – mozesz zgłoś pomoc przy organizacji-przystrojenie oltarza, białe “obrusiki” w ławkach dzieci, przystrojone kwiatami.. >kasy nie wydasz, a poczujesz sie lepiej, bo zrobisz coś dla drugiego człowieka:) [przy okazji „od srodka” poznasz „koscioł” – ksiedza, katechetke, proboszcza, koscielnego – „zatrudnij sie jako wolontariuszka-nawet jak nic nie umiesz mozesz myc podłoge..” i wtedy mozesz powiedziec jak ci tam jest.., bo „NIE SĄDŹ – BYŚ NIE BYŁA SADZONA”
    iiii… przede wszystkim – nie bedziesz >>> Hejter-ką – (ang. „hater”)
    wg.SJP – Osoba, wyrażająca opinie pełne nienawiści, negatywności.
    wg.miejskiego – Człowiek, który obraża kogoś lub coś nie podając argumentów
    lub jego argumenty są trefne.
    A jeszcze gdybyś sie uczyła – tz. studiowała np. we Wrocławiu.. tobys duzo skorzystała i na madrosci w sensie wykształcenia ale i madrosci duchowej.. bo u nas studenci.. imprezuja z Bogiem i księzmi :) [na codzien - jest podobnie, ale nie z takim rozmachem]
    +++cyt.”Siłą napędową KnT /koncert na Tekach/ była modlitwa – dzień rozpoczął się Mszą św. o godz. 7:30, Koronka do Bożego Miłosierdzia i krótkie uwielbienie były chwilą wytchnienia przed oficjalnym startem Koncertu, błogosławieństwo i kompleta zwieńczyły Koncert.
    Przed godz. 19:00 do studentów zwrócił się metropolita wrocławski ks. abp Józef Kupny. – Nie mogłem nie przyjąć zaproszenia na ten koncert. Pana Jezusa też kiedyś zaprosili na wesele i przyszedł, a nawet się przydał, bo rozmnożył wino. Metropolita zaznaczał, że pojawił się na KnT po to, by życzyć wszystkim dobrej zabawy.
    Podkreślał też, że wydarzenie to pokazuje inną odsłonę chrześcijaństwa, które nie polega tylko na pobożnym siedzeniu ze złożonymi rękoma i wpatrywaniem się w niebo. Po krótkiej przerwie przyszedł czas na debiutującą wrocławską kapelę – aTOM. Zespół kilka dni temu wydał płytę pt. „Przypuszczam, że wątpię” – jego wokalista zespołu to Tomek Bednarek. Zanim sceną zawładnęła gwiazda wieczoru – Luxtorpeda – krótkim świadectwem podzielił się Grzegorz Wacław, znany jako „Dziki”, jeden z bohaterów książki „Radykalni”. – Niezależnie od tego, ile świństw zrobiłeś w życiu, Bóg ci to wybacza i nie mają one dla niego żadnego znaczenia – wołał.
    Po godz. 20 kilkutysięczną publiczność do zabawy porwała Luxtorpeda.
    ciag dalszy.. na stronie http://www.radiorodzina.pl
    Widzisz jak sie ma takie podstawy – to nie jest sie malkoltentem/człowiek niezadowolony ze wszystkiego, doszukujący się wad we wszystkim i wszystkich/
    odmien „Cos” w sobie, w swoim zyciu, bo ono jest tylko jedno i cyt. „Nie Żyje sie, nie Kocha, nie Umiera – na PRÓBE – św.JP2″ >>> „Wszystko jest w twoich rękach-wszystko od ciebie zalezy..” wiec Zyj i może pisz bajki dla dzieci – może przyniosa im radość? zrob cos dobrego, pozytecznego .. NIE TRZEBA WIELKICH CZYNÓW!
    Phil Bosmans
    Idac przez Życie – ludzie czekaja na promień Słońca -
    na Człowieka – takiego jak TY.
    AA.. teraz cos od siebie >> wiesz, kocham morze >>a wiesz za co ja
    „tak” kocham morze???
    bo **********************************************
    Jest Bezmiarem Miłości Bożej Wszechogarniajacej – jak Dobry Ojciec
    Jest Ogromne – Jak ogromna jest Miłosc Miłosierna Jezusa,NaszegoPana
    Boża Miłość – Ojca i Syna – jest Bezkresna – Obejmuje kazdego Człowieka
    – Wszystkich pomiesci Serce Miłości Miłosiernej. Alelluja! aaa-men:)
    *****
    wszak Jezus zawsze mowił uczniom – „ja i Ojciec stawnowimy jedno”
    „kto widział Mnie widział Ojca” :)
    >> wiec stan sie uczniem Jezusa, bo i oni – w chwili Próby – uciekli – pod Krzyzem,
    gdzie konał – stała Matka, Maria Magdalena, kobiety-krewne i jedyny facet – św.Jan,
    jego najmlodszy, ulubiony uczen.. a Piotr-przyszły papiez? schowal sie, by i jego nie ukrzyzowano.. tak sie bał o swoje marne zycie.. Zaparł sie Mistrza /3x/ a obiecywał, ze Odda za Niego Zycie…/no i kur zapiał!/ .. inni uczniowe takze Go opuscili.
    A ty kim jesteś? Faryzeuszem i saduceuszem i krzyczysz – „na Krzyż” ??? Zastanow sie? Pomysl? KIM? … On swoich Oprawcow Nie Potepił – „wybacz im Ojcze – bo nie wiedza
    co czynia..” A ty potepiasz ksiezy – jestes „Wyzej” Jezusa?
    To do Ojca i Syna-bedzie nalezał Osąd!!!
    ci co chca Sprawiedliwosci – beda ja mieli, a ci co chca Milosierdzia – Milosierdzia dostapia..
    „TO” – stoi w Pismie Sw. – o tym najpierw sluchałam /jak bylam w twoim wieku, wiem co mowie-mam corki i wnuki .. sluchalam na mszy, teraz jako emerytka mam czas na czytanie w domu.. ale od urodzenia zyłam wpojanymi pojeciami przez Dziadków BÓG-HONOR-OJCZYZNA../
    Moze zacznij od „poczatku”-od Szymona Cyneryjczyka..
    „idz” – pomoz Mu dzwigac Krzyz-modlac sie.. za ksiezy i kogo uwazasz…
    Pamietaj oni sa tylko ludzmi – jak ty – kazdy moze bładzic.. ale to on-ksiadz
    „odpowie” za swoje – przed Bogiem.. ty za swoje tez, ALE za niego Nie!!
    aaaaa ze jak juz pisałam – wWielki Cz.-Jezus ustanowił Eucharystie-no i powołał
    12-uczniow,ktorzy po Zesłaniu Ducha Sw.-stali sie Apostolami.. czyli Jego pracownikami – „ksiezmi”.. no ktos musiał..
    A wiesz, ze Jezus po Zmartwychwstaniu -Szymona,Piotra-po 3krotnym ‚zaparciu’- rowniez 3krotnie go „uzdrawiał” tz. wyspowiadał..
    „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?
    Odpowiedział Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś baranki moje.
    I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie? Odparł Mu: Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Rzekł do niego: Paś owce moje.

    Powiedział mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?
    Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Czy kochasz Mnie?
    I rzekł do Niego: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham.
    Rzekł do niego Jezus: Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: Pójdź za Mną! (J 21,15-19). [czy zauwazyłas – ze Jezus 2x uzył slowa Miłuje, a po raz 3ci – Kochasz??? Dlaczego?
    a Szymon,Piotr – odpowiadał mu zawsze Kocham..? Dlaczego?
    bo jest roznica miedzy AGAPE a PHILEO
    Człowiek nie ma czasu, nie chce mu sie czytac – wiec po to „tez” idzie na msze – by
    słuchac – Czytan Niedzielnych /ze St. i N.Testamentu/ a nie plotkowac z sasiadka..
    [..aaa kazanie, to zalezy, ‚nie pasi’..to mozna posluchac w radiu np.Rodzina /jestem
    w tej chwili u corki w Irlandii – i slucham!!!/- przy sniadaniu /niedz.godz.10 w pl./ –
    dla chcacego nic trudnego. :) http://www.tvrodzina.pl tez jest :)
    a na koniec wroce do koncertu we wrocku…
    cyt. „W czasie Koncertu na telebimie pojawiały się teksty piosenek oraz reklamy inicjatyw duszpasterskich, m. in. Kursu Alfa czy HDK Pijafka, który przed rozpoczęciem KnT zorganizował zbiórkę krwi – dzięki zaangażowaniu 40 osób, zebrano aż 18 l krwi!
    5 edycja Koncertu na Tekach jest dowodem na to, że współpraca, do której zaprasza się też Boga, przynosi dobre owoce i wiele radości.”
    **********************************************************************
    Bóg nie obiecywał nieba bez chmur, ścieżek życia usłanych różami.
    Bóg nie obiecywał słońca bez deszczu, radości bez smutku, pokoju bez bólu.
    Bóg obiecał siłę na każdy dzień, odpoczynek po trudzie, światło na drogę, łaskę na czas prób, pomoc z wysoka, niezawodną przyjaźń, nieśmiertelną miłość.
    Nadzieja jest zawsze.

    Odpowiedz
  20. ~Marek

    Ja doszedłem do takich wniosków ok. 10 lat temu.
    Zdążyłem wcześniej wziąść kościelny ślub i dać ochrzcić pierwsze dziecko.
    Dziś tego żałuję.
    Irytuje mnie zarozumiałość kleru i dewocja wielu polaków.
    Czy jest jakaś wieś gdzie nie ma szkoły imieniem JP2? ;-)

    Wierzę w Boga, ale widzę że Kościół nie ma nic z nim wspólnego, zawłaszcza tylko sprawy wiary dla swoich celów, walcząc z konkurencją.
    Na dodatek zamiast dbać o swoją moralność, szuka wciąż nowych wrogów.

    Drugiego dziecka nie ochrzciliśmy pomimo protestów rodziny i „rad” że to tylko formalność .

    Trzeba być konsekwentnym!

    Pozdrawiam:-)

    Odpowiedz
  21. ~ZaMłoda

    Ja także wierzę, ale często nie zgadzam się z kościołem. To co on potępia, ja toleruję lub nawet pochwalam. Ostatnio zapytałam się księdza na religi dlaczego homoseksualizm jest zły według kościoła. Otrzymałam taka odpowiedź, że jest to choroba/zaburzenie psychiczne. Zaczęłam się zastanawiać czy to może nie prawda, czy takich ludzi da się jakoś, no nie wiem.. wyleczyć. Jednak pewien biolog oświecił mnie – homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie. Więc w niektórych sprawach bardziej wierzę nauce, niż księżą. ;)

    Odpowiedz
  22. ~Gosia

    Papież Franciszek coś w sprawie sakramentów dla osób nie będących w związkach małżeńskich stara się zmieniać. Już ochrzcił dziecko rodziców bez ślubu kościelnego.
    A moja historia jest taka, że chcieliśmy ochrzcić córcię w naszej parafii tylko, że w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, bo mąż w pierwszy pracował. Jak poszliśmy się zapytać czy będzie to możliwe ok 3 miesięcy przed świętami w kancelarii powiedziano nam ,że tak. Tydzień przed chrzcinami okazało się, że NIE- proboszcz się nie zgodził, bo chrzciny są tylko w pierwszy dzień świąt. Poszłam do parafii obok- bez problemu można ochrzcić dziecko i w drugi dzień świąt. Opłata- co łaska, a Państwo nie są z naszej parafii to nie trzeba nic dawać. Zdziwiło mnie to, bo w naszej parafii 50 zł cena ustalona. Wydawało mi się, że dodatkowo to, że nie jesteśmy z tej parafii powinno nas obligować do opłaty, bo przecież np. w niedzielę na tacę nie dajemy pieniędzy. Tak więc sami od siebie 50 zł księdzu daliśmy i jeszcze ofiarę na mszy św. podczas chrztu złożyliśmy. Za to w naszej parafii na tacę nie daję już NIC od tej pory.
    Babcię chowaliśmy w jej parafii i też opłata za pogrzeb była co łaska, ile Pani może dać.
    Wszystko zależy od księdza, od proboszcza, od parafii.
    W jednej są chrzty co 2 tygodnie, w innej co tydzień. W jednej dajesz ile możesz, ile chcesz, w innej ceny są ustalone.

    Odpowiedz
  23. ~fjdj

    A czy ktoś pokazał jakiś namacalny dowóda istnienie boga ? Nie i nie ma kiego dowodu a wszystko to zostało wymyślone aby łatwiej było kierować grupą ludzi. No bo jak to który bóg jest prawdziwy ? Katolicki ? Ten od allacha ? Czy może buddyjski ? Albo protestancki, jechowy itp, wszyscy mówią że jest jeden bóg to skąd tyle rodzaji religi i tyleż samo bogów ? Ściema jak nic hehe, tak samo jak piszą ze jak człowiek umiera i go reanimują to widzą tunel, a to wszystko dzieje się przez leki podane przy reanimacji a ludzie myślą że to brama do nieba hehe.

    Odpowiedz
  24. ~kalina

    Ja zastanawiam sie nad jednym. Jak w obecnych czasach, przy obecnym stanie wiedzy, dostepie do nauk, ksiazek i wszelkich srodkow przekazu, mozna wierzyc w niepokalane poczecie, w stworzenie kobiety z zebra Adama, w niebowstapienie itd. Jak mozna pogodzic teorie wielkiego wybuchu ze stworzeniem swiata w ciagu 6 dni. Czy teorie Darwina z teoria koscielna. Jak kosciol katolicki moze sobie uzurpowac pierwszestwo i jedyna prawde gloszona przez siebie, majac za nic znacznie starsze i liczniejsze w wyznawcow inne religie np. buddyzm, islam. Jak czlowiek myslacy moze wierzyc, za gdzies tam w niebie jest Pan Bog i patrzy, czy ja w piatek jem mieso, czy poszlam w niedziele do kosciola i bedzie mnie z tego rozliczal, a nie widzi tego barbarzynstwa i tych cierpien ogromnej ilosci ludzi, tych najmniejszych i tych juz starych. Gdzie jest w takich przypadkach ten Bog milosciwy, litosciwy i sprawiedliwy???. Jezeli juz bym miala wierzyc, to chyba w judaizm , ktory czeka dopiero na Wybawiciela i glosi, ze dopiero po jego przyjsciu zapanuje spokoji dobro na ziemi. Zgadzam sie z teoria, ze wiara powstaje w glowie. Na zakonczenie zacytuje;
    „Człowiek jest twórcą Boga, a Bóg jest tworem i dziełem człowieka. Tak więc to ludzie są twórcami i stwórcami Boga, a Bóg nie jest bytem rzeczywistym, lecz bytem istniejącym tylko w umyśle, a przy tym bytem chimerycznym, bo Bóg i chimera są tym samym”.

    „Religia została ustanowiona przez ludzi bez religii, aby ich czczono, chociaż Boga nie ma. Pobożność została wprowadzona przez bezbożnych. Lęk przed Bogiem jest rozpowszechniany przez nielękających się, w tym celu, żeby się ich lękano. Wiara zwana boską jest wymysłem ludzkim. Doktryna bądź to logiczna, bądź filozoficzna, która się pyszni tym, że uczy prawdy o Bogu, jest fałszywa, a przeciwnie, ta, którą potępiono jako fałszywą, jest najprawdziwsza”.

    Odpowiedz
  25. ~Anna

    Witam całkowicie się zgadzam z twoim komentarzem miałam podobną sytuację ale odmówiłam bratu poprostu nie widziałam sensu żebym on zapłacił komu trzeba bo chrzestna musi dawać dobry przykład wiary chrześcijańskiej a ja nim nie jestem i szanuję to iż są ludzie którzy wierzą więc nie będę głupa strzelać że też jestem tylko na potrzeby brata katolikiem…pozdrawiam i życzę tolerancji do wszystkich mniej i więcej wierzących albo i wcale

    Odpowiedz
  26. ~Michał

    Bóg – jeśli ktoś w to wierzy – dał 10 przykazań. Jednakże nawet one zostały przekłamane przez Kościół Katolicki (wersja oryginalna jest nieco inna niż ta rozpowszechniana na lekcjach religii). Reszta dokumentów i zasad pochodzi od ludzi. Cześć z nich KK uznał za swoje, cześć nie. Znowu, to ludzie zdecydowali co uznać. Poza tym chrześcijaństwo to nie tylko katolicyzm, wiec ten bóg jest trochę wspólny ;) i trochę różne zasady wyznają wyznawcy poszczególnych odłamów.

    Tak, do przemyślenia na wieczór :). Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  27. Mira Faber

    Ja wychowałam się w wierze katolickiej mimo, że moi rodzice nie praktykowali, ale zostałam ochrzczona, posłana do komunii, bierzmowana, wzięłam ślub kościelny i ochrzciłam swoje dzieci. Przy każdym kolejnym sakramencie zadawałam sobie coraz więcej pytać i przez lata moja wiara bladła i malała z dnia na dzień aż zgasła całkowicie. Był to długi proces, ale za to mogę powiedzieć, że przez te wszystkie lata zdążyłam to sobie dokładnie przemyśleć i doszłam do swoich własnych wniosków. I bardzo mi z tym dobrze. Pozdrawiam radośnie. Mira

    Odpowiedz
  28. Mucha42

    Witam serdecznie. Mam podobnie jak Ty. Ja po prostu wierzę w Boga a nie kościół. Te wszystkie szopki rozśmieszają mnie. Dlaczego w wielu innych religiach księża mogą mieć rodziny, dostawać pensję z której muszą utrzymać rodzinę. Nie rozumiem dlaczego naszą wiarę uważa się za najlepszą.

    Odpowiedz
  29. ~Zuza

    Witaj, od czasu do czasu zaglądam na Twojego bloga, bardzo ciekawie piszesz, a twój wpis zebrał nieprawdopodobna ilośc komentarzy, korci mnie zeby wstawić pięćsetny

    Odpowiedz
  30. ~Anna

    Jakbym czytała o sobie :) Jestem wiary katolickiej, wierzę w Boga ,moje dzieci są ochrzczone ale kościół to dla mnie po prostu Instytucja, do tego taka która z butami włazi mi do życia – mówi w co mam wierzyć a w co nie, co mam robić , jak się zachowywać, jak leczyć, czy się skrobać czy nie. Incystacja która nie patrzy na CZŁOWIEKA tylko na kasę – niestety. Wychodzę z założenia że Bóg jest wszędzie i wszędzie mogę się do niego pomodlić – niekoniecznie w kościele. To nie kościół mi będzie mówił czy jestem dobra czy zła i czy zasługuje na piekło czy niebo. To tylko i wyłącznie JA i moje SUMIENIE mogą dać mi jakieś wskazówki co do mojego życia i jego wartości.
    Nienawidzę fałszu i obłudy w kościele i wśród jego wiernych – z jednej strony mówimy o miłości do bliźniego a z drugiej podstawiamy mu nogę i gnoimy jak się tylko da. Jako kościół odrzekamy od wiary i trzci tych co żyją w wolnych związkach albo tych co śmiali zerwać więzy małżeńskie bo mąż / żona bił/a czy pił/a. W imię czego ja mam się poświęcać?? Dać sobą pomiatać, być bita, poniżana itd. Myślę że Bóg nie chce tego dla żadnego z nas.
    Co niektórzy powiedzą „Co ona gada – a dzieci pewni ochrzciła?” Tak – ochrzciłam, bo wierzę w Boga i uważam że chrzest małego dziecka to słuszna decyzja – potem gdy dorośnie sam wybierze czy będzie chodzić do kościoła czy będzie wierzył w tą instytucję – czy pomoże mu ona duchowo czy otrzyma od niej spokój, miłość i NAUKĘ jak być dobrym człowiekiem. DZIŚ kościół tego nie uczy.

    Odpowiedz
  31. ~tofog

    Rozwiązanie jest banalnie proste – nie uczestniczyć w tym wszystkim. Je swojego dziecka nie ochrzciłam, a jak pójdzie do szkoły, to nie zamierzam posyłać go na lekcje religii.
    Myślę o tym, żeby formalnie wystąpić z kościoła, bo już od dawna nie uczestniczę w żadnych praktykach religijnych.
    Nie chcę być wobec mojego dziecka nieszczera – skoro ja nie praktykuję, to dlaczego mam mu wmawiać, że on powinien?
    Zamierzam opowiedzieć mojemu synowi o tym co to jest religia, jakie są wyznania i praktyki religijne na świecie. Wszystko w swoim czasie.
    Więcej swobody, a mniej stereotypów w myśleniu – dla lepszego życia!

    Odpowiedz
  32. ~asia

    Bardzo mi się podoba ten artykuł i w pełni się zgadzam z każdym słowem, ja tak samo jestem katoliczką i wierzę w boga a nie w kościół i księży którzy dawno zapomnieli jaki jest ich cel.
    Szlak mnie trafia jak widzę co oni wyprawiają i jak traktują ludzi wydaje mi się że oni nadal myślą że jest średniowiecze i wszystko im wolno.
    Pozdrawiam :))

    Odpowiedz
  33. ~Magnolia

    Szkoda,że nie dopuściłaś syna do rocznicy Komunii. To Wasza wina że dajecie księżom prezenty. Czy on od was Żądał tych podarków? czy to był Wasz pomysł? Chyba wasz. U nas nigdy ksiądz nie chciał prezentów. W dowód wdzięczności dostawał kwiaty które i tak zostawiał na ołtarzu w kościele. Jeśli zaproponowaliśmy jakiś prezent to był wręcz oburzony i zawsze mówi kolejnym klasom że jeśli mają życzenie to przyjmie dar ale dla kościoła tzn, zakup dywanu, lub chodnika, Mszału, podarowanie np 300 -tu zł na potrzeby kościoła, które były przekazane skarbnikowi Rady parafialnej były mile widziane, ale nie osobiste prezenty.
    Tak samo jest z pogrzebami. ksiądz nigdy nie bierze do ręki żadnych pieniędzy ani przed ani po uroczystościach. To my ludzie sami rozpuszczamy swoich proboszczów i katechetów takimi łapówkami bo patrzymy na sąsiadów i wypytujemy ile dał do koperty to my nie będziemy gorsi i też dajemy tyle samo lub więcej. a po co.?
    U nas ksiądz dopuszcza rodziców chrzestnych żyjących w nieformalnych związkach i nie widzi w tym nic rażącego. Nawet dopuszcza dzieci do komunii tych rodziców którzy nie mają ślubu kościelnego chociaż nie mają ku temu problemów aby ten ślub wzięli tzn Matka i ojciec mają ślub cywilny i mogą wziąć ślub kościelny ale zwyczajnie nie są zdecydowani. Po rozmowie z nim o tej sprawie byłam oburzona, ale on w sposób bardzo spokojny oświadczył że ślub kościelny bierze się dla siebie, składa się przysięgę małżeńską, przyrzeczenie i ma to być decyzja świadoma, dojrzała, nie pod przymusem, i nie dla szpanu. Jest mu przykro bo wie że te małżeństwa żyją w grzechu, ale oni są tego świadomi i to jest ich sumienie. A gorzej jest jeśli pary zawierają związek małżeński bo jest szał na ceremonii w Kościele wielki przepych na bankiecie a potem to msze i kościół omijają szerokim łukiem na rzecz spędzania wolnego czasu w galeriach handlowych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>