Archiwa tagu: twórcza wena

Kawałki w dobrym nastroju

 

Dziś mam dobry dzień. Oddaliłam na chwile swoje demony i stany depresyjne :) Nie.. no, oczywiście trochę przesadzam. Oddaliłam smutki. Udało mi się napisać scenariusz przedstawienia. Zabierałam się do tego  i zabierałam, i nic mi z tego nie wychodziło. Brakowało weny, natchnienia, tego czegoś, co powoduje, że jestem w stanie tworzyć. Nie jestem typem rzemieślnika. Raczej artysty. Stąd potrzeba odpowiedniej chili, odpowiednich emocji… Jasne, możecie się śmiać, co to za wysiłek stworzyć scenariusz szkolnego spektaklu. Może to wydaje się błahe, ale ja podchodzę to takich wyzwań ambitnie. Dla mnie każde tworzone przeze mnie przedstawienie ma być małą perełką :)

I tak dziś wreszcie przyszedł ten dzień… może wreszcie dlatego, że zaczęłam powoli akceptować swoją obecną trudną sytuację, znalazłam jakieś rozwiązania… Tak czy owak tekst powstał.

A nawiązując do tytułu… kiedy tworzę, słucham muzyki. Za każdym razem odpowiednio nastraja mnie coś innego.

1. „Under” Alex – kłamałam, ten kawałek pobudza mnie, cokolwiek tworzę :)

2. „I love you in velevet” – Malcolm McLaren – kawałek, który od wielu lat uznaję za szalenie erotyczny. Nie pytajcie mnie, dlaczego pasował mi przy tworzeniu szkolnego przedstawienia ;) Może dlatego, że też jest o miłości? O zbrodni, o karze, o winie…

3. „Wystarczysz tylko ty” Sumptuastic – tak, wiem, że to dicho że hej :) Ale co ja poradzę, że swym tanecznym rytmem sprawia, iż rymy i nie-rymy wychodzą mi tak gładko?

4. „The silence” Alexandra Burke – kawał głosu w cudnym czekoladowym ciele :) Ten kawałek ma moc, poza tym, lubię słuchać mocnych, silnych głosów. Zawsze sobie wtedy wyobrażam, jakby to było cudownie, gdybym to ja umiała tak śpiewać :)

5. „No” Dawid Podsiadło – cudowna piosnka, taka pozytywna, taka skoczna… No i ten Podsiadło ma kapitalny głos. Nic, tylko go słuchać i słuchać. W brzmieniu trochę mi przypomina Stinga. A Sting, moi drodzy, ma taaaaaaki męski głos. Wrrrrr…

6. „Shame” Eurythmics – chyba mniej znany kawałek tego zespołu. Moim zdaniem fajowy. Z pozytywną energią. A takiej trzeba przy tworzeniu :)

7. „Love runs out” One Republic – energetyczny kawałek, naprawdę dobry. Tak dobry jak kiedyś „Apologize”.

8. „Makes me wonder” Maroon 5 – no, tu sprawa jest prosta. W teledysku do tej piosenki  Adam Levine jest po prostu nieprzyzwoicie seksowny, no i jak jej słucham, to sobie o tym przypominam, a to mnie świetnie nastraja ;)

Oczywiście, piosenek, przy których mam natchnienie, jest o wiele więcej. Tym razem to były te :)

A Was? Co pobudza do działania? ;)