Piersi w restauracji

 

Jeśli sądzicie, że tekst będzie miał podteksty erotyczne, to się grubo mylicie :)

Rzecz będzie o kobiecych KARMIĄCYCH piersiach. I w sumie nie tylko w restauracji. I w sumie nie tylko o piersiach ;)

Kiedyś ciąża była stanem może nie wstydliwym, ale też i nie pokazywało się ostentacyjnie, że się w niej jest. Dominowały ciuszki-worki, niekształtne, zakrywające błogosławiony stan. A kiedy dziecko już przyszło na świat, pewne czynności wokół niego wykonywało się może nie ukradkiem, ale absolutnie bez ostentacji. Mam tu na myśli karmienie i przewijanie.

Dziś żyjemy w czasach, kiedy kobiety w ciąży okazują się być cały czas atrakcyjne i nie wstydzą się dużego brzuszka. I słusznie. Podkreślają je, eksponują, pokazują, że stan błogosławiony jest stanem pięknym. I słusznie. Pod warunkiem, że nie jest to nadmierna ostentacja czy manifestacja, bo za takimi nie przepadam (patrz: kobiety z okładek pism na-siłę-sexy-w-ciąży-bo-w-ciąży-trzeba-być-sexy-howgh). Oswajanie nas z naturalnością stanu odmiennego dotyczy też oswajania nas z naturalnością karmienia dzieciątka czy też jego przewijania w przeróżnych publicznych miejscach.

Owszem, kiedyś chyba każda karmiąca piersią miała problem, kiedy poza domem maluszek chciał jeść albo zrobił kupcię :) Gdzie tu z nim pójść? Co z nim zrobić?

Teraz jest o wiele łatwiej. Jest wiele miejsc, gdzie matka może w spokoju przewinąć swoje maleństwo bądź je nakarmić. Mało tego, często mamy po prostu wyjmują pierś praktycznie gdziekolwiek i karmią dziecko. Podobnie z przewijaniem. Jest potrzeba, to się dziecko kładzie i przewija. Może nie byle gdzie, ale w miejscach niekoniecznie do tego stworzonych.

Tak, ja wiem. Nadal pomieszczeń, w których można by to zrobić, jest za mało. Jednakowoż apelowałabym o jakiś rozsądek i poszanowanie odczuć ludzi, którzy może niekoniecznie chcą patrzeć na cycuszki albo kupki.

Ja do pruderyjnych osób nie należę. Jestem otwartym człowiekiem, tolerancyjnym, ale gdyby mi w restauracji, w trakcie powiedzmy, obiadu, jakaś kobieta obok zaczęła przewijać dziecko, nie zdzierżyłabym :) Z, jak to się mówi, całym szacunkiem dla matek i ich praw, nie życzyłabym sobie, żeby mi psuć jedzenie w ten sposób. Są pewne granice. 

Tak samo nie chciałabym patrzeć w takiej sytuacji na matkę karmiącą piersią. Powiem więcej, drażni mnie widok kobiet, które karmią ostentacyjnie (coś za często chyba używam dziś tego słowa :) ). Po prostu siadają, „wywalają” pierś (wybaczcie, ale tak to wygląda) i karmią, bo już, bo trzeba, bo po co szukać jakiegoś intymniejszego miejsca, przecież karmienie jest taką naturalną czynnością. Ok, naturalną, ale może ludzie wokół nie chcą na to patrzeć? Nie chcą patrzeć na gołego cycucha? :) Może można nakarmić maleństwo, nieco się okrywając? Nie epatując golizną na prawo i lewo? 

Mam dwoje dzieci. Karmienie i przewijanie były dla mnie zawsze czynnościami intymnymi. Po prostu. Nigdy nie wyobrażałam sobie, żeby pokazywać kupki czy siusiu moich synów ludziom „na mieście”, bo zwyczajnie uznawałam to za niesmaczne. Ok, nie karmiłam piersią (jedynie krótki epizod z pierworodnym), ale w życiu nie wystawiłabym swego ponętnego biustu ( ;) ) na widok publiczny, karmiąc maluszka. Dlaczego? Bo w mordę, te piersi są moje, nie są butlą, nie są narzędziem/przedmiotem do karmienia. To jest coś szalenie prywatnego. I tyle – takie jest moje zdanie. Gdybym szła „w miasto” z niemowlęciem, to bym zwyczajnie wzięła ze sobą coś do zakrycia/okrycia, wiedząc, że jest duże prawdopodobieństwo, iż moje dziecko zechce jeść. Jaki to problem – chusta, szal, sweter – żeby ta intymna czynność karmienia nadal pozostała intymna?

Myślę sobie, że takie przewijanie czy karmienie na pokaz to być może jakaś moda. Tak jak modą jest pokazywanie gołych ciążowych brzuszków czy oblekanie ich w jak najobciślejsze stroje (pal licho wygodę…). Może to jakaś forma odreagowania tego, że przez wiele lat ciąża i macierzyństwo były stanem w jakimś stopniu wstydliwym i na pewno nie sexy :)

Tak jak mówiłam wcześniej, rozumiem, że pewne czynności trzeba czasem wykonać w miejscach niekoniecznie do tego stworzonych. Jednak w epatowaniu nimi przed ludźmi nie ma nic pięknego. Wręcz przeciwnie. Tak uważam. Są pewnie ludzie, którzy mają na ten temat odmienne zdanie, jednakże zanim się wystawi pierś albo brudną pieluchę, powinno się pomyśleć o osobach takich jak ja. Szacunek należy się wszystkim :)

Co o tym myślicie?

137 myśli nt. „Piersi w restauracji

  1. ~meg

    Zazwyczaj takie zdanie maja Panie które nie karmiły piersią. Nie karmiłaś to faktycznie nie wiesz jak to jest. ja karmiłam 9 miesięcy i publicznie karmić zdarzyło mi się z 2 lub 3 razy ok nie robiłam tego mega ostentacyjnie ale też jakoś nie miałam ochoty z tego powodu Bóg wie jak się zakrywać. Moje piersi są moja prywatną sprawa i bardzo intymną ale kiedy były pełne mleka mój pogląd na nie uległ zmianie – była to tak jakby butelka z mlekiem nic erotycznego czy bulwersującego. Teraz nie karmię i piersi automatycznie ze statusu „butelki” przeszły do statusu czegoś intymnego prywatnego może i erotycznego ;) Co do kupek w miejscach publicznych to się zgodzę – kupa smierdzi to jak najbardziej ma prawo obrzydzać innychjedzących pijących czy relaksujących się i do przebvrania kupy trzeba mieć więcej warunków niz do prostego karmienia piersią.

    Odpowiedz
  2. ~Kinga

    Ja karmiłam w miejscach publicznych jeśli musiałam, dziecko nie pozwoli Ci poczekać aż znajdziesz odpowiednie miejsce, jesteś mamą więc wiesz o tym najlepiej. Zawsze karmiłam córkę przed wyjściem ale czasem nie było innej możliwości. Wtedy jednak zawsze przykrywałam się pieluchą tetrową – pierś i głowę maluszka by nie było widać. Sama nie miałam ochoty by ktoś patrzył mi się na pierś. Takich sytuacji na szczęście nie miałam wiele. Bo zastanówmy się gdzie np. ma nakarmić dziecko mama jadąca z maluchem pociągiem? W śmierdzącej toalecie? No musi to zrobić w przedziale przy pasażerach lub może wybrać torturowanie ludzi krzykiem głodnego dziecka.

    Odpowiedz
  3. ~Iwonka

    Witam,
    Zgadzam się z Tobą, że w karmieniu, przewijaniu dzieciaków powinno się zachować tak i umiar, co można wypada, ,… Ale nie wiem kiedy rodziłaś, bo ja jeszcze dzisiaj odczuwam momentami, zwłaszcza gdy czytam tego typu dyskusje, nacisk na karmienie piersią. Ba, karmienie, ok, ale wręcz karm dziecko piersią na każde żądanie i nie tam pierwsze pół roku, ale rok, dwa i dłużej… A w szpitalu, gdzie urodziłam synka (późny wcześniak,cc) po baaaaardzo trudnym porodzie, jak nie karmisz to jesteś ta wredna, bo na pewno się da. Albo z córcią, infekcja za infekcją… Szkoda gadać, a każda opinia znawcy, „karmić naturalnie, na żądanie (czyt. tam gdzie jesteś, niezależnie od tego co robisz, ile jeszcze masz dzieci…), bo ty teraz masz czas dla dziecka ;) . A inni (w tym twoje dzieci) no cóż, teraz muszą poczekać i ich potrzeby się nie liczą. Tak więc nie dziwmy się potem „efektom specjalnym”

    Odpowiedz
  4. ~an

    jak nie wiesz co to jest karmienie piersią to się nie wypowiadaj… a mnie denerwują podstarzałe kobiety które wszystko wiedzą lepiej i zapomniały już co to jest WRZASK głodnego niemowlaka dla młodej mamy która po prostu natychmiast musi dziecku dać jeść… wiem bo sama niedawno byłam w podobnych sytuacji i NIESTETY przejmowałam się a takimi głosami… mówię niestety bo pamiętam jak mały się rozhisteryzował, bo szukałam ustronnego miejsc (wybacz kibelek w super markecie nie jest do tego stworzony) ja spocona on spocony spłakany ogólnie masakra … AHA i sa takie dzieci co muszą NATYCHMIAST dostać jeść, choćby trzeba było siadać na chodniku i karmić… po tych zdarzeniach zadałam sobie pytanie czy dobro mojego dziecka jest dla mnie ważniejsze niż pogardliwy wzrok podstarzały pań (panom jakoś to nigdy nie przeszkadza ani pieluchy ani piersi)… odpowiedź jest oczywista …

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Do mnie kierujesz te słowa?
      Wiem, co to karmienie piersią, to po pierwsze. Karmiłam pierwsze dziecko bardzo krótko, ale doskonale to pamiętam.
      Po drugie, dlaczego mnie obrażasz, pisząc, że jestem podstarzałą kobietą, która coś tam zapomniała? Trochę kultury, kobieto!

      Wszystko zależy od tego, jak się daje jeść: czy robi się z tego „szopkę”, czy załatwia to dyskretnie. i tyle w tym temacie.

      Odpowiedz
      1. ~Saitou Chiho

        Witam, wpadłam przypadkiem, przeczytałam i postanowiłam skomentować. Podobnie ja Ty, ja również jestem matką chociaż mój epizod z karmieniem, trwał aż do 5 miesięcy. Dużo, niedużo ale jednak swoje przeżyłam;) Jeśli wychodziłam gdziekolwiek z moją pierworodną starałam się wybierać takie miejsca, czy te restauracje które zapewniały dla mam miejsce do karmienia jak i przewijaj. To ułatwiało niejednokrotnie wyjście z kłopotliwej sytuacji. Nie mam nic do kobieta karmiących na mieście, ale sama bym na pewno tak nie postąpiła. Nie wywaliłabym swoich cycków, niczym kartonów z mlekiem na wierzch. Karmienie, to (przynajmniej dla mnie) intymna sprawa i nie chciałabym by ktoś się na mnie gapił. Nawet będąc w domu potrafiłam swojego lubego przegonić z pokoju z oświadczeniem, że będę karmiła. A on jak przystało na faceta pomarudził chwile po czym wyszedł z pomieszczenia;) Jeśli chodzi zaś o wymianę pieluchy, to nie okłamujmy się, żadna kupa nie pachnie fiołkami;) Ale czasem warto odwrócić wzrok na chwile i przetłumaczyć sobie to jakoś, że mały człowiek nie wybiera godziny, ani miejsca. Jeśli faktycznie w restauracji nie ma pomieszczenia, zaplecza, miejsca na tyle intymnego by w spokoju przebrać malca, to trzeba jakoś przecierpieć tę chwile.

        Odpowiedz
      2. ~Emilia

        Zgadzam sie z Ruda. Mimo, ze mieszkam w bardziej liberalnym i ogolnie tolerancyjnym kraju, nie wyobrazam sobie wyciagania piersi lub przewijania w miejscach publicznych. Z punktu widzenia obserwatora – o ile widok matki karmiacej mi nie przeszkadza, tak widoku kupy nie znioslabym za Chiny ludowe. Myslalam, ze moze to ja jestem jakas nienowoczesna, zapytalam wiec o zdanie meza – podobne do mojego. Ufff….

        Odpowiedz
      3. ~see

        Czy podobnie jak ja masz wrażenie że entuzjastki karmienia piersią są często sa fanatycznie wojujące? Oczywiście nie wszystkie ;) ale te, które uważają to za jedynie słuszną drogę. jednym z powodów wyboru butelki była niechęć to ‚upubliczniania’ intymnych części ciała i fakt, że posiadam piersi a nie ‚cyc’ :) ależ spadną na mnie gromy, za to że mam spokojne i ZDROWE dziecko i jaka jestem wyrodna hihihi po prostu zgadzam się w 100% i nie chce się odwracać bo ktoś zagarnia przestrzeń publiczną. dyskusja jest tu zbedna bo te dwie strony się nie pogodzą, chociaż każdy ma swoje argumenty. a jeśli chodzi o przewijanie, to ze wszystkiego można zrobić sensację tylko po co? jadąc z malutkim dzieckiem autostradą zatrzymałam się w restauracji M. Owszem, te toalety nie budzą zaufania rodziców ale z tego powodu nie zajęłam stolika w restauracji tylko przebrałam dziecko w samochodzie. Żaden dramat, żadna ujma. kochani, wasze dzieci też mają człowieczą godność i choć teraz nie sa tego świadome to nie chciałyby jako nastolatki dowiedzieć się, że były bohaterami skandalu z kupą w roli głownej!
        PS Moje poglądy wskazują, że zestarzałam się ponad 10 lat przed czterdziestką ;) Ruda, jak żyć? ;))) pozdrawiam serdecznie!

        Odpowiedz
        1. Ruda Autor wpisu

          Kochana, jak żyć? Do przodu, do przodu i róbmy swoje :)
          To prawda, w komentarzach odezwało się kilka wojujących entuzjastek. Szkoda, że takie są, bo ich postawa jest skrajna i pozbawiona tolerancji. Ale nic nie poradzimy – ludzie są różni.

          A mnie chodziło o bardzo prostą rzecz – nie róbmy z karmienia sensacji i widowiska. I tyle. To naprawdę tak dużo?
          Napisałam chyba całkiem inteligentnie swój tekst :) Czemu ludzie mają problem z jego zrozumieniem?

          Odpowiedz
      4. ~ola

        Mnie sie wydaje, ze ‚an’ nalezy do matek, ktorym macierzynstwo wyrpalo mozg i obraza wszystkich wkolo. Sama mam 2-letniego synka i nie dominuje otoczenia jego itnieniem. A matki z peirsiami pelnymi mleka na wierzchu sa dla mnie obrzydliwe. Wszedzie ostentacja, a gdzie miejsce na intymnosc? Mozna dac jesc tu i teraz, ale mozna to zrobic spokojnie. Ale najlepiej obrazac kazdego, rozebrac sie do toples i udawac matke-Polke meczennice:)

        Odpowiedz
    2. ~nauczycielka-matka

      żenada, my też kiedyś miałyśmy po 20 lat i dzieci karmione piersią a Ty tez kiedyś będziesz podstarzała, więc nie przeginaj, wywalona pierś rozczula może tylko Twojego faceta o ile jest ojcem dziecka a nie wszystkich a sama też chyba nie sr…sz w miejscu publicznym ani w jadalni przy obiedzie, trochę kultury ale ją wynosi się z domu a niektóre młode mamy wyniosły tylko przekonanie, że są „pępkiem świata”, do pogadania za parę lat……

      Odpowiedz
      1. ~żal

        prostactwo w pełnym wymiarze sugerować dziewczynie że ma dziecko nie ze swoim mężem… nie osądzaj według siebie…

        Odpowiedz
    3. ~niestudentka

      A ja karmić przestałam miesiąc temu (karmiłam 8 miesięcy) i nie wyobrażam sobie „wywalenia” biustu w miejscu publicznym czy karmienia nawet pod swetrem. (Starą babą też nie jestem do trzydziestki jeszcze mi brakuje). Jeśli Twoje dziecko musi jeść już natychmiast można albo tak obmyślić trasę żeby była możliwość szybkiego nakarmienia albo znalezienie innego sposobu (odciągnąć i do butelki kilka godzin spokojnie może siedzieć rada położnej). I osobiści zniesmaczona byłam gdy będąc na zakupach 2 metry od łazienek, w których było specjalne pomieszczenie do karmienia i przewijania zauważyłam na ławeczce siedzącą taką mamuśkę z cyckiem na wierzchu….Pomieszczenie było wolne, weszłam nakarmiłam, przewinęłam i nikt nie musiał tego oglądać

      Odpowiedz
    4. ~Eve

      Czy wy oszalałyście z tym karmieniem i spełnianiem zachcianek dzieci? Mam 2 synów. Pierwszego karmiłam bardzo krótko (ok. 4 m-ce), drugiego 14 m-cy. Może moje dzieci były chyba jakieś dziwne, bo jadły mniej więcej co 3 godziny, nie wisiały u piersi przez całą dobę. Mogłam zaplanować wyjścia między karmieniem, a kiedy poza domem zbliżał się czas jedzenia rozglądałam się za za ustronnym miejscem. Można nawet w kawiarni znaleźć stolik w kącie i odwrócić się do sali plecami. Przewijanie nie stanowiło problemu, bo dzieci jeździły w wózkach. Wystarczyło podłożyć podkładkę lub pieluchę i przewinąć dziecko leżące w wózku. Nie jestem starą babą, nie wstydzę się dzieci, nie ukrywałam ciążowego brzucha, ale uważam, że pewne czynności są zbyt intymne, żeby wystawiać je na widok publiczny. Przewijanie dziecka na stoliku w restauracji uważam za niesmaczne i zwyczajnie chamskie.

      Odpowiedz
    5. ~Młoda mama

      Jestem mamą, która karmi piersią od 16 miesięcy. Od początku chciałam to robić, ponieważ widzę same plusy. Nigdy nie miałam problemu z karmieniem poza domem. Uważam, że wystaczy zwykła chusta, pielucha tetrowa, czy kocyk by przykryć piersi i częściowo dziecko. W takiej sytuacji uważam że mogę karmić nawet przy stoliku w restauracji, na chodniku czy w markecie na ławce. Co więcej chusta ogranicza bodźce dochodzące do dziecka i pozwala mu najeść się spokojnie. Po co pokazywać biust? Nie rozumiem tego. I nie ma to nic wspólnego z dobrem dziecka.

      Odpowiedz
  5. ~zmeczonazyciem

    W pełni się z Tobą zgadzam!!! Teraz jest jakaś moda na udowadnianie na siłę jaka ciąża jest super i sexy, jakie karmienie i przewijanie jest „cool”. I jeszcze część tych osób próbuje nam wmówić,że to my jesteśmy z naszymi opiniami szaleni, że pewnie zazdrościmy im ich piersi, dlatego nie chcemy ich wystawiać, albo boimy się,że nasi partnerzy tymi piersiami się zauroczą.” A kupa dziecka w końcu to nic złego, przecież maluszek tylko mleczko pije, ewentualnie jakieś kaszki, więc kupcia nie jest be”. Kiedyś bratowa z bratem i maluszkiem przyjechała i zaczęła przy obiedzie przewijać a w domu mnóstwo innych pokoi, łazienka itp. ale co z tego, trzeba pokazać jaka kupa jest cool. Po minach wszystkich widziałam zdegustowanie ale nikt nic nie powiedział. Kiedyś w urzędzie gdzie był pokój dla matki z dzieckiem, kobieta nie raczyła tam pójść tylko wywaliła cyca przy oczekujących. Sama przyszła tylko jako osoba towarzysząca i mogła spokojnie tam pójść jak matka/koleżanka załatwiała swoją sprawę…..Dużo można jeszcze pisać. W restauracji też miałam sytuację ze zmianami pieluchy….

    Gratuluję za odwagę podjęcia takiego tematu!Zaraz cię tak zjadą mamuśki, że współczuję….W końcu to my jesteśmy żli biedni rodzice żyją w getcie….

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Niech zjadą :)
      Też jestem mamuśką, po prostu nie lubię ostentacji i manifestacji w czynnościach, które są intymne. I tyle :)

      Odpowiedz
  6. ~Monika

    W 100% się zgadzam, też nie wyobrażam sobie kupki w miejscu w którym jem posiłek. Kurcze dla dorosłych też są to czynności naturalne ale nie wystawiamy gołych pup w miejscach publicznych, seks jest też naturalny… a gdzie granice????

    Odpowiedz
  7. ~robin

    Uwazam ze wiekszosc przeciwnikow karmienia w miejscach puplicznych nie jest przeciwko samemu faktowi karmienia tylko przeciwko sposobowi. Kobieta „przykryta” marynarka, pieluszka czy chusta nie wzbudza w nich negatywnych emocjii i ten fakt jest czesto podkreslany. Nie wiem wiec dlaczego matki nadal ostentacyjnie wyciagaja cycek i specjalnie prowokuja- jak male dzieci a nie dojrzale osoby. Co do przewijania w restauracji na stoliku-oczywiscie jestem na nie! Kobiety maja wielki pysk na forach ale w rzeczywistosci nie znaja podstaw komunikacji. Skoro nie ma przewijaka w lazience i ta lazienka sama w sobie nie nadaje sie do przewijania to pytam sie obslugi czy moga udostepnic mi jakies pomieszczenie. W 90% przypadkow cos uda sie wykombinowac. Jesli nie, to ciezka sprawa ale matka przynajmniej probowala zrobic wszystko aby oszczedzic innym widokow i zapachow. A tu znowu dziecinne zachowanie „nie macie przewijaka to ja wam pokaze! Przewine dziecko na waszych oczach buraki jedne! Ha i co mi zrobicie” Brawo.

    Odpowiedz
  8. ~ja

    Masz rację, szacunek należy się wszyskim. Więc Ty tez szanuj innych i nie krytykuj. Myślę, że jak Ci się nie podoba taki widok to po prostu nie patrz. A nie pomyślałaś, że może dla kogoś innego Ty jesteś nieapetycznia? Na pewno wiely osobom sie nie podobasz. To co, masz nigdzie nie wychodzić z domu bo komuś się nie podoba Twój wygląd? Nie! Wielu osobom nie podobają się moje tatuaże i nie mogą na nie patrzeć. To co mam się zamknąc w domu? Nie! Wychodzę gdzie chcę, ubieram sie jak chcę i zrobię sobie kolejny tatuaż jak będę chciała. Mam w pompie co kto o tym myśli i czy się to komuś podoba. Tak samo matki, niech karmią cyckiem i przewijają dzięciątka gdzie tylko chcą. I niech mają w dupie całe otoczenie. A poza tym skoro nie karmiłaś piesrią to nie masz w ogóle pojęcia jak to jest, więc nie wypowiadaj sie na ten temat. Karmić piersią można w każdej sytuacji i wszędzie gdzie się chce! Mówię (a raczej piszę:)) to ja, matka dwójki dzieci!!!
    Ps. dziecko yak jak ty ma prawo najeśc się w miejscu publicznym, także w restauracji:)

    Odpowiedz
    1. ~ANTY

      Wlasnie dzieki takim jak ty wszyscy maja dosyc mlodych matek. Widac wszystko robisz jak chcesz majac innych ludzi w glebokim powazaniu – typowe egocentryczne i egoistyczne poodejscie. A jak komus sie zachce zalatwic swoje potrzeby na srodku ulicy? No jak takowy chce, to tak zrobi, a tobie jak sie nie podoba to nie patrz, mimo tego, ze robi to pod twoim nosem. A jak ludziom zachce sie bzykac na srodku restauacji, to tez maja to zrobic, bo tak chca, przy twoim talerzu? Swiat nie kreci sie w kolo ciebie i twoich dzieci. Na tym swiecie sa inni ludzie, ktorzy tez maja uczucia. Zaskakujace prawda? Zyjesz w spoleczenstwie, czy tego chcesz czy nie i dostosuj sie do ogolno przyjetych zasad kultury. Wystawianie cyckow na widok publiczny, bez wzgledu na cel, jest niesmaczne. Podobnie przewijanie dzieci w miejscu publicznym. Nie dosc, ze malo kto ma ochote ogladac zuzyte pieluchy i obcowac z ich zapachem, to dodatkowo pamietaj, obnazasz swoje dziecko! Nie uwazasz, ze jakis pedofil moze miec z tego tytulu udany dzien?

      Odpowiedz
    2. ~Mads

      Czytanie ze zrozumieniem się kłania – wszystkim tym, którzy tak zjadliwie komentują wpis oraz tak zażarcie bronią praw matek karmiących.
      Nie chodzi o samo karmienie, czy przewijanie. Istotą problemu jest sposób wykonania. Jeśli karmić piersią, to proszę bardzo, może być to ławka w samym sercu centrum handlowego w godzinach szczytu, ale proszę, trzeba odrazu świecić cycem, czy, o zgrozo, oboma? Nie można zrobić tego dyskretnie, osłaniając maleństwo by dać mu i sobie odrobinkę prywatności i uwagi? Wątpie czy kobieta wywalająca ordynarnie cycuchy poświęca uwagę jedzącemu dziecku, czy mierzy się raczej wzrokiem z tymi którzy mają odwagę spojrzeć krzywo. To wg mnie nie jest normalna sytuacja, każda kobieta powinna dać swojemu dziecku trochę prywatności (skoro sama jej nie potrzebuje), nie ważne czy to przewijając dziecko, czy karmiąc. Na pewno będzie to bardziej odpowiedzialne zachowanie nż epatowanie piersią na siłę „bo mogę”.

      Odpowiedz
    3. ~Heki

      Przeczytaj dziewuszko jeszcze raz jej tekst tylko tym razem ze zrozumieniem. A później przeproś za swój wielki pysk.
      Autorka karmiła piersią – to pierwsza rzecz, która się nie zgadza w twojej wypocinie
      Autorka nie ma nic przeciwko dzieciom a ma (i słusznie) przeciwko oglądaniu i czuciu kupska przy jedzeniu. Więc porównywanie kupska do wyglądu bądź tatuażów jest zwyczajnym debilizmem z twojej strony
      Autorka zwraca uwagę na gołe cycki a nie na karmienie piersią, co można i powinno się robić dyskretnie a nie ostentacyjnie i nachalnie. Bo skoro można walić cyckiem po oczach to po co ty chowasz swoje na co dzień? Czyżby dziecko stanowiło alibi? Bo skoro taka mamuśka może się obnażać w miejscu publicznym to czemu jakiś tam facet błyskający klejnotami nie może?? Czyżby matki karmiące ostentacyjnie były ponad prawem? Czyżby chciały dyskryminować innych same krzycząc o dyskryminacji biednych matek karmiących??

      Jak się dziewczynko nie ma umiejętności czytania ze zrozumieniem i myślenia (jak to się uwidoczniło w twoim przypadku) to się wraca do szkoły a nie wypisuje brednie na stronach www. Zamiast robić sobie dzieci, zadbaj o swoją edukację.

      Pozdrawiam autorkę tekstu.
      Heki

      Odpowiedz
  9. ~nina

    a już myślałam,że tylko ja mam takie zdanie. nie dość, że nie kazdemu podoba sie widok cycka, to ja bym nie chciała zeby moje własne PRYWATNE piersi kazdy w restauracji/parku/sklepie oglądał. a co do kupki, to wydaję mi się dość logiczne, ze kupa to jednak kupa, a ta robiona przez dziecko w pampersa nie wygląda jak tęcza i nie pachnie słodkościami…. nie każe matkom uciekac od razu do toalety czy gnać do domu, ale zawsze znajdzie sie ustronne miejsce, chociazby pare metrów dalej… czasem wydaje mi się, że matkom(nie chciałabym nikogo urazic) pada jakies zaćmienie na styki i zapominają, ze ich dziecko, jest tylko ich pepkiem swiata, a nie reszty ludzkosći

    Odpowiedz
  10. ~Jagoda

    Dzień dobry. Poruszył mnie ten temat, a raczej inny, lecz z tym związany. Jestem babcią dwóch uroczych panienek: prawie trzyletniej i 6-miesięcznej. Razem z ich rodzicami mieszkają trochę daleko, więc głównie tęsknię za nimi, choć czasem za sprawą Skype’a tęsknota daje się ukoić. Z tym karmieniem to mnie nie rusza jakoś specjalnie, może dlatego, że córka robiła to zawsze dyskretnie, nieostentacyjnie. Przewijanie załatwiała w miejscu do tego przeznaczonym, także mnie się zdarzyło przewijać małe w restauracji, w ustronnym miejscu. Jak to wygląda w Polsce – przyznaję, nie wiem. Choć wydaje mi się, że przewijanie dziecka w sali konsumpcyjnej restauracji byłoby hmmm…. pewną przesadą. Ale to chyba raczej kwestia nieprzystosowania restauracji, czyli wina jej właścicieli. W Polsce – niestety – w bardzo wielu restauracjach i innych publicznych miejscach zwykło się ignorować te potrzeby najmłodszych obywateli. Może wszyscy uważają, że „becikowe” załatwia wszystkie sprawy: podjazdy do wózków, przewijaki itp. Wiadomo, że osoby z małymi dziećmi mają takie samo prawo do korzystania z dóbr powszechnie dostępnych, oczywiście dozwolonych i z rozsądkiem. I właśnie o ten rozsądek często trudno. Bo czy jest rozsądne, żeby mama z berbeciem (albo i dwoma) wybierała się do centrum handlowego jak do parku rozrywki? Chodzą takie mamusie z wózeczkami, albo z zapłakanym, zasmarkanym, wyrywającym się maluchem i nawet nie potrafią, ba! czasem ewidentnie nie starają się go ogarnąć na uliczce pełnej ludzi. Potrafią same zajechać wózkiem pod nogi zagapionej innej klientki i jeszcze potem wielkim głosem drzeć buzię: „DZIECKO! NIECH PANI UWAŻA NA DZIECKO!!!” Mam przygotowaną odpowiedź na taki wypadek, ale to nie zmienia faktu, że można się poczuć niefajnie, jako potencjalna/y „krzywdziciel/ka” maleństwa. Więc drogie mamy: jeśli już MUSICIE pojawić się w centrum handlowym (nawet jeśli uważacie, że to najlepsze miejsce dla odpoczynku i zabawy Waszych pociech), to SAME UWAŻAJCIE NA WASZE DZIECKO i SAME pilnujcie dziecka, wózka i czego tam jeszcze. Zgadzam się na oglądanie „wywalonego cyca”, byle nie być obarczaną odpowiedzialnością za WASZE dzieci plączące się pod MOIMI nogami, ani tym bardziej na zajeżdżanie drogi wózkiem a potem ubliżanie mi. Ja na swoje dzieci uważałam, więc w tej kwestii moja rola jest skończona.

    Odpowiedz
  11. ~ja

    A jak facet sika na ulicy to nikt mu uwagi nie zwroci ale jak kobieta musi dziecko nakarmic to jest zle. Jest mi ciebie zal.

    Odpowiedz
  12. ~Wiola

    Zgadzam się, karmienie i przewijanie jest sprawą intymną. Jestem właśnie mamą karmiącą i nigdy nie karmię przy ludziach, jeśli już muszę, to kryję się w kącie, zasłaniam pieluchą, robię to w samochodzie.
    Uwierzcie, prawie zawsze da się to zrobić tak, aby inni nie widzieli. Niestety, czasem w warunkach urągających godności mamy i dziecka. Niedawno byłam w popularnej restauracji, gdzie często się bywa z dziećmi, moja starsza córka chciała w końcu wyrwać się z domu, bo od kiedy urodził się mały, rzadko razem wychodzimy. I w tej restauracji, niby tak przyjaznej dzieciom, nie było pomieszczenia do karmienia. Ludzi tłum, nawet usiąść nie bardzo było gdzie, a co dopiero schować się do kąta.Musiałam wyjść do toalety, usiąść na klapie sedesu i nakarmić synka. Zgroza!!! Karmiłam przy dźwiękach siusiania pań obok, dobrze, że żadna nie robiła….. Ktoś powie, że mogłam przecież wyjąć pierś, tam gdzie siedziałam. Ale ja po prostu nie chcę!! Karminie to moja intymna sprawa! A że jestem żyjącym człowiekiem, to muszę wychodzić do sklepów, restauracji, galerii, do ludzi. Żeby było lepiej, musi być więcej pomieszczeń dla matek z małymi dziećmi, wszędzie – w galeriach, na dworcach, w restauracjach. Owszem są, ale za mało. Kiedy karmiłam w galerii w takim pomieszczeniu, kilka mam już czekało w kolejce. Upominajmy się o takie miejsca, rozmawiajmy z kierownikami sklepów, zwróćmy uwagę na ten problem. Oczywiście zawsze znajdą się mamy, które będą karmić „z całym cycem na wierzchu”. No cóż, widocznie tak lubią. Mnie się to nie podoba, ale zwyczajnie staram się nie patrzeć.
    Z przewijakami tez jest różnie. Nawet w niektórych szpitalach, czy korytarzach przychodni nie ma przewijaka. To gdzie rozebrać niemowlę? W powietrzu?
    Oczywiście przewijanie kupy w restauracji na stoliku, to gruba przesada, da się inaczej, na pewno!
    Pozdrawiam wszystkie mamy.

    Odpowiedz
    1. ~K@sia

      Podobno są przenośne przewijaki. Więc drogie mamy zakupcie je i noście pod pachą. Cały swiat ma sie martwić gdzie przewiniecie dziecko? Kiedys przewijaki były tylko w przychodniach i jakos mamy sobie radziły

      Odpowiedz
  13. ~madamia

    No fakt, może wywalanie gołego cyca nie jest ok. Powinno się go zakryć pieluszką, wtedy ok:) I mogę przy tym jeść, co w tym obleśnego? Sama jestem matką (teraz co prawda karmię butelką i wiem), że czasami dziecko musi dostać jeść teraz i już. Nie raz i nie dwa karmiłam butlą syna w markecie, bo się zakupy przedłużyły, a nie mam go z kim zostawić… Wolałabym w samochodzie, gdzies z boku, ale on zgłodniał pół godz wcześniej niż przewidywałam i musi zjeść w tej chwili!:P Co do pieluch, uważam, że w restauracji można śmiało przewinąć dziecko w toalecie. Tam nikomu widok kupy nie będzie przeszkadzał, za to zapach siuśków i widok kupy obrzydzi komuś posiłek- tak to obleśne i nikt mi nie wmówi, że to piękne i ludzkie. Kupa i siuśki to wciąż kupa i siuśki obojętne czy miesięcznego dziecka czy dorosłego. Poza tym nie chcę by z 10 obcych osób oglądało jajka mojego syna:P

    Odpowiedz
  14. ~Pniazylina

    Podobnie myslałam przed urodzeniem córki ,a nawert jakiś czas potem. Jednak rzeczywistość zmusiła mnie do zmiany zdania. Nie da się karmić dziecka w samochodzie na parkingu, w pełnym słońcu i upale 30 stopni, karmienie w łazience odpada ze względów higienicznych, do przebieralni w sklepie kolejka, a młoda wyje coraz głoścniej. Nie da rady, trzeba się skitrać gdzieś w kącie i jakoś dziecia nakarmić. Wtedy odkryłam magię chust i apaszek. Ludzie wiedzieli (chyba ) że mi młoda wisi u cyca, ale cyca nie widać. Magia!!! Kobiety raczej nie wywalają piersi na wierzch jak karmiąca Madonna z obrazu,przynajmniej nie miałam okazji takiejekshibocjonistki podziwiać. Może to średni widok kobieta z ludzkim kolczykiem na sutku, wystarczy nie patrzeć, ale jak maluch wyje na matczynych rękach, to nie ma się co dziwić że kobieta chce go uspokoić, to jej dziecko i jej cały świat, A co do przewijania na widoku to się nie spotkałam.

    Odpowiedz
  15. ~elazk

    A sama zakladaj sobie koc na leb przy jedzeniu, ciekawe jak ci bedzie fajnie. Piersi sa od karmienia malych dzieci. Gole cycki w gazetach i telewizji to ok i nie intymnie ale jak odzywiaja dziecko to nie wiedziec czemu nagle robia sie oblesne? Masakra! Jak ci sie nie podoba to sie odwroc.

    Odpowiedz
  16. ~melodia

    racja!kultury troche!przewijac dziecko w restauracji-fuj.nastepnym razem niech taka wszystkomogaca matka sama wystawi tylek na widok i powonienie publiczne-jej dziecko to maly czlowiek-zasluguje na odrobine szacunku i intymnosci.przykre ze nie kazda mama to wie.

    Odpowiedz
  17. ~koko

    Wspaniale napisane, zgadzam się z Tobą w 100%. Nie dalej jak w niedzielę w centrum handlowym w Poznaniu miałam „przyjemność” obserwować, jak rodzice zmieniali chłopczykowi pampersa na stojąco na ławce koło placu zabaw z kulkami i zjeżdżalniami. Nic to, że w tym centrum jest kilka pomieszczeń (dużych) z przewijakami i ławkami. Po co się trudzić, niech inni patrzą na obsikaną (na szczęście nie obkupkowaną) pieluchę dzieciaka i sobie potem usiądą na tej ławce.
    Zauważyłam też, że te wszystkie agresywne komentarze powyżej wynikają chyba z niedouczenia i nieumiejętności czytania ze zrozumieniem, a zatem nie ma się nimi co przejmować. Jak ktoś napisał wyżej – chyba niektórym mamuśkom na styki siadło.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  18. ~NOSTRADAMUS

    A co powiesz o kobietach z krótkimi włosami albo w spodniach albo o emerytkach w miejscach publicznych? To jest dopiero coś obleśnego.

    Nie spotkałem się z sytuacją by matka nie zabrała dziecka do toalety w celu przewinięcia, a co do karmienia piersią, to mnie to nie wzrusza, a w razie czego mogę odwrócić wzrok. Fakt, można zakryć się chustą dla własnej intymności, ale nie jest to widok gorszy od tłustego wieprza wpierdalającego, bo inaczej tego nie można nazwać, kebaba czy innego hamburgera w miejscu publicznym.

    Acha, jeszcze jedno, protestuję także przeciwko „meszczyznom” w rurkach w miejscach publicznych, jest to obleśne nawet dla zatwardziałego heteryka takiego jak ja. A kobiety będące w związkach z tym czymś powinny być poddawane resocjalizacji.

    :P

    Odpowiedz
  19. ~Majka

    A mnie zastanawia, czemu nikogo nie bulwersują kobiety ubrane w samą bieliznę (częśto półprzezroczystą) na każdym sklepie z bielizną. Przecież pokazują znacznie więcej niż karmiąca matka. O co chodzi? O sam proces jedzenia czy to nie „ku uciesze gawiedzi” a dla dziecka wyjmowane?
    Jak matka nie karmi „ostentacyjnie” to naprawdę widać dużo mniej niż na billboardach reklamujących staniki i majtki (co najwyżej kawałek cyca bo przecież sutka dziecko w buzi trzyma)

    Odpowiedz
    1. ~Majka

      Dodam jeszcze że wrzask głodnego dzieciaka również ludziom bardzo przeszkadza. Moje osobiste dziecko butli nie chciało. Albo pluło albo się zachłystywało. Nie miałam możliwości na „wyjściu” podawać flachy, musiał to być cyc inaczej wszyscy dookoła słyszeli. Jak się nad dzieciem znęcam (smoczek równię passe) Gdy pomieszczenie do karmienia było to chodziłam karmić tam (a uwierzcie, niektóre były niewiele lepsze od kibli w marketach – półmrok, ciasne, duszne i brudne), ale jak nie było gdzie karmić a dziecko wyło to chowałam się gdzie mniej ludzi i karmiłam. Na złość wszystkim, a co!

      Odpowiedz
      1. ~K@sia

        Twoje „na złość wszystkim” jest żałosne… współczuję wychowania i obycia, ale może wszystko do nadrobienia:) pozdrawiam

        Odpowiedz
  20. ~miki

    Moim zdaniem potrzeba znaleźć złoty środek,oczywiście że ostentacyjne karmienie i przewijanie nie jest fajne,ale jeśli matka siedzi gdzieś na uboczu na ławce i karmi i wcale nie ma cyca wywalonego jak napisałaś to dla czego nie ma tego robić.Zawsze znajdzie się ktoś nadwrażliwy.To czy karmienie jest ostentacyjne,czy nie to indywidualne odczucie.Ostatnio nawet papież Franciszek zachęcał matki by jeśli to konieczne karmiły dzieci nawet w kościele.Ostatnio nastała moda lansowana przez osoby które nie lubią dzieci by małe dzieci odsuwać jak najdalej.Denerwują mnie zagrodzone podwórka by dzieci się czasami nie bawiły pod oknami,ja pamiętam że kiedyś wszystkie dzieci z osiedla bawiły się razem i nikt nie grodził bloków.Jestem zdania też że dużo zależy od tego na ile dziecku pozwalają rodzice,ale też nie można mieć takiej postawy że wszystko przeszkadza.

    Odpowiedz
  21. ~lisica

    Bardzo nośny temat ostatnio. Od czasu słynnego felietonu w słynnej gazecie, każdy chce dodać swoje trzy grosze na temat, by zaistnieć na pierwszej stronie Onetu. Zwłaszcza ubliżając matkom. Komuś kto podsyca nastroje antymatkowe we wszystkich mediach wyraźnie zależy na zmniejszeniu przyrostu naturalnego Polaków. Ciekawe dlaczego?

    Odpowiedz
    1. Ruda Autor wpisu

      Jeśli mój tekst, Twoim zdaniem, ubliża matkom, to znaczy, że kompletnie go nie zrozumiałaś. Wyrazy współczucia.

      Odpowiedz
    2. ~K@sia

      Tak, jestesmy za zmniejszeniem przyrostu naturalnego dla ludzi bez kultury i zasad. Jesteśmy w Europie a nie na drzewie gdzies w Kongo. A „nastroje antymatkowe”….. dawno tak się nie ubawiłam, dzięki za to i pozdrawiam

      Odpowiedz
  22. ~K@sia

    Drogi Rudzielcu:) Muszę przyznać, że tłumaczenie niektórym kobietom, co wypada a co nie , przypomina kopanie się z koniem. No takie czasy widocznie nastały, że bycie matką automatycznie przekonuje niektóre przedstawicielki, że stały się kobietami niemal świętymi, nietykalnymi i każdy, kto ma inne zdanie nakłania ludzkośc do potępiania rozrodczości. Aż strach, co będzie/jak będzie za 20 lat, kiedy to pokolenie wiecznie jedzących dzieci tu i teraz zacznie się rozmnażać. Dziecko nie musi jeść non stop! Przyznam, widok mamy karmiącej oseska jest roztkliwiający, ale tylko i wyłącznie kiedy karmicielka jest kulturalna, dobrze wychowana i dyskretna. I widac to na pierwszy rzut oka, kiedy taką jest. Mamy roszczeniowe, wiecznie szukające udogodnień i utyskujące na nietolerancyjne otoczenie nigdy nie pojmą o czym piszesz. Będa rzucać pampersami bo nie ma przewijaka, strzykać mlekiem bo nie ma pokoju do karmienia i rozjeżdżać nas wózkami bo nie schodzimy z drogi. Kulture wynosi się z domu, więc w niektórych przypadkach szkoda nawet tłumaczyć co i jak. A swoją drogą , odnośnie ryków w restauracjach i galeriach (tez nam to sie nie podoba), to może te dzieci płaczą bo najzwyczajniej chcą do domu? Do ciepłego łózeczka, do mamy która tylko im w tym czasie poświęca czas? może chcą spokoju i normalności? Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  23. ~anabel

    proponuję poważniejszy temat na felieton np. obraz kobiety w islamie oraz wizja islamizacji Polski/Europy i jej wpływ na zmianę roli i obrazu kobiety w naszej kulturze oczywiście w tle najnowszych wydarzeń … PS: On tez chyba się zakrywają całe…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>